Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
- Już od lat nikt mnie tak nie nazywał, wuju - powiedziała Catelyn i opowiedziała mu o wszystkim. Zajęło jej to więcej czasu, niż się spodziewała - list od Lysy, upadek Brana, sztylet mordercy, Littlefinger i jej przypadkowe spotkanie z Tyrionem Lannisterem w przydrożnej karczmie. Wuj słuchał jej w milczeniu i tylko jego krzaczaste brwi coraz bardziej zacieniały mu oczy. Brynden Tully zawsze potrafił słuchać innych… z wyjątkiem jej ojca. Był młodszym o pięć lat bratem lorda Hostera, z którym pozostawał w stanie wojny od tak dawna jak tylko Catelyn mogła sięgnąć pamięcią. W czasie jednego z ich głośniejszych sporów - Catelyn miała wtedy osiem lat - lord Hoster nazwał Bryndena “czarną owcą w stadzie Tullych”. Wtedy Brynden roześmiał się i zauważył, że godłem ich rodu jest skaczący pstrąg, więc powinien go raczej nazwać czarną rybą, a nie czarną owcą. Od tamtego dnia uczynił czarną rybę swoim godłem. Spór między braćmi trwał aż do ślubu Lysy. Wtedy to Brynden oświadczył swojemu bratu, że opuszcza Riverrun i udaje się na służbę do Lysy i jej nowego męża, Lorda Eyrie. Od tamtego dnia lord Hoster nie wymówił imienia swojego brata, o czym Catelyn dowiedziała się z rzadkich listów od Edmure’a. Catelyn pamiętała z dzieciństwa, że dzieci lorda Hostera zawsze biegły do Bryndena Blackfisha, herbu Czarna Ryba, żeby się wypłakać albo wygadać, kiedy ojciec był zbyt zajęty, a matka chora Catelyn, Lysa, Edmure… a nawet Petyr Baelish, wychowanek ich ojca Brynden słuchał ich z taką samą uwagą, z jaką słuchał jej teraz, ze śmiechem przyjmował ich zwycięstwa i wiedział, jak pocieszyć w chwilach porażek. Skończyła swoją opowieść, lecz wuj długo jeszcze milczał, pozwalając, by jego koń jechał własnym tempem po stromej drodze. - Trzeba powiedzieć twojemu ojcu - odezwał się wreszcie. - Gdyby Lannisterowie się ruszyli… Winterfell jest daleko, Yale schowane za górami, natomiast Riverrun leży na ich drodze. - Pomyślałam o tym samym - przyznała Catelyn. - Gdy tylko przyjedziemy do Eyrie, poproszę maestera Colemona, żeby wysłał ptaka. - Miała też do przekazania inne wiadomości, rozkazy Neda dla chorążych, by przygotowali obronę północy. - Jakie panują nastroje w Yale? - spytała. - Ludzie są rozgniewani - odparł Brynden Tully. - Darzyli miłością lorda Jona, dlatego uznali za zniewagę fakt, że Król oddał w ręce Jaime’a Lannistera urząd, który Arrynowie piastowali od prawie trzystu lat. Lysa każe nazywać swojego syna Prawdziwym Strażnikiem Wschodu, ale ludzie nie dają się oszukać. Ponadto nie tylko twoja siostra zastanawia się nad przyczyną śmierci Namiestnika. Nikt otwarcie nie ośmieli się powiedzieć, że Jon został zamordowany, lecz podejrzenia rzucają długie cienie. - Zacisnął usta i spojrzał na Catelyn. - Jest też chłopak. - Jaki chłopak? - Schyliła głowę pod skalnym występem, pod którym musieli przejechać. Wuj mówił głosem przepełnionym troską. - Lord Robert - westchnął. - Ma sześć lat, jest chorowity i beczy, gdy tylko ktoś mu zabierze lalkę. Jest prawowitym spadkobiercą Jona Arryna, lecz niektórzy twierdzą, że nie nadaje się na miejsce ojca. Nestor Royce piastował urząd Lorda Zarządcy przez ostatnie czternaście lat, kiedy lord Jon służył w King’s Landing i zdaniem wielu to on powinien sprawować rządy, dopóki chłopiec nie dorośnie. Inni są zdania, że Lysa powinna szybko wyjść ponownie za mąż. Kandydaci zlatują się już jak wrony do ziarna. Pełno ich w Eyrie. - Mogłam się tego spodziewać - powiedziała Catelyn. Nic dziwnego. Lysa była jeszcze młoda, a królestwo Gór i Yale stanowiło okazały prezent ślubny. - Czy Lysa wyjdzie za mąż? - Twierdzi, że tak, jeśli spotka mężczyznę, który będzie jej odpowiadał - powiedział Brynden Tully. - Jednakże jak dotąd odrzuciła Lorda Nestora i tuzin innych. Zarzeka się, że tym razem sama wybierze sobie pana męża. - Przynajmniej ty nie powinieneś się jej dziwić. Ser Brynden żachnął się. - I nie dziwię, lecz… sądzę, że Lysa prowadzi grę. Bawi ją to, lecz moim zdaniem twoja siostra zamierza sama sprawować rządy, dopóki jej syn będzie mógł zostać lordem Eyrie nie tylko z tytułu. - Kobieta może rządzić równie dobrze jak mężczyzna - powiedziała Catelyn. - Właściwa kobieta - dodał jej wuj, odwracając wzrok. - Pamiętaj o tym, Cat. Lysa nie jest tobą. - Zawahał się na moment. - Szczerze mówiąc, obawiam się, że twoja siostra może cię rozczarować… Spojrzała na niego zdziwiona. - Co masz na myśli? - Lysa, która powróciła z King’s Landing, nie jest tą samą dziewczyną, która wyjechała na południe, kiedy jej mąż został mianowany Namiestnikiem. Nie miała lekkiego życia przez wszystkie te lata. Musisz wiedzieć, że lord Arryn okazał się dbającym mężem, ale ich małżeństwo było wynikiem zabiegów politycznych, a nie namiętności. - Podobnie jak i moje. - Oba zaczęły się podobnie, lecz twoje okazało się szczęśliwsze. Dwoje martwo urodzonych dzieci, kilka poronień, śmierć lorda Arryna… Bogowie obdarzyli ją tylko jednym dzieckiem, dlatego na nim skupiła wszystkie swoje uczucia; tylko dla niego żyje, biedne dziecko. Nic dziwnego, że wolała raczej uciec, niż pozwolić, żeby oddali go pod opiekę Lannisterów. Twoja siostra boi się, a najbardziej obawia się Lannisterów. Wymknęła się z Czerwonej Twierdzy nocą jak złodziej, a wszystko po to, by wyrwać syna z paszczy lwa… tymczasem ty sprowadzasz lwa na próg jej domu.
|
Wątki
|