Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Ta pięk-
210 ISY Rok Koguta na formuła - która mogłaby zostać użyta gdzie indziej - spodobała się si-nologom-sinofiłom, bo stanowiła legitymizacje ich archeologicznych badań. Spodobała się też komunistycznym przywódcom, bo własne błędy tłumaczą koniecznością powolnego działania. Już Deng Xiaoping mówił, że jest zbyt wcześnie na oceny rezultatów rewolucji komunistycznej! Znajdujemy się w okresie przejściowym, odpowiadają zgodnym chórem działacze komunistyczni, w kierunku których ktoś odważy się skierować jakąś kiytyczną uwagę. Ale okres przejściowy trwa całą wieczność. Ta długotrwała cieipl iwosc podzielana przez chińskich komunistów i francuskich sinologów przekracza nasze własne podziały ideologiczne. Na francuskiej lewicy, która nie jest pasjonatką praw człowieka, socjal-reali-sta Hubert Vedrine obawia się, że wyboiy mogłyby doprowadzić do władzy jakąś partię nacjonalistyczną, jeszcze groźniejszą dla światowego porządku niż partia komunistyczna. Ten dość rozpowszechniony wśród socjalistów argument w domyśle oznacza, iż chińska partia komunistyczna wcale nie stanowi zagrożenia. Tymczasem jest ona groźna dla swojego własnego narodu, który żyje w strachu; jest groźna dla zaanektowanych mniejszości, Tybetańczyków i Ujgurów; jest groźna dla sąsiadów, bo rząd pekiński zgłasza roszczenia terytorialne wobec Tajwanu, Korei, Wietnamu. W czym demokratyczne rządy miałyby się okazać gorsze? Czy we Francji wolelibyśmy, tak na lewicy, jak i na prawicy, oświecony despotyzm od demokracji? Czyżby Chińczycy, niemający prawa do demokracji, różnili się w czymś od nas - i w czym? Co do okresu przejściowego - argument ten nic nie znaczy, bo przecież zawsze jest za wcześnie. Co powiedzieć miliardowi Chińczyków, którzy żyją w okresie przejściowym, oczekując „tysiąclecia szczęścia"? Żeby wrócili trochę później? Fakt, że pewna część francuskiej inteligencji i niektórzy przywódcy polityczni podzielają tę ahistoiyczną wizję - według której Chiny nie składają się z Chińczyków, lecz ulepione są z chińskości - daje do myślenia. Wyciągniemy z tego wniosek, że Chiny zmieniają się szybciej niż ich miłośnicy. ROZDZIAŁ DZIESIĄTY Republikanie Jest taki zwyczaj, że na każde spotkanie przychodzi się trochę wcześniej, zaś na ważne spotkanie — na długo przed umówioną godziną. Zasada ta obowiązuje szczególnie na Tajwanie, w tym rezerwacie chińskiej kultury. Jednak Li Ang się spóźnia. Li Ang wyznaczyła mi spotkanie w hałaśliwym, popularnym barze w centrum Tajpej. Tu można odetchnąć klimatem demokracji, można głośno rozmawiać, Chińczycy nie muszą obawiać się aresztowania, ja zaś tego, że jestem śledzony. Przyjeżdżając z Pekinu do Tajpej człowiek czuje się nagle lżejszy. Ludzie żyjący w krajach demokratycznych mówią swobodnie, nie ważąc słów dwukrotnie. Ale czy my sami wiemy, czym jest klimat demokracji? Czasem trzeba byłoby się go pozbawić, aby odkryć jego uroki i ciężar gatunkowy. A oto i Li Ang, zasapana, z czerwonymi oczami, z rozwichrzonymi włosami. Przybiegła prosto z manifestacji na rzecz chińskich lesbijek. Ona? Nie, ona do nich nie należy. Świadczą o tym jej powieści i burzliwe życie osobiste. Tajwanki są modne, ale nie Li Ang. To drobniutka kobieta, ubrana w pośpiechu; najbardziej uwodzicielskie jest w niej spojrzenie, mieszanka ognia i ironii. „Uważaj - uprzedził mnie jej przyjaciel Wuer Kaixi, lider z placu Tian'anmen, który został Tajwańczykiem - zje cię na surowo". Na tę reputację zapracowała sobie pierwszą powieścią, zatytułowaną Zabić męża. Opublikowała ją w 1983 roku, w wieku dwudziestu pięciu lat, i stała się dzięki niej sławna. Opowiedziała w niej historię zawartego pod przymusem małżeństwa tajwańskiej chłopki i rzeźnika, który miał dwie pasje: gwałcenie swoich żon i ćwiartowanie świń w miejskiej rzeźni; on sam skończy jak wieprz, poćwiartowany przez żonę. Czy dziś napisałaby podobną powieść, zainspirowaną prawdziwym wydarzeniem, będącą jednak również metaforą kobiecego losu? „Z pewnością nie" -odpowiada Li Ang. „Na Tajwanie demokracja sprawiła, że polityka stając się wolna, wyzwoliła także kobiety - i w sensie prawnym, i w rzeczywistości". Kobiety głosują, wypowiadają się. „Wszystkie żądania feministek zostały spełnione" - dodaje Li. A czy tajwańscy mężowie nadal utrzymują drugie rodziny, w tajemnicy przed pierwszymi żonami? Li Ang 212 S^F Rok Koguta
|
WÄ…tki
|