Uskarżasz się, że w mym ostatnim liście nie stawiam sprawy jasno, czy uważam zakochanie się za stan pożąda­ny dla człowieka, czy nie...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Lecz doprawdy, Piołunie, to jest pytanie, którego można by się od nich spodziewać. Pozostaw im roztrząsanie, czy takie rzeczy, jak "Miłość", patriotyzm czy celibat, świece na ołtarzu, abstynencja lub edukacja są "dobre", czy "złe". Czy nie widzisz, że na to nie ma odpowiedzi? Jedyna rzecz, która tu ma znaczenie; to to, czy stan umysłu w danych okolicznościach kieruje pacjenta ku Nieprzyjacielowi, czy ku nam. Przeto najle­piej byłoby nakłonić pacjenta, aby sam zdecydował, czy "miłość"' jest "dobra", czy "zła".
 
Jeśli jest człowiekiem aroganckim, żywiącym dla ciała pogardę wynikającą z przewrażliwienia, lecz przez niego mylnie uważaną za czystość - i takim, który znaj­duje przyjemność w wyszydzaniu tego, co większość jego bliźnich aprobuje - niech za wszelką cenę zdecy­duje się przeciw miłości. Wsącz mu w duszę pyszny ascetyzm, a skoro odgrodzisz sferę jego seksualności od wszystkiego, co mogłoby ją uczłowieczyć, narzuć mu ją z powrotem w formie jeszcze bardziej brutalnej i cyni­cznej.
 
Jeśli natomiast jest człowiekiem uczuciowym i łatwo- wiernym, karm go pośledniejszymi poetami i powieścio­pisarzami starej szkoły, dopóki nie uwierzy, iż "Miłość" jest zarówno nieodpartą koniecznością, jak i czymś, co samo w sobie jest godne pochwały. Przyznaję, że to mnie­manie niewiele pomaga do wywołania dorywczej nieczy­stości; jest jednak niezrównaną receptą na przewlekłe, "nobliwe", romantyczne i tragiczne cudzołóstwa, koń­czące się, jeśli wszystko idzie dobrze, morderstwami lub samobójstwami. O ile się to uda, można to nastawienie wykorzystać, skłaniając pacjenta do zawarcia korzystne­go dla nas małżeństwa. Małżeństwo bowiem, chociaż jest wynalazkiem Nieprzyjaciela, posiada swe dobre strony. W otoczeniu twego pacjenta znajduje się z pewnością kilka młodych kobiet, które by mu niezmiernie utru­dniały chrześcijańskie życie, gdybyś go tylko potrafił nakłonić do poślubienia jednej z nich. Przyślij mi - proszę - raport w tej sprawie w następnym liście. W tym czasie postaraj się raz na zawsze zrozumieć, że fakt zakochania się sam w sobie nie jest koniecznie sprzyjający ani dla nas, ani dla strony przeciwnej. Jest to po prostu okazja, którą obie strony, my i Nieprzyjaciel, próbują wykorzystać. Po­dobnie jak większość rzeczy, którymi się ludzie przej­mują, takich jak zdrowie i choroba, młodość i starość czy wojna i pokój, zakochanie się jest z punktu widzenia ży­cia duchowego surowym materiałem.
 
Twój kochający stryj
Krętacz
 
20.
Mój drogi Piołunie
 
Stwierdzam z wielkim niezadowoleniem, iż na jakiś czas Nieprzyjaciel położył zdecydowanie kres twoim bezpośrednim atakom na czystość pacjenta. Po­winieneś był wiedzieć, że On to w końcu zawsze czyni i powinieneś był się zatrzymać, nim doszedłeś do tego punktu. W obecnej sytuacji pacjent twój odkrył niebez­pieczną prawdę, że tego rodzaju ataki nie mogą trwać wiecznie. W konsekwencji nie możesz już nadal uży­wać tego, co mimo wszystko stanowi naszą najlepszą broń - owego przekonania niedoświadczonych ludzi, że jedynym sposobem pozbycia się nas jest rezygnacja z oporu i walki. Przypuszczam, że próbowałeś przeko­nać go, że czystość szkodzi zdrowiu?
 
Dotychczas nie otrzymałem od Ciebie sprawozdania o młodych kobietach z najbliższego sąsiedztwa. Chciał­bym je natychmiast otrzymać; jeśli bowiem nie możemy utyć dziedziny seksualnej, by doprowadzić go do nieczy­stości, musimy próbować wykorzystać ją, popierając za­warcie korzystnego dla nas małżeństwa. Tymczasem chciałbym dać ci kilka wskazówek co do typu kobiety - mam tu na myśli fizyczny typ kobiety - w której pacjent powinien by się zakochać, skoro "zakochanie się" jest w tej chwili najlepszą bronią, jaką dysponujemy.
 
Wątki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.