– Co? – zapytał Molinari i zadrżał...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
– Co odkryłeś, doktorze? – Wyglądał na zagubionego, jakby nie potrafił skupić uwagi jednocześnie i na Ericu, i na przebiegu konferencji. – Chwileczkę, panie premierze. – Szepnął do Erica: – Co, do diabła, odkryłeś, doktorze? Czy już może mi to przed chwilą powiedziałeś? Przepraszam. – Potarł czoło. – Nic nie widzę! – zawołał spanikowany. – Proszę coś zrobić, doktorze!
Eric, przyglądając się migotliwemu wykresowi, który ukazywał ruch radioaktywnych soli w układzie krwionośnym Molinariego, stwierdził:
– Wygląda na to, że doszło do zwężenia arterii, która przechodzi przez pańską prawą nerkę. Pierścień który...
– Wiem – rzekł Molinari, kiwając głową. – Wiedziałem, że zwężenie jest w prawej nerce, już to kiedyś miałem. Będziesz musiał mnie operować, doktorze, i przeciąć ten pierścień, bo on mnie zabije. – Był teraz zbyt słaby, aby podnieść głowę, opadł na stół, kryjąc twarz w dłoniach. – O Boże, czuję się koszmarnie – wymamrotał. Nagle uniósł głowę i powiedział do Freneksy’ego: – Panie premierze, muszę niezwłocznie poddać się operacji w celu usunięcia tego zwężenia tętnicy. Będziemy musieli przesunąć dyskusję na późniejszy termin. – Stanął na nogi, zachwiał się i upadł z łoskotem, Eric i urzędnik z Departamentu Stanu chwycili go i posadzili z powrotem na fotelu. Mol zrobił się niewiarygodnie ciężki i bezwładny, Eric ledwo go podtrzymywał, nawet przy pomocy drugiego mężczyzny.
– Konferencja musi trwać dalej – oświadczył Freneksy.
– W porządku – westchnął Molinari. – Mnie będą operować, a wy będziecie rozmawiać. – Skinął słabo głową na Erica. – Nie czekaj na Teagardena, chłopie, zaczynaj.
– Tutaj? – zdziwił się Eric.
– Nie ma wyjścia – zaskomlał Molinari. – Przetnij ten pierścień, doktorze, bo będzie po mnie. Ja umieram... Wiem o tym. – Znowu opadł bezwładnie na stół. Ale tym razem nie udało mu się podnieść głowy, pozostał w tej pozycji. Jak jakiś wielki, porzucony worek.
Siedzący na drugim końcu stołu zastępca sekretarza generalnego ONZ, Rick Prindle, odezwał się do Erica:
– Do dzieła, panie doktorze. Jak sekretarz panu powiedział, sprawa jest pilna, sam pan to wie. – Najwyraźniej – podobnie jak inni tu obecni – bywał już świadkiem tego typu scen.
Freneksy zapytał:
– Panie sekretarzu, czy upoważni pan pana Prindle’a do zastępowania pana podczas ziemsko-staryjskich negocjacji?
Molinari nie udzielił odpowiedzi, stracił przytomność.
Eric wyjął z torby niewielki chirurgiczny układ homeostatyczny, który powinien wystarczyć do przeprowadzenia tak delikatnej operacji. Urządzenie, wywiercając sobie drogę i zasklepiając otwór za sobą, przebije najpierw warstwę skórną, a potem sieć, aż dotrze do zwężenia w nerce, gdzie, jeżeli wszystko pójdzie dobrze, rozpocznie budowę plastikowego połączenia omijającego, to w tej chwili będzie bezpieczniejsze niż próby usunięcia pierścienia.
Otworzyły się drzwi, w których ukazał się doktor Teagarden, podbiegł do Erica, zobaczył nieprzytomnego Molinariego z głową na stole i zapytał:
– Jest pan gotowy do operacji?
– Mam sprzęt, tak, jestem gotowy...
– Oczywiście bez żadnego przeszczepu?
– Nie jest konieczny.
Teagarden chwycił Molinariego za nadgarstek i zmierzył mu tętno, następnie wyciągnął stetoskop, rozpiął mundur i koszulę sekretarza, posłuchał bicia jego serca.
– Słabe i nieregularne. Lepiej zmniejszmy temperaturę ciała.
– Zgoda – przytaknął Eric i wyjął z torby zestaw do chłodzenia.
Freneksy zbliżył się do nich i zapytał:
– Chcecie na czas operacji obniżyć mu temperaturę ciała?
– Tak, uśpimy go – odparł Eric. – Przemiana materii...
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.