Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
.. A wy nazywacie nas kryminalistami. My szukamy, żeby zrozumieć...
A wy nazywacie nas kryminalistami. Żyjemy ponad waszymi podziałami, nie ważny jest dla nas kolor skóry, narodowość. Nie ma wśród nas fanatyków religijnych i nacjonalistów... A wy nazywacie nas kryminalistami... To wy zbudowaliście bombę atomową, to wy wywołujecie wojny, mordujecie, oszukujecie i usiłujecie nam wmówić, że to dla naszego dobra... TO WY jesteście kryminalistami. Tak jestem kryminalistą. Moją zbrodnią jest myślenie. Moją zbrodnią jest to, że oceniam ludzi za to, co robią i myślą, a nie za to, co usiłują pozorować. Moją zbrodnią jest to, że przejrzałem waszą grę, coś czego nigdy mi nie wybaczycie... Jestem hakerem, i to jest mój manifest... Możesz mnie powstrzymać, ale nie jesteś w stanie powstrzymać nas wszystkich.... Nie pokonacie nas, bo widzicie... my wszyscy jesteśmy tacy sami... C:\Andrzej\PDF\Hakerzy. Technoanarchiści cyberprzestrzeni\r01.doc 37 38 Hakerzy. Technoanarchici cyberprzestrzeni Przywołany tu manifest powstał w roku 1994 i został napisany z okazji zjazdu ha- kerów „DefCon II”, który miał miejsce w Las Vegas w drugim tygodniu lipca tegoż roku. Znamienny wydaje się społeczny oddźwięk przesłania, bowiem niecały ty- dzień później na pierwszej stronie „New York Timesa” — ukazało się ogromne zdjęcie niejakiego Kevina Mitnicka z podpisem: Najbardziej poszukiwany cybernetyczny przestępca wymyka się pościgowi FBI Problem odpowiedniej motywacji Skąd wynika zatem ten jakże łatwo zauważalny kontrast między pędem do wiedzy a sankcjami karnymi i powszechną negacją wypływającą ze strony społeczeństwa, które jakże często prześladują hakerów? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przede wszystkim zaznajomić się z motywami hakerskich poczynań, bowiem to one właśnie są w stanie określić kolejne włamanie do systemu jako zachłanne zdoby- wanie wiedzy czy też czyn noszący znamiona przestępcze. Mimo że teoretycznym spekulacjom wcześniej czy później grozi mielizna suchych wywodów, które tracą spoistość i sens w momencie, gdy za bardzo oddalą się od problematycznych kwestii, spróbujmy na moment o tym zapomnieć i zastanowić się nad problemem hakerów w perspektywie antropologicznej teorii Maxa Webera, który zakładał, że rdzennie społeczne uwarstwienie było oparte na trzech czynni- kach: bogactwie, potędze i prestiżu. Pojawienie się jednego z tych czynników by- najmniej nie warunkuje następnych, ale również ich nie wyklucza. To wystarczy, by pobudzić wyobraźnię. Tak więc trójdzielny system Webera jest bardzo użyteczny w objaśnieniu społecznego stanu rzeczy. Bo dla hakerów informacja, bywa środkiem torującym drogę do osiągnięcia kolejnych celów — bogactwa, siły i prestiżu. Hakerzy, którzy należą do elity rzadko się do tego zniżają. Satysfakcjonuje ich sama możliwość. Są to — moglibyśmy powiedzieć — współcześni Don Kichoci. Poten- cjalne możliwości nadają im rangę, pragmatyzm natomiast zniszczyłby zdecydowa- nie poezję ich poczynań. Ale stanowią oni niewielką grupę. Znacznie częściej spo- tkać bowiem możemy „hakerów praktykujących”, dla których włamywanie się do systemów oznacza jedynie korzyści materialne. 38 C:\Andrzej\PDF\Hakerzy. Technoanarchiści cyberprzestrzeni\r01.doc Rozdział 1. ¨ Niejasnoci terminologiczne 39 Tak przedstawia się problem cardingu, czyli użytkowania i bezkarnego posługiwa- nia się skradzionymi kartami kredytowymi. Mimo, że wielu z nich nie przysporzy on zaszczytów, jest łatwym sposobem na zdobycie gotówki i dlatego wciąż cieszy się zainteresowaniem włamywaczy komputerowych z nizin hakerskiego under- grundu. O prestiż jednak trzeba się postarać i zyskują go zwykle ci, którzy zdobywają naj- większą ilość informacji. Ten stan posiadania daje siłę i zapewnia szacunek współ- braci. Stanowi więc motywację. Wiedzieć, wiedzieć jak najwięcej, aby zaistnieć — o paradoksie! — w wirtualnej przestrzeni. A jednak to robią. Wiedzą coraz więcej, włamują się do coraz bardziej niedostępnych systemów. Zdobywają. Zdobywają świat wirtualny. Nieistniejący świat w rzeczywistości świat zerojedynkowych war- tości. Są więc chyba ostatnimi marzycielami naszych czasów. Ale przy całej poezji i wzniosłości hakerskiej wyobraźni pojawiają się już całkiem konkretne konsekwencje tych poczynań. Rozmarzone technodzieciaki potencjalnie mogą całą ludzką technologię, całą cywilizację złapać za gardło, zniszczyć rzeczy- wisty świat za pomocą kilku kliknięć czy też paru stuknięć w klawisze. Tacy wła- śnie są. Wzniośli i niebezpieczni. Może więc warto ich poznać bliżej, zastanowić się, kim są i skąd pochodzą, a przede wszystkim spróbować odpowiedzieć na pytanie — dlaczego to robią? Kim s hakerzy? W książce Winna Schwartau Information Warfare, której tekst odnaleźć można
|
Wątki
|