ZnajdowaliÅ›my siÄ™ chyba blisko Å›rodka budynku, który chociaż z caÅ‚Ä… pewnoÅ›ciÄ… dorównywaÅ‚ rozmiarami Wielkiej Wieży, byÅ‚ zupeÅ‚nie pusty,...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Poprzez złotawą, pylistą mgłę mogłem dostrzec krzywe kolumny wykonane najprawdopodobniej z malowanego drewna. Lampy, nie rzucające prawie żadnego światła, wisiały co najmniej łańcuch nad głowami, a jeszcze wyżej różnobarwny dach falował i trzepotał w podmuchach wiatru, którego nie czułem.
 
Stałem na słomie, leżącej wszędzie dookoła niczym nieskończony, żółty dywan, pozostawiony po żniwach na należącym do jakiegoś tytana polu. Wokół walały się pozostałości ołtarza: najczęściej oklejone złotymi płatkami cienkie deseczki i listwy, wysadzane turkusami i fioletowymi ametystami. Zdając sobie niewyraźnie sprawę z tego, że powinienem odnaleźć mój miecz, ruszyłem chwiejnie przed siebie, potykając się niemal od razu o zmiażdżone ciało woźnicy. Obok leżał jeden z rumaków. Pamiętam, iż pomyślałem, że pewnie złamał sobie kark.
 
- Kacie! - usłyszałem czyjś głos. Obejrzałem się i dostrzegłem Agię; stała prosto, chociaż na trzęsących się nogach. Zapytałem, czy nic jej się nie stało.
 
- W każdym razie żyję, ale musimy natychmiast opuścić to miejsce. Czy to zwierzę jest martwe? Skinąłem głową
 
- Szkoda, mogłabym na nim jechać. Będziesz musiał mnie nieść, jeżeli dasz radę. Wątpię, czy zdołam stanąć całym ciężarem na prawej nodze. - Zachwiała się i musiałem szybko do niej doskoczyć, żeby uchronić ją przed upadkiem. - Musimy iść - powiedziała. - Rozejrzyj się. Widzisz drzwi? Szybko!
 
Nigdzie nie mogłem ich dostrzec.
 
- Dlaczego musimy uciekać?
 
- Jeśli nie widzisz, to powąchaj. Nic nie czujesz?
 
Przesycający powietrze zapach nie był już zapachem słomy, ale słomy płonącej. Niemal w tej samej chwile dostrzegłem płomienie, wyraźne w panującym dokoła półmroku, ale tak małe, że jeszcze przed chwilą musiały być zaledwie iskrami. Spróbowałem przebiec kilka kroków, ale nie stać było mnie na nic poza niepewnym kuśtykaniem.
 
- Gdzie jesteśmy?
 
- W katedrze Peleryn. Niektórzy nazywają ją Katedrą Pazura. Peleryny to grupa kapłanek wędrujących po kontynencie i...
 
Agia przerwała, ponieważ zbliżyliśmy się do grupy odzianych w szkarłatne szaty ludzi. Albo to oni do nas się zbliżyli, gdyż wydawało mi się, jakby pojawił się w pewnej odległości od nas zupełnie znikąd, bez żadnego ostrzeżenia. Mężczyźni mieli ogolone głowy i trzymali błyszczące, zakrzywione niczym młody księżyc bułaty, zaś kobieta o wzroście zdradzającym arystokratkę niosła długi, schowany w pochwie miecz: mój własny Terminus Est. Ubrana była w skąpą narzutkę ozdobioną licznymi frędzlami, zaś na głowie miała kaptur.
 
- Nasz zaprzęg poniósł, święta Kapłanko i...
 
- To nie ma znaczenia - odparła kobieta. Była piękna, ale jej uroda w niczym nie przypominała urody tych kobiet, które zaspokajają nasze pożądanie. - Ten miecz jest własnością człowieka, który trzyma cię w ramionach. Powiedz mu, żeby cię postawił i wziął go ode mnie. Możesz sama chodzić.
 
- Spróbuję. Zrób to, kacie.
 
- Nie znasz jego imienia?
 
- Mówił mi, ale zapomniałam.
 
- Jestem Severian - powiedziałem podtrzymując ją jedną ręką, podczas gdy drugą odebrałem swoją własność.
 
- Kończ nim wszelkie spory - zwróciła się do mnie okryta szkarłatem kobieta. - Nigdy ich nie zaczynaj.
 
- Podłoga namiotu zajęta się ogniem, kasztelanko.
 
- Zostanie ugaszony. Nasze siostry i słudzy już się tym zajmują. - Przeniosła wzrok na Agię, potem na mnie, a potem jeszcze raz na dziewczynę. - W ruinach zniszczonego przez wasz powóz ołtarza znaleźliśmy tylko jedną rzecz, która należała do was i która przedstawia dla was zapewne dużą wartość: ten oto miecz. Zwróciliśmy go. Czy wy również oddacie nam to, co znaleźliście, a co jest dla nas niezwykle cenne?
 
Przypomniałem sobie tkwiące w zgruchotanych deszczułkach ametysty.
 
- Nie znaleźliśmy nic wartościowego, kasztelanko. - Agia potwierdziła moje słowa ruchem głowy. - Widziałem szlachetne kamienie, które stanowiły ozdobę waszego ołtarza, ale pozostawiłem je na miejscu.
WÄ…tki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak ciÄ™ zÅ‚apiÄ…, to znaczy, że oszukiwaÅ‚eÅ›. Jak nie, to znaczy, że posÅ‚użyÅ‚eÅ› siÄ™ odpowiedniÄ… taktykÄ….