Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
A ja tak sobie w tym życiu domowym z Danielem i randkowym z Piotrem tkwiłam. I tak mi minął czas aż do następnych wakacji! Poza tym jednym telefonem jakoś nie myślałam wtedy przez ten prawie rok o burdelu. Odpoczęłam i było mi dobrze, miałam trochę pieniędzy, dwóch partnerów. Mogłam chodzić do szkoły, spokojnie zdałam maturę, potem dzięki wsparciu i motywacji ze strony Piotra dostałam się nawet na studia.
To głupie, wiem, ale ty to mnie Ewcia akurat zrozumiesz: najgorsze, że po prawie roku od pracy w agencji, po randkach z Piotrem byłam ciągle mocno, ponadprzeciętnie, rozbudzona seksualnie. Lubiłam być pieprzona przez miłego, twardego faceta z dużym członkiem, długo i mocno. Dopiero wtedy miałam porządny orgazm. No i dlatego cały czas byłam ze starym klientem, choć on też już mówił, zapewniał, że mnie kocha i że to jest regularny romans, który - zastrzegał - po prostu nie będzie miał happy endu, no trudno. A ten mój Daniel student, to siusiaczka miał zbyt cienkiego i krótkiego, bez szans na mój orgazm! Nadrabiał upartością w wylizywaniu - no jak on się męczył przy tych moich minetkach zawsze! Ale tak raz na tydzień tylko... To piękne, ale to nie to samo co twarde jebanko choć co drugi dzień i czucie, że coś naprawdę dużego we mnie wchodzi! Kto powiedział, że rozmiar w seksie nie ma znaczenia!? OK, może nie mieć, ale jak jest za mały, to ma, no nie? ☺ W efekcie byłam taka rozerwana emocjonalnie na nich obydwu. Choć jakoś tam szczęśliwa jednak. Jeden chciał mnie jako swoją żonę i wybór na całe życie, ale tego to ja akurat nie chciałam, w drugim za to byłam niestety strasznie zakochana, ale on z kolei wcale nie planował ze mną się poważniej wiązać i proponował tylko rozsądną przyjaźń z uczuciem. Tuląc się do bardzo bliskiego mi Daniela dostawałam świra, że nie jestem z pożądanym przeze mnie Piotrem, że może on mnie jednak zechce, jakbym się jakoś bardziej postarała?! Będąc z Piotrem, byłam na niego coraz częściej po prostu wściekła, że jest ze mną tylko dla seksu i pewno jakiejś tam ciekawości młodości i inności, że jestem jakaś gorsza, bo mniej dojrzała niż jego żona, jestem drugą albo może jakąś kolejną dla niego. Coraz częściej prowokowałam kłótnie z Piotrem, psułam mu w efekcie wszystkie randki, w dodatku strasznie siebie przy tym unieszczęśliwiając. Kłóciłam się z nim, krzyczałam, że traktuje mnie jak mięso, on się bronił, że przecież za ten seks płaci, że chyba lepsze to niż w burdelu z każdym, że dba o mnie, więc o co pretensje, że on jest fair, no i na dodatek, że mi ojcuje przecież i że mnie naprawdę taką dojrzałą, doświadczoną miłością po prostu kocha. Ja zarzucałam mu, że ciągle traktuje mnie jak kurwę, a obiecywał, że przeszłość nie będzie miała znaczenia, on z kolei odpowiadał, że ja go zaczynam traktować jak stara zgorzkniała żona, zła że jest nie taka jak powinna - na przykład gruba, stara i pomarszczona - od której już usług nie można oczekiwać... A choć byłam szczupła, młoda i gładziutka, byłam pewna, że on jeszcze z kimś się bzyka. I nawet się nie zastanawiałam, czy robi to w gumce! No takie tam były wtedy badziewia, tak się to mocno emocjonalnie we mnie kotłowało i coraz bardziej wydawało mi się, że chyba długo już nikogo innego w życiu nie spotkam, więc muszę wybrać: albo to co było, czyli dwie miłości, trzeba uszanować, albo jednak muszę zerwać tamtą toksyczną znajomość, zawartą jeszcze w agencji. No i gdzieś tam w sercu, bardzo głęboko, szczególnie po spotkaniu lub jakiejś rozmowie z dziewczynami, modliłam się, żeby nie wrócić już nigdy na wieś! Bo wiesz Ewcia jak u mnie jest? No straszna wiocha! Kiedyś szłam u nas z takim chłopakiem z miasta, biało było, bo akurat romantyczna polska zima, pięknie drzewa z taką szadzą, małe przysypane śniegiem chałupki i stojące przy drodze wierzby - no pięknie niby! I jeszcze jakieś dwa smutne, leniwie goniące się psy. A ten do mnie: wiesz co, tu u ciebie to już jest takie zadupie, że wasze psy to parami chodzą, żeby się nie zgubić... Tak u mnie jest! Więc nie chciałam wrócić ani do siebie, ani też do burdelu. Za żadne skarby! Czasami tylko wpadałam do dziewczyn na herbatkę i dzwoniłyśmy do siebie. Bo miło je wspominam, zresztą samą tę agencję też, strasznie fajna atmosfera tam była, lubiłyśmy się, super pogadać sobie z dziewczynami można było, no wiesz - tak zupełnie bez zahamowań, bo najgorsze o sobie i tak już wiedziałyśmy i często widziałyśmy, nie?
|
Wątki
|