Funkcjęprawdopodobieństwa można powiązać z rzeczywistością jedynie wówczas, gdyzostaniespełniony pewien istotny warunek, a mianowicie, gdy będzie...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Tylko wówczas funkcja
prawdopodobieństwa
umożliwi obliczenie prawdopodobnego wyniku nowego pomiaru. Wynik pomiaru zawsze
jest
wyrażony w języku fizyki klasycznej.
Toteż istnieją trzy etapy teoretycznej interpretacji doświadczenia: 1) opisanie
sytuacji
początkowej za pomocą funkcji prawdopodobieństwa; 2) obliczenie zmian tej
funkcji w
czasie; 3) dokonanie nowego pomiaru, którego wynik może być obliczony na
podstawie
funkcji prawdopodobieństwa. Na pierwszym etapie koniecznym warunkiem jest
spełnianie się
relacji nieoznaczoności.
Drugiego etapu nie można opisać za pomocą pojęć klasycznych; w związku z tym nie
można powiedzieć, co się dzieje z układem między pierwszą obserwacją a
późniejszym
pomiarem. Dopiero na trzecim etapie powracamy od “tego, co możliwe", do “tego,
co rzeczy-
wiste".
Rozpatrzmy obecnie dokładniej te trzy etapy, odwołując się do prostego
eksperymentu
myślowego. Powiedzieliśmy, że atom składa się z jądra oraz z obracających się
wokół niego
elektronów i że pojęcie orbity elektronowej budzi wątpliwości. Mógłby ktoś
powiedzieć, że
przynajmniej w zasadzie powinno być możliwe obserwowanie elektronu poruszającego
się po
orbicie. Gdybyśmy po prostu obserwowali atom w mikroskopie o bardzo wielkiej
zdolności
rozdzielczej, to ujrzelibyśmy wówczas elektron krążący po swej orbicie. Takiej
zdolności
rozdzielczej na pewno nie może posiadać zwykły mikroskop, ponieważ niedokładność
pomiaru położenia nigdy nie może być mniejsza od długości fali świetlnej. Taką
zdolność
rozdzielczą mógłby jednak posiadać mikroskop, w którym wyzyskano by promienie ?
[gamma], bowiem długość ich fal jest mniejsza od średnicy atomów. Mikroskopu
takiego
wprawdzie nie skonstruowano, nie przeszkadza to nam jednak rozważyć pewien
eksperyment
myślowy.
Czy można - po pierwsze - przedstawić wyniki obserwacji za pomocą funkcji
prawdopodobieństwa? Powiedzieliśmy poprzednio, że jest to możliwe tylko pod
warunkiem,
że spełniona będzie relacja nieoznaczoności. Położenie elektronu można określić
z
dokładnością rzędu długości fal promieni ? [gamma]. Załóżmy, że przed obserwacją
elektron
mógł nawet znajdować się w spoczynku. W trakcie pomiaru przynajmniej jeden kwant
promieni ? [gamma] musiałby zderzyć się z elektronem, zmienić kierunek ruchu i
przejść
przez mikroskop. Toteż elektron musiałby zostać uderzony przez kwant, co
spowodowałoby
zmianę jego pędu i prędkości. Można wykazać, że nieoznaczoność tej zmiany jest
taka, jakiej
wymaga relacja nieoznaczoności. A więc na pierwszym etapie nie napotkalibyśmy
żadnych
trudności.
Jednocześnie można łatwo dowieść, że obserwacja orbity elektronu jest
niemożliwa.
Na drugim etapie przekonujemy się, że paczka fal nie porusza się wokół jądra,
lecz oddala się
od atomu, ponieważ już pierwszy kwant powoduje wybicie elektronu z atomu. Jeśli
długość
fal promieni ? [gamma] jest znacznie mniejsza od rozmiarów atomu, to pęd kwantu
świetlnego jest bez porównania większy od początkowego pędu elektronu. Toteż
energia
pierwszego kwantu świetlnego byłaby całkowicie wystarczająca do wybicia
elektronu, z
atomu. Z tego wynika, że obserwować można wyłącznie jeden punkt jego toru.
Dlatego
właśnie mówimy, że orbita w zwykłym sensie tego słowa - nie istnieje. W trzecim
stadium
kolejna obserwacja wykaże, że elektron po wybiciu z atomu oddala się od niego.
Mówiąc
ogólnie: nie jesteśmy w stanie opisać tego, co się dzieje między dwiema
następującymi po
sobie obserwacjami. Mamy oczywiście ochotę powiedzieć, że w interwale czasowym.
między dwiema obserwacjami elektron musiał się jednak gdzieś znajdować i że
musiał zatem
opisać jakąś trajektorię lub orbitę, nawet jeśli nie można ustalić, jaka to była
trajektoria. Taki
argument miałby sens w fizyce klasycznej. Natomiast w teorii kwantów byłby on -
jak
przekonamy się później - niczym nie usprawiedliwionym nadużyciem języka. Obecnie
nie
rozstrzygamy kwestii, czy mamy tu do czynienia z zagadnieniem gnozeologicznym,
czy też
ontologicznym, to znaczy z twierdzeniem o sposobie, w jaki można mówić o
mikrozjawiskach, czy też z twierdzeniem o nich samych. W każdym razie musimy
zachować
daleko idącą ostrożność, gdy formułujemy twierdzenia dotyczące zachowania się
cząstek
WÄ…tki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak ciÄ™ zĹ‚apiÄ…, to znaczy, ĹĽe oszukiwaĹ‚eĹ›. Jak nie, to znaczy, ĹĽe posĹ‚uĹĽyĹ‚eĹ› siÄ™ odpowiedniÄ… taktykÄ….