Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
– GÅ‚os twój jest sÅ‚odki, a sÅ‚yszÄ™ już, że twe dÅ‚onie mogÄ… wyczarować ze strun prawdziwe cuda...
I wyczarujÄ…, jeÅ›li Bogini mi sprzyja. Nimue uÅ‚ożyÅ‚a dÅ‚onie na strunach, pamiÄ™tajÄ…c o tym, że nie wolno jej zagrać żadnej pieÅ›ni z Avalonu, którÄ… mógÅ‚by pamiÄ™tać i rozpoznać. Zaczęła grać frywolnÄ… pieśń biesiadnÄ…, którÄ… znaÅ‚a z dworu, sÅ‚owa nie byÅ‚y zbyt odpowiednie dla dziewczyny. WidziaÅ‚a, że Gwenifer jest tym wzburzona, i myÅ›laÅ‚a: Dobrze, jeÅ›li jest wstrzÄ…Å›niÄ™ta moim nieprzystojnym zachowaniem, nie bÄ™dzie siÄ™ zbytnio zastanawiaÅ‚a nad pobudkami, które mnÄ… kierujÄ…. Potem zagraÅ‚a wolny lament, który sÅ‚yszaÅ‚a u harfiarza z północy, smutnÄ… pieśń o rybaku, który daleko na morzu wypatruje na brzegu Å›wiateÅ‚ swego domostwa. Gdy skoÅ„czyÅ‚a, wstaÅ‚a i znów nieÅ›miaÅ‚o spojrzaÅ‚a na Merlina. – DziÄ™kujÄ™ ci za pożyczenie harfy, panie, czy bÄ™dÄ™ mogÅ‚a kiedyÅ› znów na niej zagrać, by moje dÅ‚onie nie straciÅ‚y wprawy? – To jest podarunek dla ciebie – powiedziaÅ‚ Kevin. – Teraz, kiedy usÅ‚yszaÅ‚em, jakÄ… muzykÄ™ potrafisz z niej wydobyć, nie mogÅ‚aby należeć do nikogo innego. ProszÄ™ ciÄ™, pani, zatrzymaj jÄ…, ja mam wiele harf. – JesteÅ› dla mnie zbyt Å‚askawy – wyszeptaÅ‚a – ale proszÄ™, teraz, kiedy sama mogÄ™ już grać, nie opuszczaj mnie i nie pozbawiaj rozkoszy sÅ‚uchania ciebie. – BÄ™dÄ™ dla ciebie graÅ‚, kiedy tylko sobie zażyczysz – odparÅ‚, a ona czuÅ‚a, że mówiÅ‚ to z gÅ‚Ä™bi serca. Kiedy siÄ™ schylaÅ‚a, by odÅ‚ożyć harfÄ™, otarÅ‚a siÄ™ o niego delikatnie. OdezwaÅ‚a siÄ™ przy tym tak cicho, żeby Gwenifer nie mogÅ‚a usÅ‚yszeć. – Same sÅ‚owa nie potrafiÄ… wyrazić mojej wdziÄ™cznoÅ›ci. Być może nadejdzie czas, gdy bÄ™dÄ™ jÄ… mogÅ‚a wyrazić bardziej odpowiednio... SpojrzaÅ‚ na niÄ… zamglonym wzrokiem, a ona przyÅ‚apaÅ‚a siÄ™ na tym, że odwzajemnia jego spojrzenie z tym samym żarem. To naprawdÄ™ obosieczny czar. Ja także jestem jego ofiarÄ…... Merlin odszedÅ‚, a ona posÅ‚usznie usiadÅ‚a przy królowej, starajÄ…c siÄ™ caÅ‚Ä… uwagÄ™ skupić na przÄ™dzeniu. – Jak ty piÄ™knie grasz, Nimue – powiedziaÅ‚a Gwenifer. – Nie muszÄ™ pytać, gdzie siÄ™ tego nauczyÅ‚aÅ›... KiedyÅ› sÅ‚yszaÅ‚am, jak Morgiana Å›piewaÅ‚a ten lament. – Opowiedz mi coÅ› o Morgianie – poprosiÅ‚a Nimue, unikajÄ…c wzroku królowej. – OdeszÅ‚a z Avalonu, zanim ja tam przybyÅ‚am. WyszÅ‚a za mąż za jakiegoÅ› króla... chyba w Lothianie? – W Północnej Walii... – zaczęła Gwenifer. Mimo że Nimue doskonale o tym wszystkim wiedziaÅ‚a, jej pytanie nie byÅ‚o do koÅ„ca faÅ‚szywe. Morgiana pozostawaÅ‚a dla niej zagadkÄ…, ciekawiÅ‚o jÄ… też, jak pani Morgiana byÅ‚a odbierana przez tych, którzy znali jÄ… na tym Å›wiecie i na dworze. – Morgiana byÅ‚a jednÄ… z moich dam dworu – ciÄ…gnęła Gwenifer. – Artur mi jÄ… podarowaÅ‚ w dniu naszego Å›lubu. OczywiÅ›cie, trzeba pamiÄ™tać, że oni siÄ™ wychowywali osobno i on sam prawie jej nie znaÅ‚... SÅ‚uchajÄ…c bardzo uważnie, Nimue, która umiaÅ‚a odczytywać ludzkie uczucia, odkryÅ‚a, że pod wyraźnÄ… niechÄ™ciÄ…, jakÄ… Gwenifer żywiÅ‚a do Morgiany, kryÅ‚o siÄ™ coÅ› jeszcze: szacunek, podziw, a nawet jakaÅ› czuÅ‚ość. Gdyby Gwenifer nie byÅ‚a tak bezmyÅ›lnÄ…, fanatycznÄ… chrzeÅ›cijankÄ…, to kochaÅ‚aby MorgianÄ™. Kiedy Gwenifer opowiadaÅ‚a o Morgianie, choć potÄ™piaÅ‚a jÄ…, jako zÅ‚Ä… czarownicÄ™, to przynajmniej w tym samym czasie nie bredziÅ‚a tych pobożnych nonsensów, które zanudzaÅ‚y Nimue na Å›mierć. Nie mogÅ‚a jednak do koÅ„ca skupić siÄ™ na opowieÅ›ciach królowej. SiedziaÅ‚a, sÅ‚uchajÄ…c z pozornym zainteresowaniem, wydawaÅ‚a odpowiednie okrzyki zdziwienia czy oburzenia, jednak jej umysÅ‚ pracowaÅ‚ nieprzerwanie. BojÄ™ siÄ™. MogÄ™ tak samo stać siÄ™ niewolnicÄ… i ofiarÄ… Merlina, jak on mojÄ…... Bogini! Wielka Matko! To nie ja muszÄ™ siÄ™ z nim zmierzyć, lecz ty... Księżyca przybywaÅ‚o. Do peÅ‚ni zostaÅ‚o okoÅ‚o czterech nocy. A ona już czuÅ‚a, jak wzbiera w niej fala życia. MyÅ›laÅ‚a o gÅ‚Ä™bokim spojrzeniu Merlina, o jego magicznych oczach, o jego piÄ™knym gÅ‚osie i wiedziaÅ‚a, że już teraz jest mocno oplatana tym czarem, który sama przÄ™dÅ‚a. PrzestaÅ‚a nawet odczuwać choćby najmniejsze obrzydzenie wobec jego kalekiego ciaÅ‚a, czuÅ‚a tylko jego siÅ‚Ä™ i pulsujÄ…ce w nim życie.
|
WÄ…tki
|