Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Mówiono, że mają metr wysokości i drobne, mocne ząbki. Z Indii nadchodziły wiadomości o ukazaniu się Wisznu, a z Japonii - Buddy Amidy. Tysiące chorych ulegało cudownemu wyleczeniu w Lourdes, i nowy Bodhisattva ogłosił się w Tybecie. Nowa Gwinea zaraziła Australię dotąd nie znanym tam kultem aeroplanu: ruch ten nawoływał do skonstruowania modeli latających radioteleskopów, które zwabiłyby kosmitów z darami. Światowy Związek Wolnomyślicieli ogłosił, że Wiadomość jest ostatecznym dowodem na nieistnienie Boga, zaś kościół mormoński uznał ją za drugie objawienie anioła Moroni.
Rozmaite sekty spierały się, czy Wiadomość jest dowodem istnienia Boga, czy dwóch, czy że Boga w ogóle nie ma. Mileniaryzm zdobywał nowych zwolenników: jedni przewidywali koniec Milenium na rok 1999, będący kabalistycznym odwróceniem 1666 - roku, który Szabat Cwi uznał za rok tysiąclecia; dla innych miał to być 1996 lub 2033, jako wiarygodne lata dwutysięcznej rocznicy urodzin Chrystusa. Wielki Kosmiczny Cykl Majów zamknie się w roku 2011 - wtedy nastąpi kres; mieszanka filozofii Majów z chrześcijańskim mileniaryzmem wywoływała w Meksyku i w całej Ameryce Środkowej coś w rodzaju apokaliptycznej gorączki. Ci z mileniarystów, którzy wierzyli w daty wcześniejsze, zaczynali rozdawać biednym swe bogactwa - częściowo dlatego, że i tak niedługo nic nie będą warte, ale również jako żarliwy religijny datek, coś w rodzaju łapówki na wypadek Drugiego Przyjścia Chrystusa. Zelotyzm, fanatyzm, nadzieja, strach, burzliwe spory, modły przebłagalne, rozpaczliwe rachunki sumienia, przykłady szczerej ofiarności, ale i ciemnej bigoterii, a także niesłychane pragnienie jakiejś nowiny, wybuchły jak epidemia i wzburzoną falą zalały naszą małą planetę. Z zamętu tego powoli zaczynała wyłaniać się jedna główna myśl - którą Ellie zresztą coraz wyraźniej przeczuwała: że nasz świat to ledwie jedna maleńka nitka w olbrzymim gobelinie kosmosu. Cóż z tego, jeśli Wiadomość wciąż skutecznie opierała się wszelkim próbom odczytania?... Na kanałach nikczemności (kontrolowanych przez „Pierwsze Zadośćuczynienie”) - ona, Vaygay, der Heer i w mniejszym stopniu Valerian, zostali oskarżeni o całą masę zbrodni - na przykład, o ateizm, komunizm, a także o budowanie wokół Wiadomości muru milczenia, który pozwoli im zachować ją dla siebie. Miała dotychczas wrażenie, że Vaygay nie był wcale aż takim komunistą, ani że można by posądzić Valeriana o brak cichej, głębokiej, choć - istotnie - dość wyrafinowanej chrześcijańskiej wiary. Powiedziała sobie, że gdy tylko uda się rozszyfrować Wiadomość, osobiście ją zaniesie tym świętoszkom, tym obłudnikom uważającym siebie za telewizyjnych dziennikarzy. Drumlina oszczędzali, robiąc nawet z niego nieomal bohatera - że tak naprawdę, to nikt inny tylko on odczytał i liczby niepodzielne, i program z Olimpiady. „Oto wzór naukowca, takich potrzebujemy!”.... Westchnęła i przeszła na inny kanał. Trafiła na TABS, czyli Turner-American Broadcasting System, będący niedobitkiem tej dawnej, tradycyjnej sieci komercyjnej, która dominowała amerykańską telewizję, dopóki na stu osiemdziesięciu kanałach nie odniosła druzgocącego zwycięstwa telewizja satelitarna i kablowa. Trafiła tym razem na jedno z rzadkich telewizyjnych wystąpień Palmera Jossa - jak każdy chyba Amerykanin natychmiast rozpoznała jego głęboki głos, ten pewien nieporządek wokół jego urodziwej osoby, i cienie pod oczami, które kazały myśleć, że nie śpi, bo wciąż martwi się o każdego z nas. - I co my takiego zawdzięczamy nauce? Czy uczyniła nas szczęśliwszymi? Jeśli pominiemy odbiorniki holograficzne i winogrona bez pestek? Czy tak naprawdę, w głębi duszy, jesteśmy szczęśliwsi? Czy może raczej mamieni przez uczonych zabawkami, świecidełkami technologii, gdy oni tymczasem podważają wszystko, w co wierzymy? Oto człowiek - pomyślała - który wzdycha do wieku prostoty, człowiek pragnący pogodzić rzeczy, których pogodzić się nie da. Potępia najjaskrawsze ekscesy prymitywnej religijności i sądzi, że to usprawiedliwi jego ataki na teorię ewolucji i relatywizm. Czemu by nie zaatakować w następnej kolejności, na przykład, elektronu? Palmer Joss na pewno nigdy nie widział żadnego, zaś Biblia ani słowem nie wspomina o zjawisku elektromagnetycznym. Po cóż więc wierzyć w elektrony? Nigdy go przedtem nie słyszała w telewizji, ale była pewna, że wcześniej czy później zacznie na temat Wiadomości. Nie myliła się.
|
Wątki
|