Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Z Peru tunele biegną dalej pod
Andami aż do Chile”. W swej monografii pod tytułem The Subterranean World, o której wspominałem już wcześniej, Bernard pisze, że wśród starszych mieszkańców rejonu stanu Santa Catarina, w którym mieszka, krążą pogłoski o istnieniu podziemnej rasy ludzi, a także „podziemnych pojazdów”, podróżujących tunelami, a podobnych do tych, o których pisał w relacjach z Tybetu Ferdynand Ossendowski. Niektórzy wierzą, że pojazdy te to latające talerze, które wywarły tak wielki wpływ na ludzką wyobraźnię. Do problemu tego powrócimy w dalszym ciągu niniejszej książki. Doktor Bernard twierdzi, że odwiedzając grupę adeptów teozofii w miejscowości Sao Lourenço usłyszał od nich, że jeden z członków tej grupy (dziś już nieżyjący) odnalazł zapewne wejście do tunelu i przemierzył go pod ziemią z Peru aż do Brazylii. Słyszał też, że w epoce niewolnictwa zbiegli poddani często uciekali do tunelu w pobliżu Ponte Grosse, w stanie Parana, i przemierzali pod ziemią całą odległość do Mato Grosso, powracając tą samą drogą po zniesieniu niewolnictwa. W swej monografii Bernard przytacza też wiele barwnych i przypuszczalnie prawdziwych relacji obywateli Brazylii, opowiadających o podróżach, które jakoby odbyli podziemnymi tunelami. A oto typowy przykład, który cytuję jedynie ze względu na zawarte w zakończeniu uwagi doktora: „Zjawił się przede mną inny Brazylijczyk, który twierdził, że podróżował przez oświetlony tunel o gładkich ścianach przez trzy dni po dwadzieścia godzin dziennie, w towarzystwie spotkanych u wejścia dwóch mieszkańców podziemi; dotarł wreszcie do olbrzymiej, oświetlonej groty z budynkami i sadem owocowym, gdzie żyli mężczyźni, kobiety i dzieci oraz różne zwierzęta, nawet lwy i tygrysy, łagodne i oswojone niczym koty i psy. Obie płci żyły osobno, kobiety zaś wyglądały tak, jak gdyby nie przekroczyły jeszcze dwudziestego roku życia, pomimo że niektóre z nich miały po kilkaset lat. Każdy z tych ludzi był zupełnie taki sam jak pozostali; nie było tu miejsca na żadną indywidualizację wyglądu. Kobiety wydawały na świat dzieci przez partenogenezę; wszystkie były matkami-dziewicami. Jedno z dzieci, najwyraźniej nie odczuwając strachu, podbiegło do opowiadającego, kiedy zaś ten spróbował podnieść je do góry (co jest niedozwolone wśród tych ludzi), został obrzucony gradem kamieni, które nie zadały mu żadnych obrażeń. Skłoniło go to do przypuszczenia, że były to raczej twory wyobraźni działające na zasadzie projekcji psychicznej niż rzeczywiste odłamki skał. Brazylijczyk uciekł przed nimi tunelem wyjściowym. Tutaj spotkał człowieka, który powiedział mu, że często odwiedza podziemne miasto, gdzie przyjmują go dobrze, a nawet pozwalają podróżować specjalnym używanym w podziemiach pojazdem do innych osad. Od oświetlonego centralnego tunelu, prowadzącego do tej osady, odbiegało około pięćdziesięciu emanujących blaskiem tuneli bocznych, prowadzących do osiedli położonych w różnych rejonach Brazylii. Prawdziwości tej i innych relacji z tego kraju nie jestem w stanie zagwarantować, jako że osoby, które je przekazały, kierowały się w większości przypadków motywami finansowymi. Zgadzają się one jednak ze sobą co do następujących punktów: Wszystkie podziemne miasta są oświetlone. Wszystkie są zamieszkane przez wyższą rasę ludzi. Wszystkie są ze sobą połączone siecią tuneli. Nie ma dymu bez ognia – chociaż więc wszystkie te sprawozdania mogą się okazać fałszywe, dzięki naprawdę istniejącym tunelom, w których słyszano głosy ludzkie i które mam nadzieję kiedyś zbadać, istnieje absolutna pewność co do faktu, że podziemny świat zamieszkują ludzie”. Badania Harolda Wilkinsa, Lewisa Spence'a, doktora Raymonda Bernarda i wielu innych potwierdzają, jak sądzę, fakt istnienia połączenia pomiędzy Brazylią a Atlantydą, nie pozostawiając zarazem żadnych wątpliwości co do zasięgu i znaczenia tuneli, które stanowiły niegdyś ogniwo pomiędzy zaginionym kontynentem i jego „koloniami” w Ameryce Południowej. Problem, czy tunele te są dziełem mieszkańców Atlantydy, czy nie, stanowi punkt sporny; ponieważ jednak zdają się one pochodzić z okresu wcześniejszego niż ten, w którym kwitło atlantyjskie imperium jest to mało prawdopodobne. Powrócimy do tej zajmującej sprawy w dalszej części książki. Doktor Bernard podsunął nowy temat do badań dzięki swym uwagom o występującym w tunelach „oświetleniu”. Czytając bowiem niepozorną książeczkę pod tytułem Agharta, wydaną w Bostonie w roku 1951, przekonujemy się, że jej autor, Robert Ernst Dickhoff, nauczyciel doktryny buddyzmu zwący się „Czerwonym Sungma-Lamą”, uwagi te potwierdza. Pisze on, iż lamowie tybetańscy zdradzili mu, że „jaskinie są oświetlane zielonkawą poświatą, wspomagającą wegetację roślin i wydłużającą ludzkie życie”. Jeszcze ważniejsze dla naszych badań jest oświadczenie Dickhoffa, że tunele odkryte w Azji i Ameryce Południowej występują także w Ameryce Północnej. O wiele bardziej niezwykły jest
|
Wątki
|