Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Przecież nikt nie doznaje urojeń wzrokowych, analizując ten wyraźnie widoczny rysunek.
Dlaczego Majowie — kontynuujmy ciąg pytań, na które nie ma dotąd odpowiedzi — zbudowali swe najstarsze ośrodki w dżungli, dlaczego nie nad rzeką lub nad morzem? Tikal leży np. 175 km w linii prostej od Zatoki Honduraskiej, 260 km na północny zachód od zatoki Campeche i 380 km w linii prostej na północ od Pacyfiku. Majom z całą pewnością nieobcy był kontakt z morzem, o czym świadczy wiele przedmiotów wykonanych z korali, muszli i skorupiaków. Skąd zatem ta „ucieczka" w dżunglę? Po co budować zbiorniki, skoro można osiedlić się w pobliżu naturalnych zasobów wodnych. Tylko w samym Tikal znajduje się 13 zbiorników o pojemności 154 310 m3. Dlaczego trzeba było koniecznie żyć, budować i pracować tutaj, a nie w jakimś bardziej „logicznie" położonym miejscu? Po swym wielkim marszu rozczarowani Majowie założyli na północy nowe państwo. I znowu powstały według kalendarza miasta, świątynie i piramidy. Chcąc dać wyobrażenie o dokładności kalendarza Majów, zamieszczamy tu ich jednostki czasu: 20 kinów = 1 uinal, czyli 20 dni 18 uinalów = 1 tun, czyli 360 dni 20 tunów = 1 katun, czyli 7200 dni 20 katunów = 1 baktun, czyli 144 000 dni 20 baktunów = 1 pictun, czyli 2 880 000 dni 20 pictunów = 1 calabtun, czyli 57 600 000 dni 20 calabtunów = 1 kinchiltun, czyli l 152 000 000 dni 20 kinchiltunów = l alautun, czyli 23 040 000 000 dni Ale nie tylko kamienne schody zbudowane zgodnie z kalendarzem górowały nad zielonym dachem dżungli, gdyż wzniesiono tam także obserwatoria! Obserwatorium w Chichen Itza jest najstarszą rotundą Majów. Nawet dzisiaj ten odrestaurowany budynek robi wrażenie nowoczesnego obserwatorium. Rotunda ulokowana na trzech tarasach wznosi się wysoko nad dżunglą, a wewnętrzne kręcone schody prowadzą do najwyższego punktu obserwacyjnego. Otwory i szczeliny w kopule, skierowane na poszczególne gwiazdy, dają w nocy ciekawy efekt rozgwieżdżonego nieba. Na ścianach zewnętrznych znajdują się maski boga deszczu... i rysunki skrzydlatej ludzkiej postaci. Rzecz jasna astronomiczne zainteresowania Majów nie są dostatecznym uzasadnieniem dla naszej hipotezy o ich związkach z inteligentnymi istotami na innych planetach. Liczba pytań, na które nie ma dotąd odpowiedzi, budzi konsternację: Skąd Majowie znali planety Urana i Neptuna?... Dlaczego wizjery w obserwatorium w Chichen nie są skierowane na najjaśniejsze gwiazdy?... O czym świadczy naskalny rysunek podróżującego rakietą boga z Palenque?... Jaki sens miał kalendarz Majów, zawierający obliczenia sięgające 400 milionów lat?... W jaki sposób obliczyli długość roku słonecznego i roku Wenus z dokładnością do czwartego miejsca po przecinku?... Kto przekazał im tę niepojętą wiedzę astronomiczną?... Czy każdy fakt z osobna był przypadkowym tworem geniuszu Majów, czy też może za każdym z nich, a zwłaszcza za wszystkimi razem tkwi wiele więcej, może jakieś oszałamiające przesłanie dla bardzo odległej przyszłości, postrzeganej z ówczesnego punktu widzenia? Jeśli posortujemy wszystkie fakty i nawet bardzo z grubsza oddzielimy ziarno od plew, to pozostanie jeszcze tak dużo niedorzeczności i licznych „niemożliwości", że badania naukowe powinny otrzymać gwałtowny bodziec do wielkich, nowych wysiłków w celu przynajmniej częściowego rozwiązania licznych zagadek. W naszych czasach nauka nie powinna bowiem zadowalać się już konstatacją, że coś jest „niemożliwe". Musimy opowiedzieć jeszcze pewną ponurą historię, historię Sacred Well — świętej cenoty z Chichen Itza. Z zalegającego tam cuchnącego mułu Edward Herbert Thompson wydobył nie tylko ozdoby i przedmioty artystyczne, ale także szkielety młodzieńców i dziewcząt. Opierając się na starych źródłach Diego de Landa twierdził, że w okresie suszy kapłani pielgrzymowali do świętego zdroju i dla złagodzenia gniewu boga deszczu wrzucali do zbiornika w czasie uroczystej ceremonii dziewczęta i chłopców. Tezę de Landy potwierdziło odkrycie Thompsona. Ta okrutna historia wydobywa ze studziennych głębin na światło dzienne nowe pytania. Jak powstał ten zbiornik wodny?... Dlaczego ogłoszono go źródłem świętym?... Dlaczego właśnie ta cenota, skoro jest kilka innych podobnych? Zaledwie 70 metrów od obserwatorium Majów w dżungli kryje się dokładne odwzorowanie świętej cenoty z Chichen Itza. Otwór pilnowany przez węże, jadowite wije i natrętne insekty ma takie same wymiary, jak „prawdziwa" studnia, jego prostopadłe ściany są tak samo zwietrzałe, porośnięte i zarośnięte dżunglą. Oba zbiorniki są do siebie wprost zdumiewająco podobne. Mają nawet tak samo wysokie lustro wody, która w obu wypadkach mieni się kolorami od zieleni do brązu i krwawej czerwieni. Bez wątpienia obie studnie są tego samego wieku i być może zawdzięczają swe powstanie uderzeniom meteorytów. Jednak współczesna nauka zajmuje się tylko świętą studnią z Chichen Itza. Druga, tak bardzo podobna, nie pasuje do schematu, choć obie oddalone są o 900 metrów od najwyższej piramidy w Castillo, należącej do boga Kukulcana, czyli „Latającego Węża". Wąż stanowi symbol prawie wszystkich budowli Majów. Jest to zastanawiające, gdyż lud żyjący pośród wspaniale bujnej roślinności powinien pozostawić na swych naskalnych rysunkach także jakieś motywy kwiatowe. Jednak wszędzie spotykamy budzącego wstręt węża. Od najdawniejszych czasów wąż wije się w pyle zakurzonej ziemi. Dlaczego wyposażono go tutaj w zdolność latania? Jako symbol zła został przecież skazany na pełzanie. Jak można oddawać boską cześć tak odrażającej kreaturze i po co jej zdolność latania? A u Majów wąż umiał latać. Bóg Kukulcan (= Kukumac) odpowiada prawdopodobnie późniejszemu bogu Quetzalcoatlowi. Co przekazują o nim legendy Majów?
|
WÄ…tki
|