Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Mówiąc o błędach w polityce gospodarczej sensu stńcto, na plan pierwszy wysuwają się dwa zagadnienia: błędy w zarządzaniu sektorem państwowym oraz błędy w sekwencji i sile działań na rzecz makroekonomicznej stabilizacji, czyli tzw. przestrzelenie (Kołodko, 1992a). Charakter sektora państwowego był dobrze znany i można się było spodziewać, że jego nieczułość na zmiany cen spowoduje, że w krótkim okresie nie wystąpią pożądane reakcje podażowe. Praktyka polityki stabilizacyjnej potwierdziła to w całej pełni. Zastosowane ostre środki deflacyjne i ogólna liberalizacja doprowadziły do negatywnych reakcji w formie zwolnienia i tak już powolnej działalności gospodarczej zamiast do restrukturyzacji i odpowiedniego dopasowania części nakładów. Dyskryminacyjny gorset finansowy nałożony na przedsiębiorstwa państwowe, kontynuacja finansowej redystrybucji pomiędzy rentownymi i nierentownymi firmami poprzez środki monetarne i brak kompetentnej władczej kontroli rządowej nad przedsiębiorstwami państwowymi (a ściślej: brak nowych kryteriów oceny funkcjonowania i lepszych systemów zarządzania) doprowadziły do niewłaściwego przydzielania środków, ograniczenia inwestycji i spadku produkcji (Nuti, 1992). Szczególnie istotne znaczenie miały 27 poważne opóźnienia takich procesów, jak demonopolizacja i tak zwana komercjalizacja przedsiębiorstw państwowych1. Te cele powinny i mogły być zaawansowane w daleko większym stopniu przed liberalizacją cen i handlu oraz wraz z nałożeniem restrykcji finansowych. Dopiero po pewnym czasie, przy jednoczesnym złagodzeniu nadmiernych restrykcji finansowych stosowanych początkowo wobec sektora państwowego, daty o sobie znać pewne pozytywne procesy dostosowawcze (Pinto, Belka i Krajewski, 1992). Drugi rodzaj błędnej polityki jest związany z niewłaściwą sekwencją pewnych kroków polityki gospodarczej z jednej strony i przesadą z niektórymi z tych środków z drugiej. Przede wszystkim reformy fiskalne powinny być dokonywane w innej kolejności. Niektóre z nich (szczególnie te związane z bardziej skutecznym opodatkowaniem sektora prywatnego i reforma podatków pośrednich, a zwłaszcza wprowadzenie VAT) winny mieć miejsce przed lub najwyżej równocześnie ze stabilizacją makroekonomiczną. Tylko wtedy możliwa była pewna amorytyzacja budżetowych skutków spadających dochodów pochodzących z podatków bezpośrednich od przedsiębiorstw państwowych. Stało się dokładnie odwrotnie, a VAT wprowadzany jest w większości krajów z dużym opóźnieniem, w tym w Polsce dopiero w 3,5 roku po stabilizacyjnym szoku. Niewłaściwa była też kolejność poszczególnych składników polityki monetarnej (np. zmiany stopy oprocentowania) i podejście do zarządzania kursem dewizowym. Próba ustanowienia pozytywnej realnej stopy oprocentowania na samym początku programu stabilizacji spowodowała coś w rodzaju ścisku kredytowego (Calvo, Coricelli, 1992) i doprowadziła wiele firm do kryzysu płynności i nadmiernego wzajemnego zadłużenia przedsiębiorstw, które później nadzwyczajnymi środkami trzeba redukować. W tym samym czasie, oprocentowanie lokat pieniężnych w porównaniu z indeksem cen konsumpcyjnych było realnie negatywne, co nie wpłynęło pozytywnie na zahamowanie oczekiwań inflacyjnych. Zarządzanie kursem dewizowym i wprowadzenie wymienialności także dały mieszane wyniki w różnych krajach. W niektórych (w tym także w Polsce) dewaluacja własnej waluty była mocno przesadzona w początkowej fazie stabilizacji. W innych, próba użycia kursu wymiany jako nominalnego zakotwiczenia programu stabilizacyjnego nie udała się (np. w byłej Jugosławii). W sumie w Polsce przesadzono nie tylko z dewaluacją waluty, ale także z obniżaniem łącznego popytu i restrykcyjnością polityki fiskalnej i monetarnej, a równocześnie popełniono liczne błędy zaniechania innych niezbęd-1 Dopominała się o to bez skutku w latach 1989-91 część środowiska ekonomistów polskich skupiona w Radzie Ekonomicznej. 28 nych działań. W niektórych krajach posocjalistycznych przesadzono także z pierwotną równowagą budżetową w tym sensie, że nadmierna restrykcyjność polityki finansowej doprowadziła do zbędnych nadwyżek budżetowych i w bilansie handlowym we wczesnych stadiach przystosowań strukturalnych. Dziś zresztą ekonomiści z różnych stron coraz częściej przyznają, że finansowe ograniczenia nałożone na sektor państwowy były zbyt ostre i wpłynęły na spadek produkcji, którego na taką skalę można było uniknąć. Wydaje się, że w obliczu doświadczeń płynących z procesu transformacji
|
Wątki
|