Sama przeszła przez ulicę, a potem jeszcze parędziesiąt metrów, aż do agencji wynajmu samochodów, znajdującej się na wprost dużego hotelu...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Tam w ciągu kwadransa załatwiła niezbędne formalności i wkrótce podjechała Fordem do swego Volvo. Rzuciła kluczyki Bobowi i poleciła mu jechać za sobą aż do autostrady międzystanowej, skąd miał ruszyć sam.
Kiedy dotarli do autostrady, FBI koÅ„czyÅ‚y siÄ™ już samochody. Trzeba byÅ‚o podjąć decyzjÄ™, i agent odpowiedzialny za obserwacjÄ™ zgadÅ‚ dobrze. Nieoznakowany samochód policji stanowej przejÄ…Å‚ Å›ledzenie Volvo, podczas gdy ostatni wóz FBI wjechaÅ‚ za Fordem na autostradÄ™. W tym czasie pięć wozów, które uczestniczyÅ‚y w porannym Å›ledzeniu Ann, pomknęło za Bobem i jego Fordem. Trzy z nich obraÅ‚y ten sam zjazd i pojechaÅ‚y za nim podrzÄ™dnÄ… drogÄ… wiodÄ…cÄ… ku kryjówce. PrzestrzegaÅ‚ prÄ™dkoÅ›ci podanej na znakach drogowych, dwa samochody byÅ‚y wiÄ™c zmuszone go wyprzedzić, ale trzeciemu udaÅ‚o siÄ™ utrzymać z tyÅ‚u — do momentu kiedy Ford zjechaÅ‚ na pobocze i zatrzymaÅ‚ siÄ™. Ten odcinek drogi przez ponad półtora kilometra biegÅ‚ prosto jak strzaÅ‚a, a Bob stanÄ…Å‚ w poÅ‚owie.
— Mam go, mam go — zameldowaÅ‚ agent w Å›migÅ‚owcu, z odlegÅ‚oÅ›ci trzech mil obserwujÄ…cy samochód przez stabilizowanÄ… lornetÄ™. WidziaÅ‚ maleÅ„kÄ… sylwetkÄ™ mężczyzny, który otworzyÅ‚ maskÄ™, zajrzaÅ‚ do Å›rodka, potem zamknÄ…Å‚ jÄ… i ruszyÅ‚ dalej. — Ten chÅ‚op to zawodowiec — powiedziaÅ‚ do pilota.
Nie caÅ‚kiem — pomyÅ›laÅ‚ pilot, nie spuszczajÄ…c wzroku z biaÅ‚ej plamki samochodowego dachu. WidziaÅ‚, jak Ford zjeżdża na nie utwardzonÄ… drogÄ™, która znikaÅ‚a miÄ™dzy drzewami.
— Mamy ich!
* * *
Spodziewano się, że kryjówka będzie na odludziu. Ukształtowanie terenu bardzo temu sprzyjało. Natychmiast po ustaleniu jej położenia z bazy lotnictwa Bergstrom w Teksasie wystartował RF-4C Phantom z 67. Skrzydła Lotnictwa Rozpoznania Taktycznego. Dwuosobowa załoga samolotu potraktowała to wszystko jak jakiś żart, ale nie mieli nic przeciwko niespełna godzinnemu lotowi. Było to zadanie tak proste, że każdy mógł je wykonać. Phantom dokonał czterech przelotów na dużej wysokości nad wskazanym obszarem i po zużyciu kilkuset metrów taśmy w pokładowych kamerach, wylądował w bazie Kirtland w pobliżu Albuquerque. Kilka godzin wcześniej wylądował tam samolot transportowy z dodatkowym sprzętem i obsługą. Gdy pilot Phantoma wyłączył silniki, dwóch żołnierzy obsługi naziemnej wyjęło kasetę z filmem i dostarczyło ją do przyczepy, będącej przewoźnym laboratorium fotograficznym, już w pół godziny po powrocie samolotu specjaliści interpretacji fotograficznej mieli przed sobą wilgotne jeszcze taśmy, prosto z automatu wywołującego.
