Plan nie byÅ‚ najlepszy, ale kamieÅ„ spadÅ‚ mu z serca kiedy po­rucznik Ducha i jego czterech kumpli postanowiÅ‚o wesprzeć akcjÄ™ w arkologii...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Przynajmniej Sally nie bÄ™dzie zdana wyÅ‚Ä…cznie na naje­mników Jaq. Ludzie Jasona nie byli wymarzonymi towarzyszami na takÄ… akcjÄ™, ale w koÅ„cu to nie Sam ich wybieraÅ‚. Lepiej mieć takich pomocników niż caÅ‚kowicie ufać dobrej woli agentów Lofwyra.
Po raz czwarty w ciÄ…gu ostatniej pół godziny sprawdziÅ‚, czy w walizce leżącej na sÄ…siednim siedzeniu wszystkie obwody sÄ… w należytym porzÄ…dku. Dodger miaÅ‚ przesÅ‚ać zwartÄ… wiÄ…zkÄ… zapisy trideo z ekstrakcji Huttena, niezbÄ™dne w bezpoÅ›redniej konfronta­cji z Haesslichem, na dowód, że Hutten zostaÅ‚ przewieziony w bez­pieczne miejsce. Wszyscy zgodzili siÄ™, że Haesslich bÄ™dzie skÅ‚on­ny do negocjacji, żeby odzyskać swojego cennego doppelgangera. Nikt jednak nie wierzyÅ‚, że smok zaakceptuje warunki postawione przez Sama. On również nie byÅ‚ tego pewien, ale nie widziaÅ‚ inne­go rozwiÄ…zania. Musi spróbować zaÅ‚atwić tÄ™ sprawÄ™ zgodnie z wÅ‚a­snym sumieniem. Jeżeli Haesslich nie bÄ™dzie chciaÅ‚ sÅ‚uchać, za­wsze pozostanie rozwiÄ…zanie proponowane przez Ducha.
UrzÄ…dzenie wydaÅ‚o cichy pisk, co oznaczaÅ‚o, że nadeszÅ‚a za­kodowana wiadomość od Dodgera. A wiÄ™c jednak. Akcja powio­dÅ‚a siÄ™. Sam zabezpieczyÅ‚ odbiornik, gdy tylko transmisja dobiegÅ‚a koÅ„ca.
- Indramin - powiedziaÅ‚ na gÅ‚os, wiedzÄ…c, że riggerka nasÅ‚uchu­je. Nie byÅ‚o jej na pokÅ‚adzie, bo Sam nie chciaÅ‚ nikogo narażać na spotkanie ze smokiem. Indramin mogÅ‚a zdalnie pilotować helikop­ter. - Czas ruszać.
Silniki pojazdu ożyły i śmigła zaczęły nabierać obrotów. Helikopter lekko poderwał się z ziemi i Sam ruszył na spotkanie z Haesslichem.
Ogon, który Hart podczepiÅ‚a Crenshaw, doprowadziÅ‚ j Ä… do Greersona. Ten zaskakujÄ…co Å‚atwo daÅ‚ siÄ™ przekonać, że pracuje także dla Crenshaw. Krasnolud z kolei zaprowadziÅ‚ j Ä… na miejsce, gdzie Verner wyznaczyÅ‚ spotkanie. Obserwowali, jak Verner rozdzieliÅ‚ oddziaÅ‚ na dwie grupy. Z rozmowy podsÅ‚uchanej przez należący do Greersona mikrofon dalekiego zasiÄ™gu dowiedziaÅ‚a siÄ™, że jedna z drużyn ma zamiar odbić Huttena z arkologii. GÅ‚upcy wpadnÄ… pro­sto w zasadzkÄ™ zastawionÄ… przez Crenshaw, ale może przynajmniej zaoszczÄ™dzÄ… Hart zbÄ™dnego zachodu i sprzÄ…tnÄ… tÄ™ sukÄ™.
ByÅ‚a zadowolona, że darowaÅ‚a sobie bezpoÅ›redni atak na arko-logiÄ™. Perspektywy powodzenia wyglÄ…daÅ‚y bardzo mizernie. Szan­sÄ™ na penetracjÄ™ Matrycy arkologii nie byÅ‚y dużo lepsze. Ale jeÅ›li Jenny nie zdoÅ‚a tam przeniknąć i zabrać kopii danych na temat SI dostarczonych przez doppelgangera, plan Haesslicha spali na pa­newce. Po dzisiejszym rajdzie Hutten bÄ™dzie starannie odizolowa­ny, pod warunkiem że w ogóle przeżyje. W takim wypadku Haesslich zostanie z niczym. Nie chciaÅ‚a nawet myÅ›leć, w jaki sposób robal może przyjąć takie rozczarowanie.
