Nie widziała więc specjalnego powodu do niepokoju, kiedy *Wait powiedział do Kapitana:— Mam panu do zakomunikowania najcudowniejszą nowinę...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Pani Kaplan zdecydowała się właśnie, że wyjdzie za mnie za mąż. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
Los wypłatał Mary figla niemal tak szybko i logicznie, jak w przypadku mojej dekapitacji w stoczni w Malmö.
— Faktycznie ma pan szczęście — zgodził się Kapitan. — Jako kapitan tego statku, przebywającego na wodach międzynarodowych, jestem prawnie upoważniony do udzielenia państwu ślubu. Drodzy oblubieńcy, zebraliśmy się tu w obliczu Boga... — zaczął Kapitan i po dwóch minutach „Mary Kaplan” i „Willard Flemming” zostali mężem i żoną.
 
5
Rzecze Mandarax:
Przysięgi to słowa jeno, a słowa to jeno wiatr.
Samuel Butler (1612-1680)
Na Santa Rosalii Mary nauczyła się od Mandaraxa tego cytatu na pamięć, jak zresztą i setek innych. Lecz w miarę upływu lat traktowała swoje małżeństwo coraz bardziej i bardziej serio, chociaż jej drugi mąż zmarł z uśmiechem na twarzy w dwie minuty potem, jak Kapitan ogłosił ich mężem i żoną. Kiedy była już bardzo starą, przygiętą do ziemi i bezzębną kobietą, zwykła mawiać do Akiko:
— Dziękuję Bogu, że zesłał mi dwóch dobrych mężczyzn.
Miała na myśli Roya i „Willarda Flemminga”. Dawała również w ten sposób do zrozumienia, że niewiele dba o Kapitana, który przez te lata również bardzo, bardzo się postarzał, a był ojcem lub dziadkiem całej wyspiarskiej młodzieży, z wyjątkiem Akiko.
 
Akiko jako jedyna młoda osoba w kolonii uwielbiała słuchać opowieści z życia na kontynencie, a zwłaszcza miłosnych opowieści. W związku z tym Mary usprawiedliwiała się, że ma w zanadrzu tak niewiele historii miłosnych, które można opowiadać w pierwszej osobie. Jej rodzice musieli być w sobie bardzo zakochani, mówiła, a Akiko zachwycała się słuchając o tym, jak ciągle się całowali i obejmowali, i to aż do samego końca.
Mary rozśmieszała Akiko opowiadając jej o zabawnym romansie, jeżeli w ogóle można to tak nazwać, jaki miała z pewnym wdowcem o nazwisku Robert Wojciechowitz — szefem anglistyki w gimnazjum w Ilium, dopóki szkoła nie została zamknięta. Był to jedyny mężczyzna poza Royem i „Willardem Flemmingiem”, który kiedykolwiek zaproponował jej małżeństwo.
To było tak:
Robert Wojciechowitz zaczął wydzwaniać do niej i prosić o randkę zaledwie dwa tygodnie po pogrzebie Roya. Mary odrzucała jego propozycję i dała do zrozumienia, że musi upłynąć jeszcze sporo czasu, nim znowu będzie w stanie chodzić na randki.
Mary robiła, co mogła, aby go zniechęcić, ale on i tak zjawiał się u niej każdego popołudnia, nawet wtedy, gdy z naciskiem mówiła, iż życzy sobie być sama. Kiedyś podjechał pod jej dom, kiedy strzygła trawnik. Wyłączył jej kosiarkę i zaproponował małżeństwo.
Mary opisując jego samochód rozśmieszyła Akiko do łez, chociaż Akiko nigdy nie widziała żadnego samochodu. Robert Wojciechowitz jeździł jaguarem, który kiedyś musiał być przepięknym samochodem, a który teraz — od strony kierowcy — był całkiem porysowany i powyginany. Ten samochód Robert dostał w prezencie od umierającej żony. Żona miała na imię * Doris i takie właśnie imię nadała Akiko jednej ze swoich futerkowych córek, najwidoczniej pod wpływem opowiadania Mary.
* Doris Wojciechowitz odziedziczyła nieco pieniędzy i kupiła Robertowi jaguara, niejako w podzięce za to, że był takim dobrym mężem. Państwo Wojciechowitz mieli dorosłego syna Josepha, który był prostakiem i rozbił doszczętnie pięknego jaguara jeszcze za życia matki. Joseph poszedł na rok do kicia za „prowadzenie pojazdu mechanicznego pod wpływem alkoholu”.
I znowu nasz stary kumpel alkohol — pomniejszacz mózgów.
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.