Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
W systemie, w którym cały wysiłek społeczeństwa winien skupiać
się wokół realizacji wspólnego, ostatecznego celu i w którym partia komunistyczna ma ustalać jedynie słuszne drogi i sposoby jego osiągnięcia, nie może być miejsca na wolną grę sił politycznych czy nawet spontaniczną, nie licencjonowaną i nie kontrolowaną artykulację partykularnych interesów. Interesom rym odmawia się autonomii, a ich artykulacja nie jest legitymizowana. Dystrybucja zasobów społecznych w myśl zasad systemowych nic powinna być regulowana mechanizmami rynkowymi czy nieformalnymi przetargami i układami między jednostkami systemu, lecz winna opierać się na makroracjonalnych, technicznych kryteriach i preferencjach centralnego planisty. W efekcie autonomia jednostek systemu jest poważnie ograniczona. System przypomina gigantyczną korporację, w której oczekuje się, że jednostki składowe będą działać na rzecz celów całej korporacji, a nie swych własnych interesów. W systemie takim, jak słusznie zauważają Alrnond i Powell: „autonomiczna ekspresja interesów przez jakąkolwiek grupę traktowana jest jako zagrożenie narodowe" . Spontaniczna, nie kontrolowana artykulacja interesów nic może być tolerowana, gdyż zgodnie z logiką systemu decyzje powinny być podejmowane na podstawie racjonalnych technicznych kryteriów, ustalane przez władze centralne, podczas gdy każda autonomiczna ekspresja interesów wprowadza do systemu „elementy polityczne", takie jak konflikt, przetarg, nacisk, co uosabia zło społeczne, gdyż sieje chaos i destrukcję. JConflikt" jest niewątpliwie „brzydkim słowem" w słowniku systemu. Jednocześnie cały system opiera się na założeniu, że Centrum efektywnie kontroluje wszystkie sektory społeczeństwa, ten. ma doskonałą informaq'ę o całości systemu i jego poszczególnych częściach i kontroluje skutecznie poszczególne jednostki społeczeń- stwa-superorganizacji. Nic więc dziwnego, że zasada jedności i jednomyślności traktowana jest jako jedna z podstawowych, jeśli nie najważniejsza wartość systemu. Oczywi ście jedność i jednomyślność nie oznacza tu wynegocjowanego i uzgodnionego konsensusu, ale bezwarunkowe poddanie się woli bezpośrednich przełożonych w hierarchicznej, centralistycznej strukturze i w efekcie woli władz centralnych, ulokowanych na wierzchołku piramidy. Można by wysunąć zarzut, że wyżej opisane zasady są nie tyle operacyjnymi zasadami rządzącymi działaniem systemu, co ideologicznym sztafażem, racjonalizacją mechanizmów centralnej kontroli społeczeństwa. Być może, tak właśnie jest. Jednak z interesującego nas punktu widzenia jest sprawą drugorzędną, jakie są rzeczywiste przyczyny takiej a nie innej organizacji systemu politycznego i gospodarki. Pozostaje faktem, że opisane zasady pozostawały w mocy i regulowały, prawda, że niezbyt skutecznie, działanie spoteczeństwa-superorganizacji. G. Alunoud, G. B. Powell: ComparaUve Poiitics: A Dewlopmental Approach. Boston 1966, s. 106. 220 Jacek Tarkowski Oczywiście, rzeczywistość daleko odbiega od założeń ideologicznych. Wysoko scentralizowane systemy trapione są przez liczne dysfunkcje i sprzeczności. Pozbawione autonomii, zgodnie z zasadami systemowymi, partykularne interesy znajdują jednak nieformalne drogi do centrów decyzyjnych, grupy interesu prowadzą nieformalne gry i wykorzystują „dojścia" i powiązania dla zwiększania swego udziału w puli zasobów. W obecnej sytuacji, wobec nagminnych braków większości dóbr i usług, można oczekiwać, że mechanizmy niejawnych i półjawnych gier, nacisków i przetargów nie tylko przetrwają, ale zostaną jeszcze wzmocnione. Jest to najgorsze z możliwych rozwiązań. Z jednej strony Centrum nadal zachowuje się tak, jakby sprawowało efektywną kontrolę nad całym systemem gospodarczym, gdy z drugiej strony instytucjonalne grupy nacisku (przedsiębiorstwa, zrzeszenia, ministerstwa, społeczności lokalne, województwa itd.) angażują się spontanicznie w nie kontrolowane i trudne do przewidzenia gry o ograniczone zasoby, stosując nacisk, patronaż, przekupstwo i „politykę dojść i chodów". W ten sposób teoretycznie wszechmocne Centrum traci zdolność do sterowania systemem, a system staje się hybrydą ścisłego centralizmu i dzikiej anarchii. Interesy instytucji ulokowanych w centrum superorganizacji dominują społeczeństwo i żywią się kosztem innych interesów, takich, które zgodnie z zasadami systemowymi nie
|
WÄ…tki
|