Świątynię Diany w Arycji — niedaleko owego gaju — obsługi­wali kapłani, którzy jednocześnie trudnili się sztuką lekarską i...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Woda z tamtejszych źródeł była zdrowa, dobra i po­siadała lecznicze właściwości. Ludzie, którzy za sprawą bogini od­zyskiwali zdrowie, składali w świątyni eks-wota z gliny palonej lub z jakiegoś metalu. Były to małe posążki Diany lub samego ofiaro­dawcy, bądź też wyobrażały członek uzdrowiony, a mogły być i roz­maite inne przedmioty, jak szpilki, bransolety, pierścienie, lampy, naczynia, monety, nawet szaty. Z tych darów rosły wielkie bogac­twa świątyni, przechowywane w osobnych składach i kapliczkach.
Uroczyste święto Diany przypadało na dzień 13 sierpnia. W tym dniu Rzymianki, uwieńczone kwiatami, odbywały pielgrzymkę do Arycji, aby podziękować bogini za doznane łaski i prosić o nowe. Ponieważ uroczystość odbywała się w nocy, trzeba się było wybrać z Rzymu wczesnym rankiem, aby zdążyć na oznaczoną godzinę. Trzydzieści kilometrów dzieliło Arycję od Rzymu. Droga prowadziła przez Via Appia, “królowę dróg rzymskich". Od świtu rojno było przy Porta Capena. Ubogie kobiety szły pieszo; zamożniejsze lub słabsze jechały na koniach i mułach albo na wozach; bogate damy kazały się nieść w lektyce, w otoczeniu licznej służby. Tłum pątniczek przybywał do Arycji wieczorem. Przeważna część rozmiesz­czała się dla odpoczynku w oberżach. Z tłumoczków dobywano za­pasów żywności i popijano doskonałym winem arycyńskim, a na de­ser raczono się gruszkami, które były sławne na całą Italię. Z na­staniem nocy ciągnęły rzesze pobożnych górską drogą do świątyni.
Cudowna noc sierpniowa, pełna gwiazd, pachnąca sosnami, rozstępowała się przed szeregami kobiet idących z pochodniami i śpie­wających hymny ku czci bogini, która “ucho łaskawe podaje na prośby dzieci". Niesiono statuetki, wieńce, girlandy kwiatów, obrazy przedstawiające cudowne uzdrowienia i składano to wszystko u stóp potężnej władczyni gajów. Pięknie musiało wyglądać to nabożeń­stwo nocne z oświeconą pochodniami świątynią, wśród płonących ołtarzy, wśród dymów kadzidlanych, z księżycem jak srebrna lampa wiszącym nad jeziorem Nemi, które nazywano “zwierciadłem Dia­ny"!
Pełno było świętych gajów na ziemi łacińskiej, a nawet w samym Rzymie, mimo rozbudowy miasta, zdołało się utrzymać niejedno z tych czcigodnych ustroni. Tak na Polu Marsowym był gaj staro­żytnej bogini Feronii, pamiętającej Etrusków, od których może pochodził jej kult. Żaden niewolnik nie przeszedł tędy bez poboż­nego westchnienia. Tu bowiem, w świątyni Feronii, odbywały się wyzwoliny. Niewolnicy, których oczekiwała wolność, z ogolonymi głowami siedzieli na kamieniu świątynnym, a urzędnik upoważnio­ny do tego aktu nakładał im kapelusz zwany pileus i mówił: “Za­służeni niewolnicy, którzy tu siedzą, niech wstaną wolni".
Rzymianie czcili bóstwa wód. Ich ziemia, nie tak sucha jak grec­ka, tryskała ze wszystkich porów i szczelin źródłami i ruczajami, żywiąc w swych mieszkańcach wiecznie czujną miłość dla tajemni­czych sił, które z głębi twardych skał i z niedostępnych oku pie­czar wyprowadzają jasne, zbawienne strumienie. Przy każdym zdro­ju sadzono gaje święte, stawiano ołtarze i kaplice. Świętokradz­twem było naruszać ustalony bieg rzeki i gdy za cesarza Tyberiusza zamierzano uregulować kapryśny i groźny Tyber, który wylewami rokrocznie niszczył plony ludzkiej pracy, zbiegły się do senatu tłum­ne poselstwa ze wszystkich okolic Tybrowego dorzecza z błaganiem, aby takich rzeczy poniechano: “Najlepiej — mówiono — o spra­wach ludzkich radzi sama przyroda, która rzekom ustanowiła za­równo źródła i bieg, początek i kres; Tyber nigdy się nie zgodzi, by mu odjęto dopływy i by miał odtąd płynąć z mniejszą niż wprzódy chwałą". W niektórych rzekach nie wolno było się kąpać, a na in­nych wszelka żegluga była wzbroniona.
Wątki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.