Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Właściwie mógł się zgodzić na jej propozycję. Jego prawnicy będą pracować nad sprawą, a panna Fairchild przejdzie rehabilitację. Jeśli rzeczywiście straciła pamięć, Seth T L R dopilnuje, by leczenie było skuteczne, a jeśli udawała, będzie czekał na jej pierwszy błąd. - Dobrze - odparł. - Pomogę pani w rekonwalescencji, a gdy odzyska pani pamięć, będę pierwszym, który się o tym dowie. - Naprawdę chce mi pan pomóc? Jest coś, co może pan zrobić. Chciałabym zoba- czyć ten hotel, na własne oczy ujrzeć posiadłość, która wprowadziła taki zamęt w nasze życie. - Moja córka musi być w domu, wśród ludzi, którzy ją kochają! - zaprotestowała pani Fairchild, ale nikt jej nie słuchał. Prośba April była Sethowi na rękę. Jeśli pojadą do hotelu, umieści pannę Fairchild w królewskim apartamencie i będzie śledził każdy jej krok. - Z przyjemnością pani pomogę - powiedział, posyłając jej uwodzicielski uśmiech. ROZDZIAŁ DRUGI Minęło pięć dni. April siedziała na brzegu łóżka, ubrana w sportowe spodnie i błę- kitny sweter. Lekarze uznali, że może opuścić szpital, ale powinna na siebie uważać. Byli zdania, że niebawem odzyska pamięć. Zalecali powrót do rodzinnego domu, gdzie będzie otoczona znanymi przedmiotami. April nie odczuwała jednak nic szczególnego na myśl o rodzinnym domu, tak samo jak nie potrafiła żywić głębszych uczuć do kobiety, która przedstawiała się jako jej matka. Natomiast hotel budził jej ciekawość. Musiała dowie- dzieć się, dlaczego to miejsce tak ją pociągało, mimo że wiązało się z tragiczną śmiercią Jesse'a i jej amnezją. Instynkt podpowiadał jej, że może ufać Sethowi, czego nie mogła powiedzieć o swojej matce. Rano przyjechał po nią do szpitala. Wszedł do pokoju pewny siebie, z podniesioną głową. Właściwie nic o nim nie wiedziała. Przez ostatnie pięć dni na próżno próbowała sobie coś przypomnieć. Lekarze powtarzali, żeby uzbroiła się w cierpliwość, więc nie pozostawało jej nic innego, jak im wierzyć. Kiedy starała się coś sobie przypo- mnieć, przed oczami natychmiast stawał jej Seth. Spojrzała na niego ukradkiem, gdy uważnie słuchał instrukcji pielęgniarki. Czy kiedykolwiek wcześniej reagowała w ten sposób na innego mężczyznę? Czy była podat- T L R na na męskie wdzięki i zakochiwała się od pierwszego wejrzenia? Instynkt podpowiadał jej, że nie. Być może Seth Kentrell był po prostu wyjątkowy i działał tak na wszystkie kobiety. Pielęgniarka wyszła i Seth odwrócił się do April. Nie mogła oderwać wzroku od jego niebieskich oczu. Patrzyli na siebie w milczeniu i przez moment April miała wraże- nie, że Seth też jest nią zafascynowany, choć zauważyła w jego spojrzeniu dziwną zacię- tość. Nadal jej nie wierzył. Przynajmniej tego nie ukrywał i dlatego - paradoksalnie - mogła mu ufać. - To wszystko, co mam - powiedziała, wskazując małą walizkę z rzeczami. Seth wciąż patrzył na nią czujnie. - Co prawda pani matka była przeciwna podróży do Connecticut, ale zapakowała pani rzeczy i jedna torba jest już w drodze do hotelu. Nie była pewna, czy Seth mówi prawdę, czy chce sprawdzić jej reakcję. Jej poczu- cie bezsilności spotęgowała świadomość, że jest całkowicie zależna od innych. Im szyb- ciej wyzdrowieje, tym prędzej odzyska władzę nad swoim życiem. - Jestem gotowa - wyszeptała, biorąc do ręki walizkę. - Pozwolono nam wyjść tylnymi drzwiami, żeby ominąć tłum fotoreporterów - po- wiedział Seth i wziął od niej walizkę. Po chwili do pokoju wszedł rosły mężczyzna, pchając przed sobą wózek inwalidz- ki. - Mogę iść o własnych siłach - powiedziała April. - Pani wybaczy, ale takie mamy zasady. - Ja się tym zajmę - odezwał się Seth i chwycił za wózek, a gdy mężczyzna wy- szedł, zwrócił się do April: - Gotowa? Westchnęła i usiadła na wózku. Kiedy zjechali windą na dół, Seth poprosił, żeby poczekała, i poszedł po samochód. Po chwili podjechał graniowym sedanem. Pomógł jej wsiąść, zamknął za nią drzwi i usiadł na miejscu kierowcy. Kiedy ruszył, za nimi pojawił się czarny samochód. Czyżby pan Kentrell miał obstawę? A może to ona potrzebowała ochrony? - Ktoś za nami jedzie - zauważyła. T L R - To pani ochroniarze. Zgodzili się współpracować z personelem hotelu podczas pani pobytu. Mam coś dla pani - powiedział i podał jej papierową teczkę z napisem Sprawa April Fairchild. - Co to jest? - Kazałem moim ludziom zebrać wszystkie informacje na pani temat. Może dzięki nim wróci pani pamięć. April przez dłuższą chwilę patrzyła zdumiona na plik papierów. Bardzo chciała dowiedzieć się czegoś o swojej przeszłości, ale gdy pojawiła się taka możliwość, prze- straszyła się. Spojrzała na pierwszą stronę, na której znajdowała się krótka notka bio- graficzna z jej zdjęciem. Na fotografii miała modnie ułożone, długie włosy i piękny ma- kijaż, który subtelnie podkreślał jej urodę. Piosenkarka jazzowa rozpoczęła karierę w wieku trzynastu lat. Była objawieniem na scenie muzycznej. Od piętnastu lat grupa jej fanów wciąż rośnie. April jest córką zmarłego piosenkarza jazzowego George'a Fairchilda. Ogarnęło ją wzruszenie. Nie pamiętała twarzy ojca, ale czuła, że byli sobie bliscy. Początkowo występowała z ojcem w duecie. April grała na fortepianie, George na gitarze. Kluczem do jej sukcesu była wyjątkowa umiejętność zjednywania sobie fanów o różnych gustach muzycznych. April nerwowo przerzucała kartki, szukając w tekście informacji, które by ją poru- szyły. Obejrzała zdjęcia z uroczystości rozdania nagród. Na jednej z fotografii widać by-
|
Wątki
|