Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
- Słusznie, majorze Pitt - odrzekł z uśmiechem Kelly. - Armie jednak muszą być opłacane, a zwłaszcza generałowie. Jeśli nie dadzą się kupić, zostaną stopniowo wyeliminowani. Tu ponownie w grę wchodzą reguły biznesu. Chcąc zbudować bardziej efektywną organizację, należy zastąpić skostniałe struktury nową, sprawną i oddaną kadrą. - Przerwał na moment, bezwiednie skubiąc brodę. - Po przejęciu przez Hermit Limited administracji państwowej wojsko będzie stopniowo rozwiązywane. Dlaczego by nie? Wszak stanowi ono ogromne obciążenie budżetu. Armię można porównać do deficytowego przedsiębiorstwa. W takim wypadku najrozsądniej jest spisać je na straty. - Ludzi nie bierzesz pod uwagę, James? - znów odezwał się Sam. - Naprawdę uważasz, że będą obojętnie patrzeć, jak przewracasz do góry nogami ich kraj? - Tak jak każdy dobrze funkcjonujący koncern, również i my mamy wydział marketingu i reklamy. Zaplanowaliśmy zakrojoną na szeroką skalę kampanię reklamową, taką jaką podejmuje się wprowadzając na rynek nowy produkt. Ludzie znają tylko to, co zobaczą lub usłyszą w środkach masowego przekazu, do których, rzecz jasna, mamy dostęp. Jednym z naszych pierwszych posunięć było wykupienie wszystkich dostępnych dzienników, stacji radiowych i telewizyjnych, naturalnie przez podstawionego krajowca. - Domyślam się, że w waszym Shangri-La raczej nie będzie miejsca dla wolnej prasy - powiedział Pitt. - Wolna prasa jest po prostu formą tolerancji - odparł zniecierpliwiony Kelly. - No i widzi pan, co zrobiła ze Stanami Zjednoczonymi. Drukuje się wszystko, co jest brudne, skandaliczne, sensacyjne - wszystko, co pozwoli zwiększyć nakład i uzyskać więcej płatnych ogłoszeń. Tak zwana wolna prasa rozłożyła na czynniki pierwsze obyczaje i moralność wielkiego ongiś narodu, robiąc śmietnik z ludzkich umysłów. - Zgoda, amerykańska wolna prasa jest daleka od ideału przyznał Pitt. - Ale przynajmniej czyni wysiłki, by ujawniać prawdę i przedstawiać czytelnikom takich autokratów jak pan. Pitt szybko umilkł, dziwiąc się swojej przemowie. Nieomal wypadł z roli. Zdał sobie sprawę, że jeżeli istnieje cień nadziei na ucieczkę, to wyłącznie w tym, iż w dalszym ciągu będzie występował w charakterze homoseksualisty. - O Jezu, po co ja się tak denerwuję? Zbity z tropu i z rumieńcem na twarzy Kelly znów przeniósł wzrok na Rondheima. Pogardliwe wzruszenie ramion dało odpowiedź na nieme pytanie. Ciszę przerwał starzec o imieniu Sam. - Kiedy już wykupisz cały kraj, James, w jaki sposób zamierzasz przejąć inne? Ani ty, ani żaden z twoich, jak ich nazywasz, partnerów nie dysponujecie odpowiednim kapitałem, aby jednym uderzeniem zdobyć kontrolę finansową nad całym kontynentem. - To prawda, Sam, nie zdołalibyśmy dokonać tego nawet połączywszy nasze zasoby. Ale na przykład Boliwię możemy przekształcić w doskonale zorganizowany i kwitnący kraj. Spróbuj to sobie wyobrazić; nie skorumpowana administracja państwowa, siły zbrojne ograniczone, mające jedynie charakter reprezentacyjny, rolnictwo i przemysł nastawione na produkcję dla ludności, czyli klientów. Kelly mówił coraz bardziej afektowanym głosem. - Znów powracamy do reguł biznesu: każdego centa zainwestować w rozwój firmy. Nic do kieszeni. A kiedy Boliwia stanie się prototypem państwa idealnego, wzbudzając zazdrość pozostałych narodów kontynentu, wtedy zaanektujemy sąsiednie kraje jeden po drugim. - Biedni i głodni nie mogą się doczekać, by trafić do raju - rzekł pogardliwie Francuz. - O to chodzi? - Pan myśli, że przesadza - odparł beznamiętnym tonem Kelly. - Lecz jest pan znacznie bliżej prawdy, niż mu się zdaje. Tak, biedny i głodny chwyci się każdej możliwości, żeby poprawić warunki życia. - Teoria domina inspirowana przez szlachetne pobudki - dodał Pitt. Kelly potwierdził ruchem głowy. - Zgadza się, kierują mną szlachetne pobudki. Bo niby co innego? Zachodnia cywilizacja stale odradza się za sprawą szlachetnych pobudek. My, ludzie biznesu, prawdopodobnie najpotężniejsza i najbardziej wpływowa siła na przestrzeni ostatnich dwustu lat, mamy szansę dokonania cudownego wyboru: czy doprowadzić do kolejnego odroczenia, czy też zostawić leżący w rynsztoku zachodni świat na swoim miejscu, by tam dokonał żywota. W tym momencie muszę przyznać, że znalazłem się w kropce. Opieram się na kilku teoriach, które zostały wyśmiane przez najpoważniejsze autorytety naukowe. Mimo to uparcie trzymam się myśli, że organizacja jest lepsza niż chaos. Twierdzę, iż zysk jest lepszy od straty, a do osiągania celów radykalne metody są skuteczniejsze od środków łagodnej perswazji. Jestem absolutnie przekonany, że twarde reguły gry rynkowej są znacznie ważniejsze i bardziej przydatne niż polityczne ideologie. - Pana wspaniały projekt ma jedną wadę - powiedział Pitt, dolewając sobie brandy - odstępstwo, przez które bardzo łatwo możecie znaleźć się na drzewie. Kelly posłał Pittowi badawcze spojrzenie. - Jest pan przeciwny wykorzystaniu najnowocześniejszej techniki komputerowej? Panie majorze, niech pan nie będzie śmieszny. Wiele miesięcy poświęciliśmy na zaprogramowanie wszelkich wariantów, każdej możliwości zboczenia z głównego toru. Pan chyba sobie żartuje. - Doprawdy? - Pitt szybko opróżnił kieliszek, jakby zamiast brandy była w nim woda. - Jak wobec tego wytłumaczy pan udział w waszym przedsięwzięciu Rondheima oraz panny Fyrie? Oni nie bardzo odpowiadają wiekowym wymogom dla rady dyrektorów Hermit Limited. Rondheimowi brakuje jakichś dwudziestu lat. Panna Fyrie zaś... jest jeszcze młodsza.
|
Wątki
|