Dzieje ustrojów totalnych dostarczyły już tak obfitego materiału, że wolno kusić się o spostrzeżenia natury ogólnej...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Ma się w związku z tym prawo pobieżnie traktować ideologie, pomijać je nawet, zwracając pilną uwagę na kwestię równowagi umysłowej osób rządzących. Odnosi się bowiem wrażenie, że żądza niczym nie ograniczonej władzy, wściekła walka o utrzymanie raz zdobytej zdolne są głęboko naruszyć tę równowagę, paraliżując zmysł moralny. Jakże bowiem inaczej wyjaśnić uparte niszczenie najcenniejszych substancji narodowych, popełnianie ciągle tych samych “błędów i wypaczeń”, gołym okiem widocznych dla tak zwanego szarego człowieka?
Był mędrzec, który głosił, że rządzącemu filozofowi wolno zdążać naprzód nie oglądając się w tył ani na boki, czyli na skutki swych czynów. Przyjdzie na to czas po osiągnięciu celu.
Można i należy chyba w podobnym wypadku odłożyć na bok filozofię, za to samego filozofa skierować do badania psychiatrycznego.
Od czasów starożytności rzymskiej mówi się o szale cezarów.
Celem Maksymiliana de Robespierre była Cnota. Spójrzmyż teraz na drogi, którymi do niej prowadził podopiecznych.
Dość się już w tej książce pisało o rzeziach i mordowaniu. W dniach funkcjonowania gilotyny przechodnie musieli niekiedy przeskakiwać rynsztoki pełne płynącej krwi. Mówiąc o kosztach, jakie ponosił naród, trzeba brać pod uwagę nie tylko straconych, lecz i pozostałych przy życiu. Tych, co przyzwyczajali się do warunków nieludzkich, musieli udawać, że pochwalają postępowanie rządu. Zarażanie śmiercią równa się degradowaniu człowieka, obniżaniu jego przydatności społecznej. Wszelki terror izoluje go od otoczenia, skłania do troski wyłącznie o siebie. Terroryści osiągają swój ideał, gdy dzieci gotowe są denuncjować rodziców i odwrotnie.
Robespierre głosił, że w systemie rewolucyjnym kontrrewolucyjne jest wszystko, co korrumpuje, Jean Paul Marat natomiast, który został zgładzony mniej więcej w połowie epoki Terroru, zdążył stwierdzić, że nigdy za czasów starego porządku nie było takich sprzeniewierzeń, jak we wzniosłych dniach pochodu ku Cnocie. Bardzo znaczną część skarbów kościelnych reformatorzy obyczajów po prostu ukradli, gdyż były z kruszcu. Komisarze polityczni rabowali bogatych mieszczan, wojownicy z “kolumn piekielnych” chłopów wandejskich Władze centralne oficjalnie nakazywały łupienie ziem zagranicznych, wyzwalanych w imię szczytnych ideałów, a to w celu ratowania finansów francuskich przed ostateczną katastrofą. Jak podaje Bernard Fay, czterdzieści osiem głównych miast belgijskich zapłaciło wiec sześćdziesiąt milionów dwieście dziewięćdziesiąt tysięcy liwrów kontrybucji czy podatku, z czego tylko trzynaście milionów trzysta sześćdziesiąt tysięcy trafiło do skarbu państwa. Ta metoda postępowania przetrwała rewolucję, zwycięsko wkroczyła w dobę cesarstwa. Marszałkowie Augereau, Masséna i Brune szeroko słynęli jako łupieżcy. Czyniąc przytyk do nazwiska tego ostatniego mawiano, że jego podkomendni uczciwi są w dzień, lecz kradną o zmierzchu. Leży w tej chwili przede mną wizerunek żołnierza z korpusu mogunckiego. Zbrojny, długowłosy i brodaty, groźnie spoglądający mąż ma na sobie złachany, dziurawy na łokciach mundur, kamasze i trzewiki, z których sterczą bose palce stóp. Realizm obrazka jest absolutny, dostawcy ówcześni okradali armię w sposób niezwykle bezwstydny. Produkcja papierowych butów rozwijała się w najlepsze. Był taki, co sumiennie dostarczył umówioną ilość par pończoch dla żołnierzy. Liczba się zgadzała, lecz były to pończoszki dziecinne. Państwo stało się widownią afer naprawdę imponujących, miejscowi i obcy kombinatorzy znaleźli piękne pole do popisu. Olbrzymi, złodziejsko-łapowniczy skandal wokół likwidacji Kompanii Indyjskiej został politycznie wyzyskany przy podkopywaniu Dantona, którego pewni przyjaciele skorzystali z okazji do obłowienia się. Po thermidorze w dość łatwy sposób zapobieżono rozmaitym zrywom “gniewu ludu”. Po prostu przestano płacić członkom sekcji paryskich, którzy poprzednio otrzymywali pieniądze za udział w każdym zgromadzeniu. Biura rządowe niesamowicie pęczniały od masowo zatrudnianych zwolenników... brania pensji przede wszystkim. Członkowie Konwencji wyznaczyli sobie pobory w wysokości osiemnastu liwrów dziennie na głowę, co wcale nie budziło entuzjazmu zgłodniałych, lecz zmuszonych do milczenia mas.
Oczywiście — zmuszonych do milczenia na ten temat. Bo gdybyż przynajmniej można było na dobre nabrać wody w usta...
Oto urywki listu, który napisał człowiek bezwzględnie prawy, wskutek denuncjacji wtrącony do więzienia: “Żołnierz, co tysiąc razy wyzywał śmierć w boju, nie lęka się jej na szafocie. Żałuje jedynie, że nie ujrzy więcej swego kraju i w jednej chwili straci szacunek ze strony obywatela, w którym zawsze widział geniusza opiekuńczego. Znasz, Robespierre, moją wysoką opinię o twoich talentach i cnotach, moje listy wysyłane do ciebie z Dunkierki, moje wyznania wiary w ciebie... moja cześć dla ciebie nie jest zasługą, jest aktem sprawiedliwości... Jeśli życie, które kocham tylko ze względu na ojczyznę, zostanie mi oszczędzone, będę słusznie wierzyć, iż zawdzięczam je jedynie twojej miłości do patriotów; jeśli — przeciwnie — złość moich wrogów wtrąci mnie do grobu, zstąpię doń błogosławiąc Republikę i Rebespierre’a”.
Wszechwładny Komitet Ocalenia Publicznego miał na usługi liczną policję. Innym jej systemem dysponował mniej potężny, lecz bardzo zazdrosny o znaczenie Komitet Bezpieczeństwa Powszechnego. W każdej gminie, w każdym dystrykcie, w każdym departamencie istniały “komitety nadzoru”, powołane specjalnie do przyjmowania denuncjacji i do zatrzymywania podejrzanych. Gęsta sieć... I groźna, skoro się przypomni, że od 22 prairiala, aby wydać wyrok śmierci, nie trzeba już było przesłuchiwać świadków prawdziwej czy też rzekomej zbrodni.
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.