Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Edward Gonish roześmiał się dźwięcznie. - Obawiam się, że tysiące ludzi nieodmiennie smutnieje, słysząc te słowa. W tym momencie na przykład Rada próbuje wykorzystać moje doświadczenie w korzystaniu z intuicji, aby poznać sekret cesarzowej. Studiuję wykresy Pp znanych i potencjalnie wielkich ludzi. Okropnie się pracuje na tych danych. Dopiero dotarłem do litery M i doszedłem do dyskusyjnych wniosków. Powiedziałbym, że chodzi tu o pewien wynalazek, a mianowicie podróż międzygwiezdną. Mam jednak pewne wątpliwości. Hedrock spochmurniał. - Międzygwiezdna podróż. Będzie temu przeciwna... - Przerwał, a następnie dokończył, spięty: - Szybko, kto jest wynalazcą? Gonish ponownie się roześmiał. - Nie tak szybko. Muszę ponownie przeanalizować wszystkie dane. Moja uwaga jest skupiona na naukowcu o nazwisku Derd Kershaw, jeśli cię to interesuje. Roześmiane oczy nagle spoważniały. Nie-Człowiek stał, chmurnie spoglądając na swego rozmówcę. Wreszcie odezwał się niespokojnym głosem: - Co, do diabła, się dzieje, Hedrock? Coś ty narobił? Peldy, oficer tajnej policji, postąpił krok do przodu i powiedział: - Doprawdy, panie Gonish, ten więzień nie może... Dumna twarz Nie-Człowieka zwróciła się zimno ku młodemu mężczyźnie. -Wystarczy- padł krótko rozkaz.-Odejdź na tyle daleko, żebyś nie słyszał. Życzę sobie rozmawiać z panem Hedrockiem na osobności. Peldy zgiął się wpół. - Proszę o wybaczenie. Zapomniałem się. Wycofał się, po czym skinął na swoich ludzi. Rozległ się pomruk zadawanych pytań, ale w niecałą minutę Hedrock został już sam z Nie-Człowiekiem i pierwsze skutki szoku mogły się rozproszyć w niewielkich talach bólu umysłowego. Więzień. Oczywiście, zdawał sobie z tego sprawę, ale próbował myśleć o sobie jako o człowieku, który wzbudził jedynie podejrzenia. Miał nadzieję, że jeżeli będzie udawał, że tego nie dostrzega, liderzy Sklepów z Bronią nie rozdmuchają całej sprawy. Szczerze mówiąc, ten etap dawno już minął, o ile w ogóle był kiedykolwiek. Podejrzenia już wyszły poza Radę. Niewątpliwie czas, jaki mu pozostał, skurczył się do minimum. Gonish powiedział szybko: - Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie zgodzili się z moją sugestią, żeby zbadanie całej sprawy pozostawili mnie jako kompetentnemu Nie-Człowiekowi. To źle. Masz jakiś pomysł? Hedrock pokręcił przecząco głową. - Wiem tylko, że przed dwiema godzinami martwili się, że cesarzowa może mnie zabić. Potem wysłali ekipę ratunkową, ale okazało się, że jestem aresztowany. Gonish myślał intensywnie. - Gdyby ci się udało w jakiś sposób ich do tego zniechęcić -powiedział. - Nie wiem dostatecznie dużo na temat indywidualnej psychologii członków zgromadzenia, czy w ogóle na temat tej sprawy, abym mógł wydać jakąś intuicyjną opinię, ale gdyby ci się udało zamienić tę sprawę w proces, odniósłbyś częściowe zwycięstwo. Są arbitralni, więc nie traktuj ich decyzji tak, jakby pochodziły od samego Boga. Marszcząc brwi, odszedł w kierunku odległych drzwi, a Hedrock zdał sobie sprawę z obecności Peldy'ego. - Tędy - poinstruował go młodzieniec. - Rada spotka się z panem niezwłocznie. - Tak? - bąknął Hedrock. Ciepła atmosfera przyjaznej rozmowy z Nie-Człowiekiem rozwiała się. - Chcesz powiedzieć, że Rada czeka w miejscowym biurze? Nie usłyszał żadnej odpowiedzi i w rzeczy samej nie spodziewał się, że jakakolwiek padnie. Ostre pytanie było czysto retoryczne. Ale zrobiło swoje! Usztywniony i wyprostowany podążył za oficerem tajnej policji do drzwi, za którymi czekali na niego członkowie Rady.
|
Wątki
|