Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Przysługi
takie musiały być oczywiście odwzajemniane. Czasem była to opłata w gotówce, ale dużo częściej przybierała formę bardziej eleganckiej wymiany towarzyskiej — wzajem- 25 na wymiana prezentów i usługi. W niektórych przypadkach więzi te miały bardzo bliski, osobisty charakter. W innych urzędnicy zostają stałymi, choć tajnymi partnerami w prywatnym interesie. Jednym z dość częstych sposobów kojarzenia pieniędzy z władzą są małżeństwa dzieci zainteresowanych stron. Inną silną więź pomiędzy władzą a sektorem prywatnym tworzą przechodzący do sektora prywatnego ludzie z establishmentu politycznego i gospodarczego. Dotyczy to zwłaszcza oficerów milicji, partyjnych aparatczyków oraz, urzędników wyższego szczebla administracji państwowej. Dzięki uprawnieniom do wcześniejszych emerytur, odchodzą ze swych stanowisk, by założyć rozmaite zakłady przemysłowe, sklepy, agencje pośrednictwa itd. Oczywiście nie zrywają swych poprzednich związków i przyjaźni i zwykle mogą liczyć na poparcie i opiekę ze strony swych dawnych kolegów. Te rodzaje symbiotycznej zależności rozwinęły się w Polsce na szeroką skalę w latach siedemdziesiątych i nie tylko przetrwały do dnia dzisiejszego, ale nawet rozwinęły się bujnie dzięki korzystniejszej wobec sektora prywatnego polityce. Gwałtowny rozwój sektora prywatnego i jego zmieniający się charakter — od przeważających początkowo prostych, małych rodzinnych warsztatów rzemieślniczych po większe i bardziej skomplikowane firmy przemysłowe i handlowe — powołały do życia jeszcze inny typ symbioiycznych relacji. Charakterystyczną cechą tego nowego trendu jest szybki wzrost różnych spółek. Powstają one z przedsiębiorstw państwowych, ze spółek polskich lub zagranicznych, oraz ze spółek o kapitale mieszanym, tzn. częściowo z kapitałem prywatnym, a częściowo z kapitałem przedsiębiorstw państwowych lub organizacji. Na przykład, pewne organizacje młodzieżowe utworzyły ostatnio różne spółki handlowe, w których większość udziałów należy do spółki, ale ich część jest w posiadaniu niektórych funkcjonariuszy tych organizacji. Inną popularną praktyką jest zatrudnianie w spółkach funkcjonariuszy ważnych instytucji politycznych. Na przykład ogromna (jak na polskie standardy) spółka handlu- "" P. Blan: Exclumge mul Power in Social Life. New York 1964. 246 Jacek Tarkowski jąca komputerami, „Agrokomputer", utworzona przez Związek Młodzieży Wiejskiej, zatrudniła w niepełnym wymiarze czasu kadrowych pracowników KC PZPR. Innym sposobem wiązania firm z establishmentem politycznym jest członkostwo urzędników w ich zarządach. Jak dotąd nie ma systematycznych danych odnośnie składu tych organów, jednak na podstawie dostępnych szczupłych informacji sądzić można, że zasiadają w nich wysocy funkcjonariusze partyjni, urzędnicy administracji państwowej, sędziowie, prokuratorzy itd. Wszyscy ci ludzie niekoniecznie muszą wykorzystywać wpływy swoich stanowisk dla nielegalnych poczynań, ale wprowadzanie takich urzędników do zarządów firm wytwarza podejrzaną i dwuznaczną atmosferę. W roku 1988 opinię publiczną poruszyło odkrycie, że jeden z wicepremierów (który w międzyczasie zrezygnował z tego stanowiska) jest członkiem zarządu wielkiej korporacji „Elpol" — prawdziwego monopolisty w polskim przemyśle elektronicznym. Mimo że „Elpol" jest firmą państwową i wicepremier nie otrzymywał pieniędzy za pracę w zarządzie, jego obecność tam wywołała otwartą krytykę i podejrzenie, że wykorzystuje swój urząd z korzyścią dla korporacji20. W niektórych innych przypadkach mamy do czynienia z jawną ewidentną korupcją. Jak powiedział mi jeden z urzędników partyjnych, zaproponowano mu członkostwo w zarządzie jednej z linn z gratyfikacją 100 tysięcy złotych za gmlzinę w czasie, gdy średnia miesięczna pensja wynosiła 45 tysięcy złotych. Odmówił, ale przyznał, że „niektórzy z moich kolegów nie mają takich skrupułów jak ja. Znam ludzi, którzy są członkami kilku zarządów. Nie pytam ich, ile otrzymują za to pieniędzy." Zarówno krajowi jak i zagraniczni obserwatorzy nie dostrzegają pewnego aspektu reform w Polsce. Zdrowy rozsądek wskazuje, że biurokraci partyjni i państwowi to zdecydowani przeciwnicy reform, które zagrażają ich władzy i pozycji. Jest to z pewnością prawda w odniesieniu do części biurokracji. Jednak, jak słusznie zauważył jeden z czołowych promotorów sektora prywatnego, Aleksander Paszyński: ,.(...) Nie sądzę, by należało przeceniać zagrożenie z tej strony. Jak na razie aparat gosp
|
WÄ…tki
|