Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
-Proszę spojrzeć. Oto pierwsza broń podarowana wspaniałomyślnie przez Matkę Naturę tym, którzy w czasach prehistorycznych musieli bronić się przed dzikimi zwierzętami. Kamień taki jak ten ocalił może jakiegoś człowieka, a z tego człowieka po wielu niezliczonych pokoleniach zrodziliśmy się pani i ja. Gdyby nie ten kamień, jakiś drapieżnik pożarłby naszego odległego przodka i setki milionów ludzi nigdy nie pojawiłoby się na tym świecie. Wiatr smagał ich bezlitośnie, z nieba lały się strugi deszczu. Chantal słuchała z zapartym tchem, patrząc nieznajomemu prosto w oczy. - Sama pani wie, jak się sprawy mają: myśliwych w Yiscos przyjmuje się z otwartymi ramiona mi, bo cały region z nich żyje. Zazwyczaj ludzie nie znoszą corridy, co wcale nie przeszkadza im w kupowaniu mięsa wołowego, tłumacząc sobie, że zwierzę miało w rzeźni "godną" śmierć. Tak samo zachowują się ci wszyscy, którzy potępiają producentów broni, a jednocześnie popierają ich działalność, bo dopóki istnieje na świecie choć jeden karabin, to musi być i drugi, inaczej równowaga sił zostałaby niebezpiecznie zachwiana. - Co to ma wspólnego z moim miastem? - spytała Chantal. - Co to ma wspólnego z łamaniem przykazań, ze zbrodnią, z kradzieżą., z istotą ludzkiej natury, z Dobrem i Złem? Nieznajomy spuścił wzrok, jakby nagle zalała go fala bezbrzeżnego smutku. -Proszę sobie przypomnieć, co powiedziałem na początku: starałem się zawsze prowadzić intere sy zgodnie z prawem, uważałem siebie za kogoś, o kim się mówi "porządny człowiek". Pewnego dnia odebrałem w biurze telefon. Kobiecy głos, delikatny, ale pozbawiony jakichkolwiek emocji, poinformował mnie, że grupa terrorystów porwała moją żonę i córki. Żądali okupu: dużej ilości broni. Gdybym się sprzeciwił lub zawiadomił policję, moim bliskim stałaby się krzywda. Kobieta nakazała mi, bym pół godziny później czekał na stacji kolejowej we wskazanej budce telefonicznej, i przerwała połączenie. Poszedłem tam 1ten sam głos w słuchawce powtórzył, żebym się niczego nie obawiał, że żona i córki są dobrze traktowane i wkrótce zostaną uwolnione. Ja miałem tylko wysłać faksem polecenie dostawy do jednej z naszych filii w pewnym kraju. Tak naprawdę nie chodziło nawet o kradzież, ale o sfingowaną sprzedaż, której pewnie nikt w mojej firmie by nie zauważył. Jak przystało na praworządnego obywatela, od razu zadzwoniłem na policję. I w tym momencie przestałem być panem siebie i swojego losu, nie mogłem podejmować decyzji, przemieniłem się w człowieka niezdolnego do obrony własnej rodziny. W moim imieniu działał cały sztab ludzi. Technicy podłączyli podziemnym kablem kabinę telefoniczną na dworcu z najnowocześniejszym sprzętem, pozwalającym na lokalizację kryjówki porywaczy. Helikoptery czekały gotowe do startu, policyjne radiowozy zajęły strategiczne pozycje, tamując ruch w całym mieście, wy trenowani i uzbrojeni po zęby ludzie stali w pogotowiu. Dwa rządy na dwóch odległych kontynentach zostały powiadomione o sprawie i zabroniły jakichkolwiek negocjacji. Ja miałem być tylko posłuszny poleceniom władz, powtarzać porywaczom dyktowane mi słowa i zachowywać się zgodnie z instrukcjami. Nie minął dzień i ludzie z brygady antyterrorystycznej okrążyli kryjówkę, gdzie trzymano zakładników. Porywacze - dwaj młodzi mężczyźni i dziewczyna, zwykłe pionki potężnej organizacji politycznej - zostali zabici, podziurawieni kulami jak sito. Jednak tuż przed śmiercią zdążyli jeszcze zabić moją żonę i córki. Skoro nawet Bóg ma swoje piekło, jakim jest Jego miłość do ludzi, to tym bardziej człowiek ma piekło w zasięgu ręki - jest nim miłość do własnej rodziny. Zamilkł w obawie, że zdradzi uczucia, które za wszelką cenę chciał ukryć. Po chwili wziął się w garść i ciągnął dalej: -Zarówno policja, jak i porywacze użyli broni wyprodukowanej przez jedną z moich fabryk. Nikt nie wie, jak trafiła do rąk terrorystów, i nie ma to najmniejszego znaczenia. Pomimo mojej ostrożności, wszelkich starań, aby wszystko odbywało się zgodnie z najsurowszymi normami produkcji i sprzedaży, moja żona i córki zostały zabite z broni, którą kiedyś sprzedałem, zapewne podczas biznesowego obiadu w jakiejś drogiej restauracji, kiedy rozprawiałem ze swadą o pogodzie bądź o polityce. Znowu zamilkł. Gdy na nowo podjął temat, wydawał się być już innym człowiekiem, który mówi jak ktoś, kto nie miał z tym wszystkim nic wspólnego. -Znam dobrze broń i amunicję, której użyto do zabicia mojej rodziny, i wiem, gdzie celowano w klatkę piersiową. "Wystrzelona kula robi zaledwie niewielką dziurkę, mniejszą od pani małego palca. Ale gdy natrafi na pierwszą kość, rozpada się na cztery kawałki, z których każdy pędzi w innym kierunku i rozrywa wszystko, co napotka na swej drodze: nerki, serce, wątrobę, płuca. Ilekroć zetknie się z czymś, co stawia opór, jak choćby kości kręgosłupa, zmienia ponownie kierunek, kończąc dzieło wewnętrznego spustoszenia i jak pozostałe odłamki wylatuje dziurą wielkości pięści, rozbryzgując dookoła krwawe strzępy. Wszystko to nie trwa nawet sekundy. Jedna sekunda wydaje się niczym, ale w chwili śmierci czas płynie inaczej. Mam nadzieję, że pani to rozumie... Chantal skinęła potakująco głową. - Po tym wszystkim rzuciłem pracę - mówił dalej nieznajomy. - Włóczyłem się po całym świecie, opłakując w samotności moją tragedię i próbując zrozumieć, jak istota ludzka może być zdolna do takiego zła. Straciłem to, co dla człowieka najważniejsze - wiarę w bliźnich. Śmiałem się i płakałem nad ironią Boga, który pokazał mi w najbardziej absurdalny sposób, że jestem narzędziem Dobra i Zła. Dzisiaj moje serce jest puste. Żyć czy umrzeć - nie ma to dla mnie znaczenia. Ale przez pamięć dla żony i córek muszę pojąć, co zdarzyło się wtedy naprawdę w kryjówce porywaczy. Rozumiem, że można zabić z nienawiści czy z miłości, ale zabijać bez powodu, w imię jakiejś ideologii? Czy to możliwe?
|
WÄ…tki
|