— ProszÄ™ bardzo — powiedziaÅ‚ pilot, kiedy doszli do odpowiedniego ujÄ™cia — mieliÅ›my dobre warunki: bez chmur, chÅ‚odno, maÅ‚a wilgotność, wÅ‚aÅ›ciwy kÄ…t oÅ›wietlenia. Nie zostawiliÅ›my nawet smug kondensacyjnych.
— DziÄ™kujÄ™, panie majorze — odpowiedziaÅ‚a kobieta w stopniu sierżanta przeglÄ…dajÄ…ca film z kamery panoramicznej KA-91. — Tu mamy drogÄ™ polnÄ…, odchodzÄ…cÄ… od autostrady, przechodzi przez maÅ‚e wzniesienie… a tu coÅ› jakby przyczepa, samochód zaparkowany o pięćdziesiÄ…t metrów dalej… jeszcze jeden, trochÄ™ przykryty. A wiÄ™c sÄ… dwa samochody. Dobrze, co jeszcze…
— ChwileczkÄ™, nie widzÄ™ drugiego samochodu — powiedziaÅ‚ agent FBI.
— Tutaj. SÅ‚oÅ„ce odbija siÄ™ od czegoÅ›, co jest trochÄ™ za duże jak na butelkÄ™ po coca coli. Prawdopodobnie szyba samochodu. Może tylna, chociaż wedÅ‚ug mnie przednia.
— A to dlaczego? — chciaÅ‚ wiedzieć agent.
Kobieta nie podniosÅ‚a nawet gÅ‚owy. — Gdybym ja tam byÅ‚a i miaÅ‚a ukryć samochód, wjechaÅ‚abym tyÅ‚em, żeby móc szybko wyjechać, no nie? Agent powstrzymaÅ‚ siÄ™ od uÅ›miechu. — Macie racjÄ™, sierżancie.
Przewinęła film do kolejnej klatki. — ProszÄ™ bardzo, tu odbÅ‚ysk zderzaka, a to prawdopodobnie maska. Widzi pan, jak go przykryli? ProszÄ™ spojrzeć tu, koÅ‚o przyczepy. Chyba w cieniu ktoÅ› stoi… — ObejrzaÅ‚a nastÄ™pnÄ… klatkÄ™. — Tak, to postać ludzka. — Mężczyzna miaÅ‚ jakieÅ› metr osiemdziesiÄ…t, byÅ‚ dobrze zbudowany, ciemnowÅ‚osy, a cieÅ„ na twarzy wskazywaÅ‚, że dziÅ› siÄ™ nie goliÅ‚. Nie byÅ‚o widać żadnej broni.
Tylko trzydzieści ujęć nadawało się do czegoś. Z ośmiu wykonano powiększenia wielkości plakatu i zaniesiono do hangaru, gdzie znajdował się śmigłowiec UH-1N. Był tam Gus Werner. Nie lubił pośpiesznych zadań tak samo jak ludzie w tamtej przyczepie, ale miał równie ograniczony wybór jak oni.
* * *
— A wiÄ™c, puÅ‚kowniku Filitow, jest rok siedemdziesiÄ…ty szósty.
— Dymitr Fiodorowicz zabraÅ‚ mnie ze sobÄ…, kiedy zostaÅ‚ ministrem obrony. To, oczywiÅ›cie, uÅ‚atwiaÅ‚o dziaÅ‚anie.
— I zwiÄ™kszyÅ‚o wasze możliwoÅ›ci — zauważyÅ‚ Watutin.
— RzeczywiÅ›cie.
WÄ…tki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak ciÄ™ zÅ‚apiÄ…, to znaczy, że oszukiwaÅ‚eÅ›. Jak nie, to znaczy, że posÅ‚użyÅ‚eÅ› siÄ™ odpowiedniÄ… taktykÄ….