Hart byÅ‚a ciekawa, kiedy Verner odÅ‚Ä…czyÅ‚ siÄ™ od WywoÅ‚ywa­cza Duchów i reszty towarzystwa. WyczuwajÄ…c, że prowadzi on bardzo skomplikowanÄ… grÄ™, przekonaÅ‚a Greersona, żeby nie pu­szczaÅ‚ Vernera z dymem, gdy tylko zostanie sam. Krasnolud zgo­dziÅ‚ siÄ™ zaczekać, aż ustalÄ…, o co chodzi temu czÅ‚owiekowi, prze­konany, że może go sprzÄ…tnąć w każdej chwili. Nie odstÄ™pujÄ…c Vernera ani na krok, przez ponad godzinÄ™ obserwowali, jak siedzi w zaciemnionym helikopterze. Kiedy lekka bryza przyniosÅ‚a od­gÅ‚os zapuszczanych silników, Hart byÅ‚a zupeÅ‚nie zbita z tropu. Nikt nie przyszedÅ‚ na spotkanie, a Verner odlatywaÅ‚. Bez wzglÄ™­du na szczegóły, akcja musiaÅ‚a siÄ™ rozpocząć. Hart i krasnolud nie dysponowali Å›rodkiem transportu powietrznego, nie mogli wiÄ™c go dalej Å›ledzić. JeÅ›li zatem zamierzali wyrównać rachunki, teraz byÅ‚ ostatni moment. Hart ciekawiÅ‚o, czy kiedykolwiek pozna praw­dziwe zamiary Vernera.
- Leci śmigłowcem - oznajmił Greerson zsuwając gogle na czoło.
Hart wpatrywała się w noc, szukając źródła warkotu. W końcu dostrzegła ruchomy kształt helikoptera. Leciał bez świateł, mniej więcej w tym samym kierunku co oni.
- Wiesz, elfia panno, myÅ›laÅ‚em przez chwilÄ™, że masz coÅ› w zanadrzu. Cholera, może masz w dalszym ciÄ…gu, ale nawet na swoich dÅ‚ugich nogach nie jesteÅ› w stanie dogonić helo. Stara A.C. bÄ™dzie siÄ™ miaÅ‚a z pyszna, kiedy ani ty, ani Verner nie wpadniecie na jej przyjÄ™cie. Ja przynajmniej zgarnÄ™ nagrodÄ™ za jego gÅ‚owÄ™. -Greerson spuÅ›ciÅ‚ gogle, odgarnÄ…Å‚ wÅ‚osy i siÄ™gnÄ…Å‚ po wyrzutniÄ™ ra­kiet, którÄ… przy go to waÅ‚ na samym poczÄ…tku. Hart powstrzymaÅ‚a go, kÅ‚adÄ…c mu rÄ™kÄ™ na ramieniu.
- My dłużej deptaliśmy mu po piętach. Prawo pierwszeństwa.
- Wszystko jedno. - Krasnolud wzruszył ramionami. - Byle garnitur nie doczekał świtu. Ja dostanę swoją dolę. Hart uruchomiła nadajnik.
- Tessien. Leci zaciemnionym halo na południe wzdłuż rzeki. Jest twój.
Lot trwaÅ‚ krótko, ledwie kilka minut, ale to odpowiadaÅ‚o Samo­wi. Przynajmniej stopy mu nie zdążyÅ‚y do reszty zlodowacieć. ÅšmigÅ‚owiec przeleciaÅ‚ nisko nad ogrodzeniem United Oil i usiadÅ‚ miÄ™kko koÅ‚o nabrzeża. Nikt nie wybiegÅ‚ naprzeciw, nie byÅ‚o sÅ‚y­chać wystrzałów ani zawodzenia syren. Informatorzy Entericha musieli mieć racjÄ™, twierdzÄ…c, że Haesslich bÄ™dzie odbieraÅ‚ prze­syÅ‚kÄ™ zupeÅ‚nie prywatnie. Smok chciaÅ‚ mieć przy tej operacji jak najmniej Å›wiadków. Przecież wystarczyÅ‚o przypadkowe powiÄ…za­nie, żeby wydać na Sama i Hanae wyrok Å›mierci.
WÄ…tki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak ciÄ™ zÅ‚apiÄ…, to znaczy, że oszukiwaÅ‚eÅ›. Jak nie, to znaczy, że posÅ‚użyÅ‚eÅ› siÄ™ odpowiedniÄ… taktykÄ….