Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
– Być może to nasze ironie losu prowadzÄ… nas po drodze, którÄ… czÄ™sto sami wybieramy.
SÅ‚yszÄ…c to, Catti-brie spoważniaÅ‚a. Wulfgar zrozumiaÅ‚, że rozmowa zaprowadziÅ‚a ich do punktu wyjÅ›cia, do rozmowy o stanie Bruenora. – Może – zgodziÅ‚a siÄ™ kobieta. – Aż do, tej chwili, gdy Bruenor nie żyje, a Drizzt jest gdzieÅ› tam, samotny. – Nie! – odparÅ‚ stanowczo Wulfgar, odrywajÄ…c siÄ™ od gÅ‚azu i stajÄ…c przed niÄ…. – Milcz! Catti-brie westchnęła i otworzyÅ‚a już usta, lecz Wulfgar uciÄ…Å‚ to gestem. – MyÅ›lÄ™ o mojej żonie i dziecku w Mithrilowej Hali – powiedziaÅ‚ wojownik. – Za każdym razem, gdy stamtÄ…d wychodzÄ™, wiem, że mogÄ™ już nie zobaczyć Delly i Colson. A mimo to idÄ™, bo droga mnie wzywa... a jak sama przyznaÅ‚aÅ›, wzywa również i ciebie. Bruenor odszedÅ‚ i musimy siÄ™ z tym pogodzić, a Drizzt... cóż, kto wie, gdzie teraz biega? Kto wie, czy przeszyÅ‚a go orcza włócznia, uciszajÄ…c na zawsze? Nie wiesz tego ani ty, ani ja, choć obydwoje modlimy siÄ™ gorÄ…co, aby wszystko byÅ‚o z nim w porzÄ…dku i aby szybko do nas wróciÅ‚. Lecz nawet jeÅ›li stanie siÄ™ inaczej, nawet jeÅ›li Regis zostanie staÅ‚ym namiestnikiem lub doradcÄ…, gdyby królem zostaÅ‚ Banak Brawnanvil, nie porzucÄ™ tej drogi. To moje życie, z wiatrem w twarz i gwiazdami nad gÅ‚owÄ…. To mój los – walczyć z orkami, gigantami i wszystkimi, którzy zagrażajÄ… spokojnym mieszkaÅ„com tej ziemi. AkceptujÄ™ to i cieszÄ™ siÄ™ tym, i tak bÄ™dzie, dopóki nie bÄ™dÄ™ za stary, by biegać po górskich Å›cieżkach, albo nie powali mnie czyjaÅ› broÅ„. Delly wie o tym. Akceptuje fakt, że niewiele czasu spÄ™dzam przy jej boku, w Mithrilowej Hali – barbarzyÅ„ca zaÅ›miaÅ‚ siÄ™ gorzko. – Czy mogÄ™ nazywać jÄ… swojÄ… żonÄ…? A Colson dzieckiem? – JesteÅ› dla niej dobrym mężem, a dla maÅ‚ej dobrym ojcem. Wulfgar kiwnÄ…Å‚ w podziÄ™ce gÅ‚owÄ…. – Mimo to nie porzucÄ™ swojej drogi – powiedziaÅ‚ – a Delly Curtie nie zmusza mnie do tego. To wÅ‚aÅ›nie kocham w niej najbardziej. Dlatego wierzÄ™, że wychowa Colson pod mojÄ… nieobecność. JeÅ›li zginÄ™, wychowa Colson na takÄ… osobÄ™, na jakÄ… przeznaczone jest jej wyrosnąć. – Zgodnie z jej naturÄ…? – Liczy siÄ™ niezależność – wyjaÅ›niÅ‚ Wulfgar. – A znacznie trudniej uwolnić siÄ™ od naszych wewnÄ™trznych kajdan, niż z takich, które usiÅ‚ujÄ… naÅ‚ożyć nam inni. Te proste sÅ‚owa niemal Å›cięły Catti-brie z nóg. – KiedyÅ› to samo powiedziaÅ‚am naszemu przyjacielowi. – Drizztowi? Kiwnęła gÅ‚owÄ…. – Zatem posÅ‚uchaj swoich wÅ‚asnych słów – poradziÅ‚ jej Wulfgar. – Kochasz go i kochasz tÄ™ drogÄ™. Czegóż wiÄ™cej ci trzeba? – JeÅ›li zamierzam mieć wÅ‚asne dzieci... – Wtedy bÄ™dziesz o tym wiedziaÅ‚a, i odpowiednio zmienisz drogÄ™ swego życia – powiedziaÅ‚ barbarzyÅ„ca. – A może zadziaÅ‚a przeznaczenie wbrew wszystkiemu i dostaniesz coÅ›, czego sama nie jesteÅ› do koÅ„ca pewna, czy chcesz. Catti-brie wstrzymaÅ‚a oddech. – Czy to naprawdÄ™ byÅ‚oby aż tak zÅ‚e? – spytaÅ‚ Wulfgar. – Być matkÄ… dzieci Drizzta Do’Urdena? JeÅ›li maleÅ„stwo posiÄ…dzie choć poÅ‚owÄ™ jego zdolnoÅ›ci i dziesiÄ…tÄ… część jego serca, bÄ™dzie jednym z najwiÄ™kszych mieszkaÅ„ców krain północy. Catti-brie znów westchnęła i przetarÅ‚a oczy. – Skoro Bruenor zdoÅ‚aÅ‚ wychować dwójkÄ™ tak upiornych ludzkich dzieciaków jak my... – zauważyÅ‚ Wulfgar z uÅ›miechem i pozwoliÅ‚ tym sÅ‚owom zawisnąć w powietrzu. Catti-brie rozeÅ›miaÅ‚a siÄ™ i uÅ›miechnęła do niego ciepÅ‚o i z wdziÄ™cznoÅ›ciÄ…. – Korzystaj z miÅ‚oÅ›ci i przyjemnoÅ›ci, kiedy siÄ™ na nie natykasz – poradziÅ‚ Wulfgar. – Nie zadrÄ™czaj siÄ™ tak przyszÅ‚oÅ›ciÄ…, by nie minęły ciÄ™ chwile obecne. JesteÅ› szczęśliwa u boku Drizzta. Czy musisz wiedzieć wiÄ™cej? – Mówisz jak on – odparÅ‚a Catti-brie. – Ale nie wtedy, kiedy doradzaÅ‚ mi, lecz samemu sobie. Radzisz mi, abym udaÅ‚a siÄ™ w to samo miejsce, co on, jak on cieszyÅ‚a siÄ™ chwilÄ…, a caÅ‚Ä… resztÄ™ niech szlag trafi. – A gdy tylko Drizzt w koÅ„cu je znalazÅ‚, ty zaczęłaÅ› wÄ…tpić – powiedziaÅ‚ Wulfgar z delikatnym uÅ›miechem. – Gdy znalazÅ‚ miejsce, gdzie czuÅ‚ siÄ™ dobrze, gdzie nie byÅ‚o już żadnych przeszkód, wtedy ty wzniosÅ‚aÅ› kolejnÄ…, swoje obawy, aby wszystko zostaÅ‚o tak, jak jest. Catti-brie pokrÄ™ciÅ‚a gÅ‚owÄ…, lecz Wulfgar widziaÅ‚, że wcale mu siÄ™ nie sprzeciwiaÅ‚a.
|
WÄ…tki
|