Dopiero w 1940 roku Ministerstwo Wojny przejęło odpowiedzialność za niewypały i złożyło ją na barki Saperów Królewskich...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Uformowano dwadzieścia pięć oddziałów saperskich. Brakowało im wyposażenia technicznego, rozporządzali tylko młotami, dłutami i narzędziami do naprawy dróg. Brakowało im specjalistów.
 
Bomba jest konstrukcją złożoną z następujących części:
1. Kontenera, czyli skrzyni;
2. Zapalnika;
3. Ładunku detonującego, czyli spłonki;
4. Ładunku wybuchowego o wysokiej mocy;
5. Urządzeń dodatkowych - płetw, uchwytów do przenoszenia, obręczy umacniających itp.
 
Osiemdziesiąt procent bomb zrzucanych z samolotów na teren Wielkiej Brytanii stanowiły cienkościenne bomby burzące. Ważyły zwykle od pięćdziesięciu do pięciuset kilogramów. Bombę jednotonową nazywano „Hermann” lub „Esau”. Dwutonową - „Szatan”.
 
Po dłuższym okresie szkolenia Singh zasypiał z diagramami i schematami bomb w ręku. Na pół śniąc, wkradał się do wnętrza cylindra w ślad za kwasem pikrynowym i poprzez zwoje i kondensatory docierał do zapalnika ukrytego głęboko w korpusie bomby. Wtedy budził się nagle.
Kiedy bomba trafiała w cel, jego opór powodował poruszenie kowadełka odpalającego detonator w zapalniku. Iskra przeskakiwała przez zwoje, wywołując wybuch sprężonego wosku. Kwas pikrynowy powodował z kolei wybuch głównego ładunku TNT, dynamitu i prochu aluminizowanego. Od uruchomienia kowadełka do eksplozji mijały ułamki sekund.
Najbardziej niebezpieczne były bomby zrzucane z niewielkiej wysokości, których mechanizm nie został uruchomiony. Te niewypały leżały sobie spokojnie po miastach i wsiach aż do chwili, kiedy coś wprawiło w ruch kowadełko - laska przechodnia, kamyk spod koła samochodu, piłka tenisowa -i wtedy wybuchały.
Singha wraz z innymi ochotnikami przewieziono ciężarówką do wydziału badawczego w Woolwich. Był to czas, kiedy straty w oddziałach rozbrajających bomby były przerażająco wysokie. Powiększyły się jeszcze, kiedy padła Francja i Wielka Brytania znalazła się w stanie oblężenia.
W sierpniu rozpoczął się Blitz i trzeba było rozbroić 2500 bomb, które nie wybuchły. Zamykano drogi, fabryki pustoszały. We wrześniu liczba bomb osiągnęła 3700. Sformowano sto nowych drużyn do ich rozbrajania, ale ciągle nie wiedziano, na jakiej zasadzie bomba działa. Przeciętny okres, w którym saper zdołał zachować życie przy tej pracy, wynosił dziesięć tygodni.
 
Był to Wiek Bohaterski w historii rozbrajania bomb, okres osobistej dzielności, kiedy pośpiech, a z drugiej strony niedostatek wiedzy i wyposażenia prowadziły do podejmowania fantastycznego ryzyka... Ale był to Wiek Bohaterski, którego protagoniści pozostali nie znani, ponieważ ich działalność otoczona była ze względów bezpieczeństwa tajemnicą. Było rzeczą bezsprzecznie niepożądaną, aby sprawozdania publiczne dopomagały nieprzyjacielowi w doskonaleniu metod posługiwania się bronią
.
W samochodzie wiozącym ich do Westbury Singh siedział z przodu, z panem Hartsem, a panna Morden z lordem Suffolkiem na tylnym siedzeniu. Humber koloru khaki stał się już sławny. Błotniki pomalowano jaskrawoczerwoną farbą -takim oznaczeniem wyróżniały się wszystkie oddziały rozbrajające bomby - nocą niebieski filtr przesączał światło z lewego reflektora. Przed dwoma dniami człowiek spacerujący nieopodal słynnego kredowego konia wyleciał w powietrze. Kiedy saperzy przybyli na miejsce, stwierdzili, że jeszcze jedna bomba spoczywa w tym historycznym miejscu - na brzuchu wielkiego białego konia z Westbury, wyrzeźbionego w kredowej skale w roku 1778. Wkrótce potem wszystkie kredowe konie ze wzgórz Downs - było ich siedem - zamaskowano, nie tyle dla ich zabezpieczenia, ile po to, by nie stanowiły tak widocznego punktu orientacyjnego podczas nalotów bombowych na Anglię.
Na tylnym siedzeniu lord Suffolk snuł rozważania o migracji drozdów z objętych wojną stref w Europie, o historii rozbrajania bomb, o śmietanie z Devon. Objaśniał młodemu Sikhowi obyczaje brytyjskie w taki sposób, jakby stanowiły jakąś nowo odkrytą kulturę. Mimo iż był lordem Suffolk, mieszkał w Devon i do wybuchu wojny jego namiętnością było studiowanie Lorny Doone i badanie, w jakim stopniu powieść ta jest autentyczna pod względem historycznym i geograficznym. Przez większość zim wędrował po wioskach w okolicach Brandon i Porlock, i zapewniał teraz władze, że Exmoor jest najodpowiedniejszym miejscem do ćwiczeń w rozbrajaniu bomb. Dowodził dwunastoma ludźmi - wybranymi ze względu na swe umiejętności z różnych oddziałów, saperami i technikami. Singh znalazł się wśród nich. Przez większą część tygodnia stacjonowali w Richmond Park w Londynie, gdzie ich zapoznawano z nowymi metodami postępowania z niewypałami, a płowy jeleń spacerował między nimi. Ale w weekendy zawożono ich do Exmoor, gdzie w ciągu dnia kontynuowano szkolenie. Później lord Suffolk zawoził ich do kościoła, w którym Lorna Doone została zastrzelona w czasie swej ceremonii ślubnej. „Z tego okna albo też 7, tamtych drzwi z tyłu... strzał wzdłuż rzędu ławek - wprost w plecy. Strzał rzeczywiście celny, choć oczywiście karygodny. Nikczemnik zakuty został w kajdany i wydarto mu mięśnie z ciała”. W uszach Singha opowieść ta brzmiała swojsko jak indyjska baśń.
Wątki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.