Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Dlatego w dziełach Bergsona nie znajdujemy żadnych opisów fenomenologicznych. żadnych dowodów, lecz przede wszystkim obrazy, które mają pobudzać intuicję. Podobnie Jaspers mówi, że jego słowa “nic nie znaczą". Są one tylko wskazówkami pokazującymi drogę temu, kto w nie dającym się ująć w słowa <egzystencjalnym> [existentiell] doświadczeniu chce spotkać to, co niewypowiedzialne. Dla Boga, a więc czegoś, co jest w najwyższym stopniu niewypowiedzialne, nie ma już znaków, lecz tylko <szyfry>, które właśnie tym się charakteryzują, że nie przysługuje im żadna obiektywna funkcja semantyczna.
(2) Inna grupa myślicieli reprezentuje dokładnie przeciwne stanowisko. Najostrzej zostało ono sformułowane w tezie L. Wittgensteina: “O czym nie można mówić, o tym należy milczeć". Przy czym dla Wittgensteina i jego zwolenników “mówić" znaczy tyle, co “używać znaków posiadających obiektywną treść". Według tych filozofów jest to jednak niemożliwe w wypadku tego, co niewypowiedzialne, ponieważ zgodnie ze swoją definicją to, co niewypowiedzialne, nie może zostać powiedziane. Mówienie o tym w sposób < muzyczny> może być wprawdzie przyjemne, ale nie mówi nic. Jedno z największych niebezpieczeństw używania języka polega właśnie na tym, że słowa, które rzekomo miałyby coś mówić, w rzeczywistości posiadają tylko zawartość emocjonalną, a więc nic nie mówią. (3) W końcu istnieje również grupa myślicieli, którzy uznając zasadniczo tezę Wittgensteina nie wyciągają jednak wniosku, że filozof musi się ograniczyć do w pełni poznawalnych przedmiotów. Do tej grupy należą przede wszystkim N. Hartmann ze swoją teorią o tym, co irracjonalne, i tomiści z teorią o analogicznym poznaniu Boga. Hartmann sądzi, że wprawdzie istnieje to, co irracjonalne, jako to, co dla nas niepoznawalne, a więc także niewypowiedzialne, jednak posiada ono zawsze stronę poznawalną (to, co irracjonalne nazywa Hartmann “metafizycznym"). W związku z tym nie tylko dadzą się określić granice tego, co irracjonalne, lecz również sformułować antynomie, które zawsze tutaj powstają i w ten sposób tym, co irracjonalne można się zajmować. Według tomistycznej teorii analogii, chociaż Bóg w swojej istocie jest dla nas niepoznawalny, to jednak jesteśmy w stanie <analogicznie> przenosić na niego pewne predykaty. Nie wiemy wprawdzie i nie możemy wiedzieć, czym np. jest myślenie Boga, ale możemy powiedzieć, że znajduje się ono w takich relacjach do swojego ________________FUNKCJE l STOPNIE SEMANTYCZNE_______ 61 przedmiotu, które są proporcjonalnie podobne do tych. jakie zachodzą między ludzkim myśleniem a jego przedmiotem. Zinterpretowano tę teorię w taki sposób, że relacje pomyślane w Bogu są izomorficzne z tymi. które znamy empirycznie. Jak widać ani u Hartmanna. ani u tomistów nie chodzi o mówienie o tym, co niewypowiedzialne, ale o tej jego części, która da się wypowiedzieć. Oznaczanie i znaczenie. W obiektywnej funkcji znaku znowu trzeba zrobić dwa odróżnienia, co wymaga kilku terminologicznych uwag. Od czasów stoików zwykło się odróżniać oznaczanie od znaczenia. Jeszcze dzisiaj odpowiednia terminologia jest chwiejna (tak np. G. Frege używał terminu “znaczenie" [Bedeutung] dokładnie w sensie naszego “oznaczania" [Bezeichnung]), ale podstawowa zasada tego odróżnienia jest ogólnie uznana i doprowadziła do sformułowania ważnych reguł metodologicznych. Mówimy np. że nazwa “koń" oznacza wszystkie indywidualne konie, ale jednocześnie znaczy “koniowatość", a więc to, czym [was] każdy koń jest. Okazuje się, że oznaczanie odpowiada zakresowi (extensio) obiektywnego pojęcia, znaczenie zaś jego treści (intensio). W odniesieniu do oznaczania mówi się więc o <ekstensjonalności>, a w odniesieniu do znaczenia o <intensjonalności>. Należy dodać, że przedmioty oznaczane przez jakąś nazwę nazywają się jej “desygnatami". Jest kwestią sporną, czy także zdania i funktory posiadają desygnaty. U Fregego desygnatem zdania jest jego wartość logiczna, a więc jego prawda lub fałsz. Oznaczanie jest istotnie słabszą funkcją niż znaczenie, o tyle, że wraz ze znaczeniem dane jest zawsze oznaczanie, lecz nie odwrotnie. Wynika to z faktu, że ta sama klasa desygnatów może mieć różne treści, a więc jednej i tej samej klasie desygnatów mogą odpowiadać różne znaczenia. Weźmy np. słowo “trójkąt". Przez wyliczenie wszystkich trójkątów mamy dane oznaczanie tego słowa, ale temu oznaczaniu mogą odpowiadać całkowicie różne znaczenia, np. znaczenia utworzone z następujących treści: płaska trójkątna figura, płaska figura z trzema bokami, figura o wewnętrznej sumie kątów równej 180 itd. Każda z tych treści jednoznacznie determinuje klasę desygnatów słowa “trójkąt". Mimo to logika współczesna i przyrodoznawstwo wykazują uderzającą tendencję do ekstensjonalnego myślenia, tzn. do używania nazw z uwzględnieniem wyłącznie ich oznaczania. Ta w sobie osobliwa i ponadto przez wielu filozofów i humanistów 62 _____________METODY SEMIOTYCZNE__________________ zwalczana tendencja staje się zrozumiała, gdy uwzględnimy, że oznaczaniem jest o wiele łatwiej się posługiwać niż znaczeniem. Wprawdzie całkowite wyłączenie znaczenia wydaje się raczej niemożliwe, gdyż ostatecznie oznaczanie może być zdeterminowane tylko przez znaczenie, to jednak zalety postępowania ekstensjonalnego są w wymienionych wyżej dziedzinach tak wielkie, że właśnie ogólną regułą metodologiczną uczyniono, aby postępować ekstensjonalnie, o ile jest to tylko możliwe.
|
WÄ…tki
|