– Nie odzywaj się do niej – powiedziała Viviana...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
– W tej chwili obowiązują ją śluby milczenia. Jest kapłanką w czwartym roku przygotowań, na imię ma Raven**
W milczeniu Raven zdjęła z Viviany wierzchnie okrycie i zabłocone, zniszczone drogą buty. Na znak Viviany tak samo pomogła Morgianie. Przyniosła im wodę do mycia, a później jedzenie: jęczmienny chleb i suszone mięso. Do picia była tylko zimna woda, ale była świeża i tak wspaniała, że Morgiana w życiu nie piła smaczniejszej.
– To jest woda ze Świętej Studni – powiedziała Viviana. – Nie pijamy tu nic innego; przynosi wizje i bystrość widzenia. A miód pochodzi z naszych własnych uli. Jedz mięso i ciesz się nim, bo nie będziesz go jadła przez całe lata. Kapłanki nie jadają mięsa, dopóki nie ukończą swego szkolenia.
– A dlaczego, Pani? – Morgiana nie potrafiła już powiedzieć „ciociu” ani „krewniaczko”. Między nią a tymi familiarnymi zwrotami stało wspomnienie niemal boskiej postaci przywołującej mgły. – Czy to źle jeść mięso?
– Oczywiście, że nie, i nadejdzie dzień, że będziesz mogła jeść wszystko, co zechcesz. Ale dieta wolna od zwierzęcego mięsa sprzyja wyższemu poziomowi świadomości, a taki musisz mieć, kiedy będziesz się uczyła, jak używać Wzroku i jak kontrolować swoje magiczne zdolności, zamiast pozwalać, by to one władały tobą. We wczesnych latach nauki kapłanki, tak jak Druidzi, jedzą tylko chleb i owoce, czasami trochę ryb z jeziora, a piją jedynie wodę ze Studni.
– Ty piłaś wino w Caerleon, Pani... – zauważyła Morgiana nieśmiało.
– Oczywiście, i ty też będziesz mogła, gdy nauczysz się, kiedy i co można jeść i pić, a kiedy należy się powstrzymać – odparła Viviana krótko.
To uciszyło Morgianę i siedziała chwilę, pogryzając swój chleb z miodem. Ale chociaż była głodna, jedzenie rosło jej w ustach.
– Czy już się najadłaś? – spytała Viviana. – Dobrze, więc pozwól Raven zabrać naczynia, powinnaś kłaść się spać, dziecko. Ale usiądź tu na chwilę ze mną przy ogniu i porozmawiajmy, bo jutro Raven zabierze cię do Domu Dziewcząt i już nie będziesz mnie spotykać, tylko na obrzędach. Dopiero kiedy się nauczysz, jak wypełniać swe obowiązki, będziesz mogła, tak jak inne kapłanki, pełnić swoją kolejkę służby w moim domu, by mi pomagać. Ale do tego czasu ty też możesz już być związana ślubami milczenia i nie będzie ci wolno odzywać się ani odpowiadać. Ale dziś wieczorem jesteś tylko moją krewną, jeszcze nie zaprzysiężoną służbie Bogini, i możesz mnie pytać, o co tylko chcesz.
Wyciągnęła rękę i Morgiana usiadła przy niej na ławie, przy ogniu. Viviana odwróciła się i powiedziała:
– Czy możesz wyjąć zapinkę z moich włosów, Morgiano? Raven poszła już spać i nie chcę jej znów przeszkadzać.
Morgiana wyciągnęła rzeźbioną, kościaną spinkę z włosów Viviany, które opadły w dół, długie i czarne. Jedynie na jednej skroni jaśniał siwy pukiel. Viviana westchnęła, wyciągając bose stopy do ognia.
– Dobrze być znów w domu. W ostatnich latach musiałam zbyt dużo podróżować – powiedziała – a nie jestem już na tyle młoda, by sprawiało mi to przyjemność.
– Powiedziałaś, że mogę ci zadawać pytania – zaczęła Morgiana nieśmiało. – Dlaczego niektóre tutejsze kobiety mają niebieskie znaki między brwiami, a inne nie?
– Błękitny półksiężyc to znak, że są zaślubione Bogini, by żyć i umrzeć wedle jej woli. Te, które są tutaj tylko po to, by nauczyć się używać Wzroku, nie składają takich ślubów.
– Czy ja mam złożyć śluby?
– To będzie twój własny wybór – odrzekła Viviana. – Bogini powie ci, czy ma życzenie położyć na tobie swą dłoń. Tylko chrześcijanie traktują klasztor jak kuchenny śmietnik, do którego mogą wyrzucać swoje nie chciane córki i wdowy.
– Ale skąd będę wiedziała, czy Bogini mnie chce?
Viviana uśmiechnęła się w ciemności.
– Ona zawoła cię głosem, który bez wątpienia zrozumiesz. Jeśli usłyszysz to wołanie, nie będzie takiego miejsca na ziemi, które skryłoby cię przed jej głosem.
Morgiana zastanawiała się, czy Viviana też złożyła takie śluby, ale była zbyt nieśmiała, by zapytać. Oczywiście! Przecież jest Wielką Kapłanką, Panią Avalonu...
– Ja też usłyszałam ten głos – powiedziała spokojnie Viviana, używając swej sztuki odpowiadania na niewypowiedziane pytania. – I złożyłam śluby. Ale mój znak wytarł się z czasem... jeśli spojrzysz z bliska, myślę, że jeszcze trochę zobaczysz, o tu, pod włosami.
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.