– Co to? – spytała O’Casey, spoglądając znad otwartego pada...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.


38 – Osłona okablowania. – Kosutic pochyliła się do przodu i wsunęła rurę pod skafander. – Większość promów już ich nie ma.
– Zaczęła drapać się po plecach żebrowaną rurką.. – Aaaach – westchnęła. – Na szatana, zapomniałam swojej.
– Och – powiedziała Eleanora, czując nagle swędzenie własnych pleców. – Czy mogłabym, eee, pożyczyć na chwilę?
– Proszę sprawdzić koło lewego kolana. Nie mam nic przeciwko pożyczeniu mojej, ale równie dobrze może pani znaleźć sobie własną. To najlepsza drapaczka do pleców, jaką kiedykolwiek wynaleziono.
Eleanora znalazła osłonę tam, gdzie wskazała jej sierżant. Wyciągnęła ją i zaczęła się drapać po plecach.
– Ooooch – westchnęła. – Rany, ale ulga.
– Za to, że wyjawiłam pani ten mroczny sekret, znany tylko najstarszym marines – powiedziała Kosutic – musi mi pani coś powiedzieć.
– Co takiego?
– Co gryzie księcia – odparła Kosutic, opierając stopy o krawędź pulpitu przed sobą.
– Hmmm – mruknęła w zamyśleniu O’Casey. – To długa historia, a nie wiem, ile z niej wolno pani poznać. Co pani wie o jego ojcu?
– Tyle, że jest lordem Nowego Madrytu i jest pod obserwacją, co oznacza, że nie może znaleźć się na tej samej planecie co Cesarzowa. Jest także sporo od niej starszy.
– Cóż, nie będę opowiadać, dlaczego został wygnany z Dworu, ale Roger nie tylko wygląda jak swój ojciec, ale też zachowuje się podobnie do niego. Lord Nowego Madrytu to wspaniały mężczyzna i niesłychany dandys. Jest też bardzo zaangażowany w Wielką Grę.
– Aha – kiwnęła głową Kosutic. Imperialne intrygi stały się dużo mroczniejsze i bardziej zawiłe za rządów cesarza Andrew, ojca Alexandry. Nigdy nie doszło do otwartej wojny domowej, ale wydawało się, że jest ona coraz bliżej. – Czyli książę angażuje się w Grę? – spytała ostrożnie sierżant, a Eleanora westchnęła.
– Nie... nie jestem pewna. Kontaktował się z kilkoma znanymi łącznikami w klubach sportowych. Jeden facet z jego drużyny polo jest znanym członkiem frakcji nowomadryckiej. Jest to więc możliwe. Roger jednak pasjami nie znosi polityki. Dlatego nie jestem pewna.
– Powinna pani to wiedzieć.
– Tak, powinnam – przyznała naczelniczka świty. – Jednak nie jest to rzecz, o której Roger by mi powiedział. Zostałam wyznaczona przez jego matkę.
– Czy książę... spiskuje przeciw Cesarzowej? – zapytała Kosutic jeszcze ostrożniej.
– Bardzo w to wątpię – odparła Eleanora. – Wydaje się szczerze kochać swoją matkę, możliwe jednak, że ktoś nim manipuluje. Jego zachowanie, jego... frywolność. To zupełnie bez sensu. Mając taką przeszłość, wiedząc, co zrobił jego ojciec, Roger musi zrozumieć, że takie zachowanie pozwala oskarżyć go o to, że idzie w ślady ojca. Dlatego czasami jestem pewna, że robi to naumyślnie, a czasami... Po prostu nie wiem.
– Może gra na dwa fronty – zasugerowała Kosutic. – Może zachowuje się tak, by zamaskować swoje talenty.
Zdawała sobie sprawę, że są to pobożne życzenia, ale w ciemności musiało być jakieś światełko. W przeciwnym razie marines kładli właśnie głowę na szafot za wroga tego wszystkiego, co było im drogie.
– Wątpię – powiedziała Eleanora z ponurym chichotem. – Roger nie jest aż tak subtelny. – Przez chwilę patrzyła na ekran swojego pada, potem westchnęła. – Szczerze mówiąc, jakkolwiek subtelny by był lub nie, i tak zawsze pozostawał czarną owcą swojej rodziny.
Przez kilka sekund klepała w klawisze pada, po czym zamknęła go i odwróciła się do sierżant Kosutic.
– Być może kosztem lesse majeste – powiedziała. – Roger potrafi zachowywać się jak skończony dupek. Nie, bądźmy szczerzy – potrafi być skończonym dupkiem. Myślę jednak, że to nie do końca jego wina.
– Tak? – Twarz Kosutic nic nie wyrażała, ale ton głosu O’Casey sprawił, że sierżant nadstawiła uszu.
Pomimo że Batalion Brąz był wyznaczony do ochrony Trzeciego Następcy Tronu i Brązowi Barbarzyńcy spędzili w towarzystwie swojego przełożonego wiele czasu – przy wzajemnej niechęci obu stron – nikt w Kompanii nie znał Rogera.
O’Casey najwyraźniej go znała, a jeśli była gotowa podzielić się z Kosutic jakimikolwiek spostrzeżeniami na jego temat, sierżant była bardziej niż gotowa, by ich wysłuchać.
Eleanora potrząsnęła głową, uśmiechając się krzywo.
– Roger jest MacClintockiem, a wszyscy wiedzą, że MacClintockowie są odważni, godni zaufania, nieustraszeni i błyskotliwi.
Oczywiście wcale tacy nie są, ale wszyscy sądzą, że są. To, że książę John i księżniczka Alexandra pasują do tego stereotypu, tak jak ich matka, czyni sytuację Rogera jeszcze cięższą. Następca tronu jest dyplomatą o godnych pozazdroszczenia osiągnięciach, a księżniczka Alexandra nawet bez koneksji rodzinnych byłaby uważana za jednego z najlepszych admirałów Floty. A Roger? Kilkadziesiąt lat młodszy od swojego rodzeństwa, zawsze z boku... klasyczny „niegrzeczny chłopiec” rodziny cesarskiej. Nieudolny, rozpuszczony, nadęty arystokrata. – O’Casey przerwała i przechyliła głowę. – Brzmi znajomo? – spytała z przewrotnym uśmiechem.
– Właściwie tak – przyznała Kosutic. Marine, zwłaszcza z Batalionu Brąz, nie powinien przyznawać się do czegoś takiego nikomu i nigdy, ale sierżant to zrobiła. O’Casey zaśmiała się gorzko.
– Tak myślałam. Kiedy jednak weźmie się pod uwagę sytuację jego ojca, to, że nikt nie wie, po czyjej stronie stoi Roger, i to, że nastawienie Cesarzowej do niego często wydaje się... niejednoznaczne, – O’Casey dobierała słowa z wyraźną ostrożnością – to trzeba przyznać, że jego zachowanie było przynajmniej w jakimś stopniu nieuniknione. – Parsknęła smutno. –
Kostas Matsugae i ja często się o to spieraliśmy, ale zawsze byliśmy zgodni co do jednego: Rogerowi nie trafiło się najkorzystniejsze rozdanie. Nasze zdania jednak różnią się co do tego, co robić dalej. Nie byłam pierwszym nauczycielem Rogera, wie pani? Byłam z nim zaledwie nieco ponad sześć lat, a zatem nie wtedy, kiedy był małym, skrzywdzonym chłopcem, 39
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.