Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Prawie zawsze istnieje tyran, ale bywa on czasem łagodny i dość tolerancyjny, jak na przykład w przypadku potężnego goryla. Taki wódz stada udostępnia samice samcom podporządkowanym, zachowuje się wyrozumiale w czasie żerowania, a domaga się twardo posłuchu tylko wówczas, gdy wchodzi w grę coś, co jest niepodzielne, albo gdy pojawią się oznaki buntu lub niesfornej bijatyki wśród słabszych osobników.
Ten podstawowy ustrój musiał oczywiście ulec zmianie, gdy naga małpa przeobraziła się w zespołowo polującego drapieżcę, działającego w oparciu o ustaloną bazę -obozowisko. Jak w sferze zachowań seksualnych, tak i tu stosunki typowe dla naczelnych musiały się przeobrazić i dostosować do świeżo przybranej roli drapieżnika. Stado musiało się stać terytorialne, musiało bronić rejonu swej stałej bazy. W związku zaś z kolektywnym charakterem łowiectwa -ta obrona też musiała być kolektywna, a nie indywidualna. W obrębie grupy typowy dla stadnych naczelnych system tyranii i hierarchii musiał ulec znacznym przeobrażeniom, aby zagwarantować pełną współpracę ze strony słabszych osobników w czasie łowów. Systemu tego nie można było jednak zlikwidować całkowicie. Musiała pozostać jakaś złagodzona forma hierarchii, zaznaczająca pozycję silniejszych osobników i naczelnego przywódcy, jeśli miało się podejmować stanowcze decyzje; choć z drugiej strony -ów przywódca był już zmuszony liczyć się ze swymi podwładnymi bardziej, niż musiałby to czynić jego leśny, owłosiony pobratymiec. Obok grupowej obrony terytorium i organizacji hierarchicznej działał jeden jeszcze czynnik skłaniający do wytworzenia się pewnej formy przywództwa. Czynnikiem tym była długotrwała niesamodzielność młodych, zmuszająca nas do przyjęcia monogamicznej organizacji rodziny. Każdy samiec, jako głowa rodziny, stanął wobec zadania bronienia własnego, indywidualnego domostwa w obrębie ogólnego obozowiska stada. Tak więc, tkwią w nas trzy różne źródła agresji zamiast, jak dawniej, jednego lub dwu. I jak się o tym stale na własnej skórze przekonujemy -wszystkie one są wciąż żywe, nawet w dzisiejszych skomplikowanych społeczeństwach.
|
WÄ…tki
|