Do czasu, kiedy wreszcie mój brat rozstał się z armią, a było to w roku 1957, Weronice udało się odłożyć nieco ponad tysiąc dwieście dolarów...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Należało jeszcze dodać do tego całkiem sporą rentę w związku z chorobą kręgosłupa - jak sam powiedział, walczył o to z zasrańcami i wygrał.
Tak więc nareszcie mieli pieniądze. Przeprowadzili się do domu, który widzieliście, ale najpierw, ma się rozumieć, przyszła kolej na samochód. Zawsze stanowił główny cel. Wizyty w salonach sprzedaży stały się jeszcze częstsze, aż wreszcie Rollie zdecydował się na Christine. Dostałem o niej długi list. Była plymouthem fury model 1958 sport coupe, a w liście były zawarte wszystkie dane techniczne. Nie pamiętam ich już, lecz założę się, że twój przyjaciel mógłby wyrecytować je od początku do końca.
- Jej wymiary... - mruknąłem.
LeBay uśmiechnął się bez śladu wesołości.
- Tak, jej wymiary. Pamiętam, że chwalił się, iż cena wynosiła niespełna trzy tysiące dolarów, ale on “przycisnął ich”, jak się wyraził, i ostatecznie miał do zapłacenia tylko dwa tysiące sto. Zamówił ją, wpłacił dziesięć procent zaliczki, a kiedy przywieźli ją z fabryki, dopłacił resztę - gotówką, w banknotach dziesięcio- i dwudziestodolarowych.
W rok później Rita, która miała wtedy sześć lat, udławiła się na śmierć.
Podskoczyłem na krześle, o mało z niego nie spadając. Spokojny głos LeBaya prawie mnie uśpił, tym bardziej że byłem zmęczony. Ostatnie zdanie podziałało jak strumień zimnej wody.
- Tak, to prawda - odparł na moje pytające, zdumione spo­jrzenie. - Tego dnia pojechali się “samochodować”. To zastąpiło wyprawy do salonów sprzedaży. “Samochodowanie”, tak się nazywało. Wziął to słowo z jednej z rockandrollowych piosenek, których ciągle słuchał. Co niedziela we trójkę jeździli się “samochodować”. Na przednich i tylnych siedzeniach leżały specjalne torebki na odpadki. Dziewczynka miała stanowczo zabronione, by rzucać cokolwiek na podłogę. Nie wojno jej było robić jakiegokolwiek nieporządku. Dobrze o tym wiedziała, bo...
Ponownie nastąpiła chwila dziwnej, pełnej zastanowienia ciszy, po czym LeBay zaczął zupełnie nowy wątek.
- Rollie zawsze utrzymywał popielniczki w czystości. Zawsze. Sam dużo palił, lecz strząsał popiół za okno i w taki sam sposób pozbywał się niedopałka. Kiedy jechał z nim ktoś, kto korzystał z popielniczki, natychmiast po przyjeździe do domu mył ją i wycierał papierowym ręcznikiem. Dwa razy w tygodniu mył cały samochód, a dwa razy do roku zabezpieczał go przed korozją. Wszystko robił sam, wynajmując na godziny stanowisko w pobliskim warsztacie.
Przemknęło mi przez myśl, czy przypadkiem nie był to Garaż Darnella.
- Tamtej niedzieli w drodze powrotnej do domu zatrzymali się przy budce z hamburgerami. Wtedy nie było jeszcze wielkich restauracji McDonalda, tylko małe przydrożne budki. To, co się stało, nie było niczym niezwykłym... jak mi się wydaje.
Znowu chwila ciszy, jakby zastanawiał się, co może mi powiedzieć albo w jaki sposób oddzielić fakty od domysłów.
- Udławiła się kawałkiem mięsa - przemówił wreszcie. - Kiedy zakrztusiła się i złapała za gardło, Rollie natychmiast zjechał na pobocze, wyciągnął ją z samochodu i zaczął walić w plecy. Oczywiście teraz jest już metoda - zabieg Heimlicha - która znakomicie skutkuje w takich sytuacjach. Nie dalej niż w ubiegłym roku jedna z praktykantek uratowała w ten sposób chłopca, który zakrztusił się w szkolnej stołówce. Ale w tamtych czasach...
Moja bratanica umarła na poboczu drogi. Wydaje mi się, że to musi być przerażająca, brudna śmierć.
Znowu mówił sennym głosem nauczyciela wyjaśniającego nowy temat, ale mnie już odechciało się spać.
- Wierzę w to, że próbował ją uratować. I staram się uwierzyć, że umarła jedynie w wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Rollie przez wiele lat obracał się w dość bezlitosnym środowisku i mocno wątpię, czy kochał swoją córkę jakąś szczególnie gorącą miłością, jeżeli w ogóle ją kochał. Czasem jednak, zwłaszcza w spra­wach ostatecznych, brak miłości może okazać się błogosławieństwem. Czasem potrzeba właśnie bezwzględności.
- Ale nie tym razem - zauważyłem.
Wątki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.