– Jak mogłeś to zrobić Samowi? – spytał z wściekłością Donovan...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
– Dał ci wszystko, a ty zamiast okazać wdzięczność, łamiesz mu serce. – Odsunął krzesło i wstał. – Trzymaj się z daleka od Kate.
– Nie masz prawa tak się odzywać do Toma! I nie masz prawa zakazywać mi spotykać się z bratem.
– Właśnie, że mam prawo! – Chwycił Kate za rękę. – Julio, przepraszam, że wychodzimy w środku obiadu, ale to najlepsze, co możemy zrobić.
Kate spojrzała na Toma. Lekko skinęła głową i szepnęła:
– Zadzwonię.
Potykała się, żeby nadążyć za wściekłym mężem, który ciągnął ją na zewnątrz. Wepchnął ją do samochodu, zatrzasnął drzwi i klnąc głośno, wsiadł z drugiej strony.
– Wykręciłeś mi rękę – stwierdziła chłodno.
Donovan uruchomił silnik i wyjechał na trzypasmową jezdnię.
– Masz szczęście, że na tym się skończyło! – warknął.
Chciała mu odpysknąć, ale nauczyła się, żeby uważać. Kiedy Donovan wpada we wściekłość, trudno przewidzieć, co zrobi. Mądrzej i bezpieczniej było poczekać, aż się uspokoi.
Milczeli przez całą drogę. Gdy dotarli na miejsce, Kate wysiadła i nie czekając na Donovana, poszła do domu. Dogonił ją, kiedy szukała kluczy w torebce.
– Ja to zrobię. – Otworzył drzwi i przepuścił ją przodem. Przeszła obok niego bez słowa i skierowała się do kuchni. Wyjęła z lodówki kawałek żółtego sera i sięgnęła do szuflady po nóż. Nie jadła nic od śniadania, a z doświadczenia wiedziała, że jeżeli nie wyrówna poziomu cukru we krwi, przestanie nad sobą panować. I jeden Bóg wie, co się wtedy może stać.
Donovan stanął w drzwiach kuchni.
– Sam nie chce mieć z Tomem do czynienia i przyrzekam, że ty również nie będziesz miała – oznajmił. – Twój ojciec ma dosyć zmartwień, żeby musiał jeszcze znosić nielojalność z twojej strony.
– Nielojalność! – Kate rzuciła nóż na blat. – To Sam jest nielojalny. Jak można wyrzec się własnego syna za coś, czemu on nie jest winny?
– Jeśli Tom nie może nad sobą zapanować, to powinien mieć na tyle przyzwoitości, aby się do tego nie przyznawać. Ja na pewno byłbym szczęśliwszy, nie wiedząc o tym, co go podnieca!
– Nikt nie powinien żyć w kłamstwie. – Kate wzięła głęboki oddech, starając się uspokoić. – Nie odwrócę się od Toma, moja matka też nie. Szczerze mówiąc, spodziewałam się, że Sam tak zareaguje, ale od ciebie oczekiwałam czegoś innego. Jak mogłeś być tak podły?
Donovan walnął pięścią w blat.
– Nie będziesz mnie pouczać, jak mam się zachowywać! Boże, Kate, jak mogłaś mnie okłamać? Co jeszcze ukrywasz?
– Jest ogromna różnica pomiędzy kłamstwem a dotrzymywaniem czyjejś tajemnicy. Nie mogłam powiedzieć ci o Tomie, skoro poprosił mnie, żebym tego nie robiła. Wiedział lepiej ode mnie, jakim potrafisz być padalcem.
– Nie mów do mnie w ten sposób! – wrzasnął Donovan. – Jesteś moją żoną i nie pozwolę ci zranić Sama ani włóczyć się ze zgrają pedałów!
– Dlaczego? Myślisz, że homoseksualizm jest zaraźliwy? – krzyknęła, szukając słów, którymi zraniłaby go równie mocno jak on ją. – Obawiasz się, że tak naprawdę nie jesteś Patrickiem, tylko Patrycją?
Uderzył ją pięścią w szczękę, tak że poleciała do tyłu i uderzyła w blat. Zamroczona, chwyciła się szafki. Bolało ją, ale była zbyt wściekła, żeby się bać.
– Jezu, Kate, nie powinnaś mnie prowokować do takich rzeczy – odezwał się Donovan po chwili grobowej ciszy.
Jego słowa zabolały ją mocniej niż uderzenie.
– Ty bydlaku! Nie waż się zrzucać na mnie winy! Zawsze byłam pokorna i pełna wyrozumiałości dla twojego podłego charakteru, próbowałam łagodzić spory. Ale mam tego dość! To ty masz problem, nie ja. Nie zamierzam zostać tu ani chwili dłużej i czekać, żebyś znowu mnie uderzył.
Donovan wpatrywał się w nią przerażony.
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.