Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Odgarnęłam łapą śnieg, który zasypał wejście. Ujrzałam lśnienie słońca na pokrywie śnieżnej i rozglądających się mężczyzn. Chrina wstała. Utorowawszy sobie drogę przez śnieg, krzyknęła wymachując rękami. Byłam całkowicie oszołomiona i przeklinałam samą siebie za brak szybszej reakcji, ale nie mogłam powstrzymać wycieńczonego Estaliana od pójścia za Chrina. Zostałam w norze, wsłuchując się w głosy z zewnątrz.
— Panie, śnieżny kot zaatakował wczoraj nasze konie i baliśmy się, że podąża twoim tropem. Wciąż szukamy bestii. Moje zdenerwowanie rosło. Jeśli Etsalian wydałby mnie swoim myśliwym, nie miałabym szans. Słyszałam jego przytłumiony głos, lecz nie mogłam zrozumieć słów. Czy powiedział im o mnie? Pomyślałam o ostatnich wskazówkach udzielonych mi przez Toriswithe, mimo że stanowiły dla mnie przeszłość tak samo odległą, jak wspomnienie mej kobiecej postaci. Podniosłam pazur do szyi, szukając obroży, ale była ona ukryta tak głęboko w futrze, że nie mogłam jej uchwycić. Nie mogąc już dłużej utrzymać nerwów na wodzy, wyskoczyłam z nory — tylko po to, by natknąć się na wycelowane groty i naciągnięte tuki. Z myślą, że Etsalian rzeczywiście mnie zdradził, szukałam jego sylwetki pośród otaczających mnie mężczyzn, lecz właśnie w chwili, gdy najbliższy wojownik miał uwolnić strzałę, usłyszałam głośny krzyk ojca Chriny: — Nie! W oczach tych mężczyzn musiał wyglądać żałośnie, ale jego rozkazujący głos brzmiał równie władczo jak dawniej. Naciągnięte cięciwy łuków zostały zwolnione, wzniesione groty —opuszczone. Chrina doskoczyła do ojca i podniosła go na kolana. Oboje przeszywali mnie wzrokiem, zupełnie jakby mogli przeniknąć moje ciało. — Panie, dlaczego okazałeś temu stworzeniu litość? — spytał postawny mężczyzna w zbroi, który okazał się dowódcą drużyny. — Chrina nosi na szyi ślady zwierzęcych zębów, a i ty zostałeś pogryziony. — Śnieżny kot rzeczywiście zadał nam te rany, Pagancie — odparł Etsalian. — Ale oszczędził moją córkę i zaprowadził nas do kryjówki. Gdyby nie to, zginęlibyśmy w nawałnicy. Kilku wojowników i myśliwych wymieniło spojrzenia, jakby pomyśleli, że umysł lorda ucierpiał na równi z jego ciałem. Przez krótką chwilę zastanawiałam się, czy faktycznie nie mogło tak być po tym wszystkim, czego ode mnie doświadczył. Spojrzenie, którym mnie obdarzył, było dziwne, gdy powiedział miękko: — Dlaczego uratowałaś nas, Mądra Kobieto, nie wiem. Być może jeszcze za wcześnie na podziękowania. Wciąż możesz żądać zapłaty za krzywdę, którą ci wyrządziłem. W czasie gdy ludzie Etsaliana przygotowywali dla niego nosze, pozostawałam w pobliżu, a kiedy podnieśli rannego mężczyznę i ruszyli, podążyłam za nimi. Po odbyciu powolnej podróży z gór do stanicy Etsaliana położonej w pobliżu doliny, Chrina zaprowadziła mnie do kamiennego składziku, dopilnowała wyboru odpowiednich strojów, i zostawiła, żebym na osobności mogła dokonać przemiany z bestii w kobietę. Tym razem udało mi się zahaczyć pazurem o obrożę. Zerwałam ją. Dużo później spotkałam się z Etsalianem w stanicy w swej prawdziwej postaci, otulona w szaty, które należały niegdyś do jego żony. Nogę miał już opatrzoną i opierał się na kulach. Przez dłuższą chwilę żadne z nas nie potrafiło przywołać odpowiednich słów. W końcu powiedział: — Z tego, co mówią uzdrawiacze wynika, że zapłaciłem za swoją zbrodnię kalectwem. Zawsze już będę kulał. Wyprostowałam się. — A mnie nikt nie przywróci dziewictwa. Ale krzywda wyrządzona Czarownicom z Estcarpu może być naprawiona. Posłuchaj mnie, Etsalianie. Twoja córka ma dar. Powinna rozwijać swoje umiejętności.
|
Wątki
|