Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
.. Kiedy wiec Paweł zniknął, Robert nie mógł zająć jego miejsca, i zaczęły się mroczne knowania. Abbon, powiada się, był naturalnym synem pana z okolicy, wyrósł w opactwie Fossanova, mówi się, że pacholęciem będąc, asystował świętemu Tomaszowi, kiedy ten tam marł, i czuwał nad przeniesieniem wielkiego ciała w dół po schodach wieży, bo nie udawało się znieść zwłok... to jego jedyny powód do chwały, szepczą złe języki... Faktem jest, że wybrano go opatem, chociaż bibliotekarzem nie był, i został wprowadzony przez kogoś, myślę, że Roberta, w tajemnice biblioteki.
— A czemu wybrano Roberta? — Nie wiem. Zawsze staraÅ‚em siÄ™ nie wtykać zanadto nosa w te sprawy, nasze opactwa sÄ… miejscami Å›wiÄ™tymi, ale wokół godnoÅ›ci opackiej snuje siÄ™ czasem szkaradne knowania. Ja interesowaÅ‚em siÄ™ moimi szkÅ‚ami i relikwiarzami, nie chciaÅ‚em być wmieszany w te historie. Ale pojmujesz teraz, czemu opat nie chce wtajemniczyć Bencjusza; wskazaÅ‚by tym sposobem jako swego nastÄ™pcÄ™ chÅ‚opaka nieroztropnego, prawie barbarzyÅ„skiego gramatyka z najdalszej północy; jakże ów mógÅ‚by coÅ› wiedzieć o tym kraju, opactwie i jego stosunkach z miejscowymi panami... — Ale również Malachiasz nie byÅ‚ Italczykiem, ani Berengar, zostali jednak wyznaczeni do biblioteki. — To jest wÅ‚aÅ›nie niejasne. Mnisi szeptali, że od pół wieku pod tym wzglÄ™dem opactwo odeszÅ‚o od swoich tradycji... Dlatego ponad pięćdziesiÄ…t lat temu, a może jeszcze dawniej, Alinard wzdychaÅ‚ do godnoÅ›ci bibliotekarza. Bibliotekarzem byÅ‚ zawsze Italczyk, nie brakowaÅ‚o wielkich umysłów na tych ziemiach. A zresztÄ… widzisz... — I MikoÅ‚aj zawahaÅ‚ siÄ™, jakby nie chciaÅ‚ powiedzieć tego, co powie — ...widzisz, Malachiasz i Berengar nie żyjÄ… może wÅ‚aÅ›nie dlatego, by nie zostali opatami. WzdrygnÄ…Å‚ siÄ™, zamachaÅ‚ rÄ™kÄ… przed twarzÄ…, jakby chciaÅ‚ odpÄ™dzić myÅ›li niezbyt poczciwe, potem uczyniÅ‚ znak krzyża. — Co też rzekÄ™? Widzisz, w tym kraju od wielu lat dziejÄ… siÄ™ rzeczy zawstydzajÄ…ce, również w klasztorach, na dworze papieskim, w koÅ›cioÅ‚ach... Walka o wÅ‚adzÄ™, oskarżenia o herezje, byle wyrwać komuÅ› z rÄ…k prebendÄ™... Co za szkaradność, zaczynam tracić wiarÄ™ w rodzaj ludzki, widzÄ™ wszÄ™dzie spiski i paÅ‚acowe knowania. Tym musiaÅ‚o stać siÄ™ i to opactwo, kÅ‚Ä™bowiskiem żmij, które wyÅ‚oniÅ‚o siÄ™ przez tajemnÄ… magiÄ™ w miejscu bÄ™dÄ…cym relikwiarzem Å›wiÄ™tych czÅ‚onków. Spójrz na przeszÅ‚ość tego klasztoru! WskazaÅ‚ na wszystkie skarby dokoÅ‚a i, nie dbajÄ…c o krzyże i inne drobne sprzÄ™ty, skierowaÅ‚ nasze spojrzenia na relikwiarze, które byÅ‚y chwaÅ‚Ä… tego miejsca. — Patrzcie — powiedziaÅ‚ — oto ostrze włóczni, która przebiÅ‚a bok Zbawiciela! ChodziÅ‚o o zÅ‚otÄ…, opatrzonÄ… krysztaÅ‚owym wieczkiem szkatuÅ‚kÄ™, w której na purpurowej poduszeczce spoczywaÅ‚ trójkÄ…tny kawaÅ‚ek żelaza strawionego już przez rdzÄ™, lecz doprowadzonego do żywego splendoru przez dÅ‚ugie dziaÅ‚anie oliwy i wosku. Ale to jeszcze nic. W innej szkatule, tym razem ze srebra wysadzanego ametystem i majÄ…cej przezroczyste wieczko, zobaczyÅ‚em kawaÅ‚ek czcigodnego drewna ze Å›wiÄ™tego krzyża, dostarczony do opactwa przez samÄ… królowÄ… HelenÄ™, matkÄ™ cesarza Konstantyna, udaÅ‚a siÄ™ bowiem w pielgrzymce do Å›wiÄ™tych miejsc, dobyÅ‚a na powierzchniÄ™ ziemi wzgórze Golgoty i Å›wiÄ™ty grób, a potem zbudowaÅ‚a tam katedrÄ™.
|
WÄ…tki
|