Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
— Czemu pies szczeka targa się po nocy? — Tej którą objął twarz znieruchomiała — Bzdura może ulicznik trafił kundla z procy — Mruczy chce wydobyć uległość z jej ciała, Ale ona w oknie utkwiła już oczy. — Ziemia drży czy nie czujesz? Objął ją od tyłu I szepnął do ucha — to drżą członki moje! Świat nie zginie dlatego że bydlę zawyło — Odwraca jej głowę i długo całuje, Na dach pada gorące pierwsze ziarno pyłu. — Czemu pies szczeka słychać w całym mieście? — Więzień szarpie kratę czuje duszny powiew — Strażnicy otwórzcie! Ludzie gdzie jesteście! — Ja jestem — żebrak spod muru odpowie, Ślini się, nóg nie ma, drzemał przy areszcie. — Ratuj mnie wypuść! — ten tylko się ślini I ślina w ciemnościach już błyszczy czerwono. — Mogę pomodlić się w jakiejś świątyni, Tyle ich ostatnio tutaj postawiono, Nic żaden z bogów dla nas nie uczyni! — Czemu pies szczeka patrz jak płonie niebo, Z pieca wyciągaj bochenki niezdaro, Ziemia dygoce uciekać stąd trzeba, Nie chcę być własnej głupoty ofiarą! Weź wszystkie pieniądze i formę do chleba! 21 Nazwa programu — Czemu pies szczeka?! Tak to już koniec, Lecz jeszcze zabiorę te misy z ołtarza, Nikt nie zobaczy gdy wszystko zniszczone! Nie zdążę, nie zdążę! Noc w dzień się rozjarza, Biegnę jak ciężko! Powietrze spalone… Psa który ostrzegał nikt nie spuścił z łańcucha Zastygł Pysk otwarty Łapy w próg wtopione Podniosłem oczy i objąłem wzrokiem Ulice stragany stadiony sklepienia Wtem słyszę szmer Pada z nieba popiół… A to się tylko obsunęła ziemia Pod czyimś szybkim nierozważnym krokiem. 1978 22 Nazwa programu KRAJOBRAZ PO UCZCIE Nie ogryźli kości nie dopili wina Resztek jedzenia szuka pies pod stołem Na dębowym blacie obrana cytryna I suche pestki czereśni dookoła Odeszli z damami o zatłuszczonych wargach Do łożnic szerokich za ciężkie zasłony Gdzie biały pudel kraj krynoliny targa Przez panią w rumieńcach za fotel rzuconej A w stolicy koronacja się zaczyna I król światowy pokazuje szyk Ale z obecnych jeszcze nie wie nikt Że na tortach dał napis Wiwat Katarzyna Ksiąg nie doczytali nie skończyli pisać Drukując hymny gorące epistoły Jakby miały spoić pękniętych ścian rysy Gryzące pochwały pochwalne gryzmoły Odeszli do zajęć sennych długotrwałych Nad biurka za małe dla królewskich zaleceń Gdzie świtem pióra skrzypiące się łamały A świece świeciły by nic nie oświecić A w stolicy Sejm kończy obrady Na rękach niesiony uśmiecha się król Ambasadorowie nie zmieniają ról Wiedząc jak blisko od chwały do zdrady Nie skończyli ostrzyć kos na sztorc stawianych Nie ruszyli zamków i sal pałacowych Nie powywieszali wszystkich zdrajców stanu W ziemię pól bitewnych powgniatane głowy Odeszli w sukmanach kurtach i opończach Po staremu się męczyć nad nie swoją rolą Ktoś powiedział — wiedziałem że to się tak skończy Na żer wyszły obce wojskowe patrole A król bez królestwa chodził na spacery Nie ze swojej kasy utrzymując dwór I nie wiedział jeszcze niepotrzebny chór Jakie kiedy i za co zalśnią mu ordery “Imperatorowa i państwa ościenne Przywrócą spokojność obywatelom naszym Przeto z wolnej woli dziś rezygnujemy Z pretensji do tronu i polskiej korony Nieszczęśliwie zdarzona w kraju insurekcja Pogrążyła go w chaos oraz stan zniszczenia Pieczołowitość nasza na nic się nie przyda Świadczymy z całą rzetelnością Naszego Imienia” 23 Nazwa programu Nie ogryźli kości Nie dopili wina Resztek jedzenia szuka pies pod stołem 1977 24 Nazwa programu STARZY LUDZIE W AUTOBUSIE My starzy ludzie w autobusie Nie powinniśmy jeździć nim Lecz nie wybiera ten kto musi Kto wybrać nie ma w czym Miejsca już dawno są zajęte Zostało tyle żeby stać I czekać aż w uliczki kręte Autobus zacznie gnać Dokoła obce plecy tkwią I wszyscy patrzą gdzieś nad nami Podczas gdy nasze ręce drżą Wciąż się mijając z uchwytami! Szarpnął! Tracimy równowagę Wspieramy się na byle kim Kto cofa się jak przed zniewagą
|
Wątki
|