Oprócz kwot pochodzących z podatków kon­ferencja episkopatu może liczyć na wolne datki skła­dane przez wiernych na wsparcie Kościoła, co daje sumę...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
W siedzibie włoskiego episkopatu zwracają ponadto uwagę, że jest wyraźny rozdział pomiędzy przychodami Kościoła włoskiego - wykorzystywanymi, między in­nymi, na wypłacanie pensji i emerytur tysiącom du­chownym - i przychodami Watykanu i Kościoła Po­wszechnego. Tymczasem konferencja episkopatu ma z czego sowicie dotować swój dzienna Avvenire czy finansować kosztowne "programy kulturalne"
200
201
w rodzaju nowych inicjatyw wydawniczych, a przede wszystkim - wejście na rynek płatnej telewizji.
Sekty pieniądza
Pod kościelną egidą działa aktywnie wiele organizacji, które określają się jako niezależne i w więk­szości laickie, a które w gruncie rzeczy są ściśle po­wiązane z Kościołem. Ich niewielkie oddziały oddają się religijno-biznesowemu marketingowi: z jednej strony zadaniem ich jest powstrzymywanie postępu­jącej dechrystianizacji społeczeństw, a z drugiej -związki z Watykanem czynią z nich skuteczne narzę­dzia w aspekcie organizacyjno-finansowym.
Konkretnym tego przykładem były Światowe Dni Młodzieży odbywające się w Paryżu w dniach od 21 do 24 sierpnia 1997. Pominąwszy krytykę na­tury czysto religijnej (późne, bo spóźnione aż o 400
202
203
lat, przeprosiny papieża za dokonaną przez katolików rzeź hugenotów), francuskie gazety, jak np. "Evénement du Jeudi", zwróciły uwagę na handlowy aspekt tej wielkiej imprezy. Światowe Dni Młodzieży stały się bowiem okazją do wycieczki dla hiszpańskich zwo­lenników Kiko Arguello, członków włoskiej religijnej rodziny Focolarmi d'Italia i Legionistów Chrystusa pod wodzą ojca Marciala Maciela - wszystkie imprezy zostały zorganizowane przez Opus Dei i sfinansowa­ne przez neogaullistę Alaina Juppe (byłego premiera). Nie zabrakło też słów krytyki dla katolickich przemy­słowców, którzy wspierali ten kiermasz: dla firmy Sodexho odpowiedzialnej za dostarczenie posiłków, dla firmy Möet i Chandon, która dostarczyła szampa­na dla biskupów i kardynałów, podczas gdy gawiedź musiała zadowolić się oranginą... Odpust w najbar­dziej klasycznym religijno-handlowym sosie.
Komentując to wydarzenie - w wywiadzie z 20 sierpnia 1997 - znany ze swoich inicjatyw na rzecz biednych i bezpaństwowców francuski biskup Jacques Gaillo oświadczył: "To zapach wielkich pie­niędzy sprawił, że powróciły duchy kupców handlu­jących w świątyni, l żeby chociaż pojawił się Chry­stus, aby ich wygnać... Papieżowi powiedziałbym, żeby nie zapominać o tych wszystkich, którzy znaleźli się
na marginesie życia.. Powiedziałbym mu na kolanach: Kościoła nie ma tam, gdzie jest cierpienie".
Względnie mało znanymi, w porównaniu z inny­mi sektami i kongregacjami, są jeszcze Legioniści Chrystusa, którzy stopniowo zdobywają popularność w kręgach katolickich integrystów i czarnej elity, cie­sząc się uznaniem głównie zwolenników francuskiego biskupa - zbuntowanego i reakcyjnego Marcela Lefebvre'a. Legioniści zakorzeniaj ą się przede wszyst­kim w Meksyku i w Hiszpanii, ale ich ośrodki znajdu­ją się już w około trzydziestu krajach (w Rzymie ta­kich ośrodków jest pięć, z których najważniejszy znaj­duje się przy via Aurelia). Założyciel sekty Marciai Maciel z głoszoną nauką powoli przebij a się również do środowisk wysokiej finansjery, odczuwających potrzebę "duchowej odnowy". Dzieje się tak przede wszystkim w- Hiszpanii, gdzie Legioniści Chrystusa -jak podaje L'Espresso - wkrótce otrzymają świetny zastrzyk gotówki. Mówi się, że Alicia Koplowitz, jed­na z najbogatszych kobiet świata, zdecydowała się sprzedać należącą do niej część (28 procent o warto­ści 1200 miliardów lirów) rodzinnej firmy, by sfinan­sować kilka inicjatyw grupy, którą przed półwieczem (w 1946) papież Pius XII witał słowami: "musicie być jak regularne wojsko"...
204
205
W Rzymie działa potężna kościelna organizacja: neokatechumeni. Grupa ta powstała z inicjatywy Hisz­pana Francisco Arguello, zwanego Kiko, pod koniec lat sześćdziesiątych. Sekta przestrzega żelaznych re­guł: ślepej wiary w najbardziej ortodoksyjne zasady katolicyzmu oraz bezwzględnego wymogu wierności wobec wspólnoty. Pary połączone prawowitym wę­złem małżeńskim maj ą obowiązek zwiększania liczby potomstwa, przy czym, o ile to konieczne, wciągnię­cia do swojej grupy małżonka; muszą wyspowiadać się ze wszystkich swoich grzechów, a także - i przede wszystkim - powinny przekazać swoje dobra na rzecz wspólnoty. Ideę katechumenatu pomaga propagować współtwórczyni ruchu - także Hiszpanka - Carmen Hemandez.
Łatwo spotkać tych integrystów głoszących Ewangelię na ulicach, placach targowych, czy peryfe­riach miast (głównie w Rzymie, który stał się jednym z ich bastionów). Jak podaje L'Espresso - na prze­strzeni zaledwie dziewięciu lat zdołali wybudować na czterech kontynentach 28 seminariów (w których kształciło się już ponad 1000 alumnów), mają 200 mi­syjnych rodzin rozsianych po najodleglejszych zakąt­kach świata. We Włoszech istnieje 3000 wspólnot, przy czym w samym Rzymie zdobyli co trzecią para­fię. Ale przede wszystkich udało im się zjednać
Jan Pawła li, do którego Carmen Hemandez ma swo­bodny dostęp o każdej porze ("nawet po obiedzie, kiedy w Watykanie zalega święta cisza...").
Wątki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.