- II faut travailler, mesdemoiselles! II faut travailler! Znały to wszystkie na pamięć, a ona powtarzała w nieskończoność...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Tym razem pochyliła się nad Karoliną.
- A cóż to znowu! - wykrzyknęła w najwyższym zdumieniu.
- Cóż to panna tu wyczynia - a potem wyrwała Karolinie z ręki jej kawałek perkalu i uniosła do góry: - Popatrzcie, jaką nową metodę wprowadziła mademoiselle Lechicka.
Dziewczęta parsknęły śmiechem, wtedy z Karoliną stało się coś dziwnego. Zupełnie jakby uległa rozdwojeniu, jedna jej połowa siedziała w ławce, ale ta druga zerwała się na równe nogi i brutalnie odbierając nauczycielce szycie, wykrzyknęła:
- Nie waż się więcej mnie krytykować! Ty głupia stara panno!
Nauczycielka spojrzała na nią z niedowierzaniem, a potem na jej twarzy rozlała się łuna rumieńców. Chciała coś powiedzieć, widocznie jednak nie mogła. Poruszała tylko ustami, jakby łapiąc powietrze. Karolina usiadła w ławce i zapatrzyła się na swoje ręce.
Wezwano Susanne. Kiedy weszła do pokoju w internacie, Karolina leżała na łóżku i patrzyła w sufit. Jej koleżanki były na lekcjach. Na widok ciotki podniosła się z ociąganiem. Susanne usiadła obok. Karolina nie widziała jej twarzy i właściwie nie bardzo miała ochotę oglądać. Mogła się domyślać, co na niej znajdzie. Wyraz zniecierpliwienia i rezygnacji, że znowu są z nią kłopoty. Susanne dotknęła jej ręki.
- Co się właściwie stało? - spytała zupełnie normalnym głosem.
- Nie powiedziały cioci?
- Coś mi tam mówiły, ale jakoś nie bardzo zrozumiałam. Zapadła cisza.
- Pewnie mnie wyleją. Susanne znowu dotknęła jej ręki.
- Nie powiesz mi?
- Zachowałam się... nieodpowiednio...
- Dlaczego?
- Bo... bo ona mnie upokorzyła przy wszystkich - odrzekła starając się zapanować nad głosem.
- Więc musi cię przy wszystkich przeprosić - usłyszała zdecydowany głos Susanne i ze zdumieniem spojrzała na nią. Oczy Susanne były ciepłe i pełne zrozumienia.
Karolina w nagłym odruchu przytuliła się do niej.
Poszły na rozmowę do gabinetu przełożonej. Twarze, które się w ich stronę zwróciły, miały odświętny wyraz. W powietrzu unosiła się atmosfera spotykana zwykle na salach sądowych. Przełożona siedziała za biurkiem, a trochę z boku na krześle wyprostowana jak struna, z rękami /.łożonymi na kolanach nauczycielka od robót ręcznych. Susanne i Karolina zajęły miejsca naprzeciw niej.
- Czy pani porozmawiała z siostrzenicą? - zwróciła się do Susanne przełożona.
- Owszem - odparła ciotka.
- A czy siostrzenica jest gotowa przeprosić swoją nauczycielkę?
- Raczej nie - Susanne wolno cedziła słowa. - Nie po to oddałam ją na pensję, żeby miała za towarzystwo ludzi małego ducha. Przełożona uniosła brwi do góry.
- Co pani przez to rozumie?
- Nie żyjemy w wolnym kraju, ale to jeszcze nie powód, żeby nas traktowano bez szacunku. Nauczanie jest trudną sztuką i nie każdy się do tego nadaje, mam duże podejrzenia, żeby sądzić, iż szanowna pani - tu Susanne zwróciła się w stronę nauczycielki robót - minęła się z powołaniem. Proszę raczej udać się do szwalni i tam pouczać szwaczki! Moja siostrzenica pochodzi z rodu Lechickich!
- Lechicka to nazwisko po ojcu oczy wiście? - spytała jadowicie przełożona. - A matka? Jak się nazywała z domu? Rozumie łaskawa pani, my tu musimy być dokładni, powierza nam się dobrze urodzone panienki...
Susanne zaczerwieniła się po czubki włosów.
- Siostrzenica nosi nazwisko matki - odrzekła.
- Czyżby stosunek rodziców panienki nie był zalegalizowany? - przełożona uniosła się zza biurka, Susanne też wstała.
Chwilę patrzyły na siebie, a potem ciotka pociągnęła Karolinę za rękę.
- Wychodzimy!
Opuściły gabinet idąc środkiem korytarza. Ciotka tak gnała, że Karolina nie mogła za nią nadążyć. Znalazły się wreszcie w jej pokoju.
- Pakuj rzeczy - powiedziała Susanne.
Spojrzały na siebie i nagle obie zaniosły się śmiechem, po prostu zataczały się, trzymając się za brzuchy.
WÄ…tki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak ciÄ™ zÅ‚apiÄ…, to znaczy, że oszukiwaÅ‚eÅ›. Jak nie, to znaczy, że posÅ‚użyÅ‚eÅ› siÄ™ odpowiedniÄ… taktykÄ….