— Łysawcy? — syknął Ross...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Skinęła głową.
— Najwyraźniej. Musieli uderzyć tam wszystkimi siłami. Przy życiu pozostały zaledwie zarodniki lub komórki alg.
Instruktorka pochyliła się do przodu.
— Mieli już wcześniej oko na tę planetę. Według starej historii, Łysawcy próbowali dokonać inwazji na Dominion, ale nadeszła ona jakieś czterysta lat później i tubylcy byli w stanie ją odeprzeć.
— Jak? — zapytał Murdock.
— Za pomocą ataku mentalnego, który sprawił, że cała siła uderzeniowa najeźdźców pozbawiona została zdolności myślenia. Nie było to zbyt piękne, ale Łysawcy sobie na to zasłużyli.
— W jaki sposób nasza robota na Hawaice mogła na to wpłynąć? — zapytał Ashe.
— Mamy do dyspozycji tylko nasze scenariusze symulacyjne oparte na prawdopodobieństwie, ale sądzimy, że załoga statku kosmicznego, który odpędziliście od Hawaiki zanim znikła, zdążyła złożyć raport, że inne ich statki zostały zniszczone przez ludzi zdecydowanie pochodzących spoza tej planety. Albo Dominion zostało odkryte przez nich wkrótce potem i jego zniszczenie było swego rodzaju środkiem bezpieczeństwa, albo postanowili dać większy priorytet spustoszeniu, niż to wcześniej planowali. W nowej historii tej planety uderzyli silniej i wcześniej.
— Wspomniałaś, że tubylcy byli ludźmi. Czy są lub byli tacy jak my?
— To część tej tragedii. To właściwie mogliśmy być my.
— Terranie? — zapytał z niedowierzaniem.
— Prawdopodobnie. Cofnięci w głąb historii, ale już w erze naukowej Dominianie wynaleźli pewien rodzaj kapsuły do podróży w czasie, co wskazuje na fakt, że ich odlegli przodkowie zostali tam przeniesieni z innej planety.
— Jeśli zatem wziąć pod uwagę wszystkie niekompletne informacje, które mamy do dyspozycji, możemy założyć, że jakaś inna rasa, na pewno nie nasi łysi przyjaciele, dotarła do Terry akurat w momencie, gdy homo sapiens zaczynał rozprzestrzeniać się na planecie, zabrała z sobą kilka plemion, osiedliła je na Dominionie i sztucznie podniosła ich poziom cywilizacyjny, zanim sama znikła. Prawdopodobnie padła ofiarą Łysawców.
— Tak czy inaczej, na Dominionie używano już żelaza, a jego ludność skupiała się w małych miastach i państewkach, kiedy my tkwiliśmy jeszcze w epoce brązu.
— I nie udało im się bardziej rozwinąć techniki lotów kosmicznych? — zapytał Murdock.
Spojrzała na niego.
— Rozwinęli ją sami, przyjacielu. Nikt nie dał im w prezencie gotowego statku kosmicznego do skopiowania. Poza tym mieli też co innego do roboty. Postęp techniczny nie przebiegał u nich tak jak u nas — wzdłuż linii prostej. Robili postępy także w dziedzinie rozwoju mentalnego i duchowego, a przez dłuższy czas pracowali nad planetami swego własnego systemu solarnego. Udało im się w pełni je wykorzystać, nie czyniąc przy tym żadnych szkód. Ich historia była znacznie bardziej pokojowa niż nasza — licząc od tego, co nastąpiło wkrótce po ich epoce feudalnej. Postęp nie dokonywał się szybko, bo nie było wielkich wojen, które by go napędzały.
— Poczekaj — wtrącił się Ashe. — Powiedziałaś, że rozwinęli własny napęd międzygwiezdny. Dlaczego po prostu nie przejęli pomysłów od Łysawców, tak jak my to zrobiliśmy? Mieli do dyspozycji całą ich flotę, a my tylko jeden statek.
— Byli za mało rozwinięci technologicznie, żeby zrobić użytek z łupu. Po prostu zniszczyli to, co zdobyli. Ich uczeni od tamtej pory przeklinają to szaleństwo, ale pozwoliło im oni pójść własną drogą, a między innymi wyzwolić się też z niewoli taśm.
Ross spojrzał na nich ze zniecierpliwieniem.
— Wszystko jedno, jak tam było. Czy teraz my mamy jakimś sposobem przepędzić całą morderczą flotę Łysawców?
— Nie, tego nie możemy zrobić. Dominianie muszą sami prowadzić tę wojnę i ją wygrać. W żadnym wypadku nie wolno nam ujawnić naszej obecności ani wobec napastników, ani nawet wobec tubylców.
— Dlaczego? — Coś w jej słowach, w tym, jak je wypowiedziała, w tym, jak wyglądała, gdy to mówiła, sprawiło, że Murdock w duchu poczuł chłód własnego grobu.
Wątki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.