należał do osób z najwyższego szczebla Watykanu", Jednakże na nic się to zdało, było już za późno, i Sin­dona wrócił do Ameryki...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.

6 lutego Ě 980 rozpoczął się w Nowym Jorku proces o spowodowanie krachu w Franklin Banku. Mimo że początkowo Marcinkus i kardynał Giusep­pe Caprio i Sergio Guerri indagowani przez amery­kańskich adwokatów Sindony oświadczyli, że skłon­ni są zeznawać na korzyść sycylijskiego bankruta, jed­nak po kategorycznej interwencji watykańskiego se­kretarza stanu, kardynała Agostino Casaroli, musieli z tego zrezygnować. Cztery miesiące później Sindona został skazany na trzy różne kary pozbawienia wol­ności po 25 lat każda.
Dokładna kwota strat watykańskich finansów w wyniku krachu Sindony pozostaje do dziś niewia­doma. Tylko jedna watykańska instytucja - APSA, posiadająca status banku centralnego, uznawana jest przez Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i przez Bank of lnternational Settlement z Bazylei. W treści dorocznego raportu, publikowane­go przez ten ostatni w odniesieniu do roku 1975, okre­śla się wysokość depozytów APSA w zagranicznych instytucjach kredytowych na kwotę 120 milionów do­larów. Stwierdza się tam także, że Watykan, jako je­dyne państwo na świecie, nie ma żadnego zadłużenia.
64
65
Pod koniec roku 1980 Carlo Bordoni decyduje się na współpracę z włoską prokuraturą. Mówi, mię­dzy innymi, o kierującym IOR Luigim Menninim, któ­ry uprzednio pełnił funkcję doradcy w należącym do Sindony Banca Unione: "Pominąwszy fakt, że Mennini zachowywał się jak prałat, to był znakomitym hazardzistą. Dręczył mnie, i to w dosłownym znaczeniu, bo chciał zarabiać coraz więcej i więcej pieniędzy. Robił spekulacje w Finabanku, zarówno na akcjach jak i na towarach. Pamiętam, że pewnego razu prze­kazał mi krótki liścik od Pawła VI, w którym papież udzielał mi swojego błogosławieństwa za pracę w cha­rakterze doradcy na rzecz Stolicy Apostolskiej. Prak­tycznie Mennini był niewolnikiem zależnym od Sindo­ny. Sindona często groził mu, że upubliczni informacje o nielegalnych operacjach, dokonywanych przez Mennmiego w Finabanku". W lutym 1981 Mennini zostaje aresztowany za spowodowanie upadłości i przemyt dewiz, a w lutym 1984 sąd w Mediolanie skaże go na 7 lat więzienia.
Bordoni ujawnił też mediolańskiej prokuraturze nowe szczegóły odnośnie wspomnianej "listy pięciu­set", stanowiącej spis posiadaczy rachunków, ważnych osobistości włoskich, którzy za pośrednictwem ban­ku i spółek powierniczych Sindony nielegalnie wypro­wadzali dewizy za granicę. Szukając właśnie tego
dokumentu, 12 marca 1981 dwaj prokuratorzy z Me­diolanu, Gherardo Colombo i Giuliano Turone, wy­dali nakaz rewizji u szefa Loży P2 Licio Gelli. Zabez­pieczono wtedy ważne dokumenty Sindony, rejestry członków loży i dokumentacje operacji prowadzonych w Banco Ambrosiano»
20 maja, kiedy to - po opublikowaniu list człon­ków Loży P2 -wybucha skandal, członek loży Ro­berto Calvi trafia do aresztu za przestępstwa dewizo­we, stwierdzone zresztą jeszcze podczas kontroli prze­prowadzonej w 1978 roku przez bank centralny, a po­twierdzone w dokumentach znalezionych w archiwum Gelliego. Już z więzienia prezes Ambrosiano usiłuje skontaktować się z Marcinkusem i wysyła mu list z dopiskiem: "Ten proces będzie procesem przeciw­ko IOR". Zaraz po aresztowaniu Roberta Calvi "nad­zór" nad jego żoną i dziećmi przejmie Allessandro Mennini (pracownik banku Ambrosiano, a zarazem syn kierującego lOR-em Luigi Mennmiego). Tuż po prze­czytaniu skierowanej do Marcinkusa wiadomości od Calviego, Mennini miał powiedzieć: "Słowo IOR nie powinno być wypowiadane nawet w konfesjonale".
Presję na prezesie IOR stara się wywrzeć również mason, będący agentem służb specjalnych, Francesco Pazienza, którego Calvi zatrudnił jako swojego osobistego asystenta, a który chwalił się
66
67
posiadaniem "dobrych chodów" w Watykanie. Rze­czywiście pozostawał w dobrych stosunkach z bisku­pem Achille Silvestrinini (sekretarzem kardynała Agostino Casaroli), z biskupem Giovanni Chelim (przedstawicielem Watykanu w ONZ) i z biskupem Virgilio Levim (dyrektorem Osservatore Romano). Ponadto Pazienza, który był wiernym uczniem człon­ka Loży P2 Giuseppe Santovito (agenta wojskowych służb specjalnych), posiadał dobre kontakty z polity­kami chadecji, ze służbami specjalnymi i z administra­cją USA. Tenże Pazienza udaje się osobiście do Wa­tykanu , gdzie Marcinkus uspokaja go oświadczając, że IOR robi wszystko, aby Calvi dostał to, o co pro­si, i że "robimy to, co powinniśmy robić". Po rozmo­wie z Marcinkusem Pazienza wysyła Calviemu do wię­zienia telegram: "Widziałem Paolo. Serdecznie Cię pozdrawia. Wszystko w porządku. Całuję".
Jednakże zapewnienia, które prezes IOR kie­rował do Calviego, nie miały pokrycia w rzeczywisto­ści. Faktycznie biskup Marcinkus - tak jak to już czy­nił w przypadku krachu Sindony - robił wszystko, aby utrzymać IOR jak najdalej od skandalu związanego z Calvim i Ambrosiano oraz starał się ograniczyć do minimum wynikające stąd następstwa finansowe. I tak, na przykład, wysłał De Strobela do Banca del Gottardo w Lugano, aby ten na miejscu przejrzał
dokumenty odnoszące się do transakcji banku Ambrosiano z zagranicą.
20 lipca 1981 sąd w Mediolanie skazuje Ro­berto Calvi na 4 lata więzienia i grzywnę w wysokości 15 miliardów lirów, uznając go winnym popełnienia przestępstw dewizowych. W oczekiwaniu na rozpra­wę apelacyjną sąd zgodził się na czasowe zwolnienie go z aresztu.
Wątki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.