Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Choć wiedzieli
doskonale, że antybiotyki nie mają wielkiego wpływu na przebieg infekcji, czego dowiodły badania w bazie Warrena38, przepisywali je pacjentom z zapaleniem gardła, aby zapobiec gorączce reumatycznej. Okazało się to pomyłką o nieodwracalnych skutkach. Historia leczenia infekcji paciorkowcowej i gorączki reumatycznej zawiera klucz do zakwestionowania głęboko zakorzenionego mitu, który każe lekarzom prawie każdy ból gardła leczyć antybiotykami. Ten błąd można popełnić niezwykle łatwo, czego przykładem są badania z bazy Warrena. W chwili kiedy je przeprowadzano, miały one ogromne, wręcz przełomowe znaczenie. Ale wystarczy przypomnieć, że gdyby w czasie tej największej epidemii gorączki reumatycznej rekrutom podano placebo zamiast penicyliny, tylko 2 procent chorych na infekcję paciorkowcową zapadłoby później na gorączkę reumatyczną. Zatem antybiotyki mogłyby pomóc 38 Analizy obszernych danych wykazały, że antybiotyki mogą mieć niewielki wpływ na objawy (objawy występowały przez siedem dni, podanie antybiotyków skracało ten czas tylko o szesnaście godzin), choć nie działają bynajmniej lepiej niż środki dostępne bez recepty, takie jak ibuprofen czy paracetamol. O wiele skuteczniej działają natomiast przepisywane na receptę opioidy i steroidy. Antybiotyki zmniejszają także prawdopodobieństwo wystąpienia ropnia okołomigdałkowego w czasie infekcji, choć większość pacjentów, u których rozwija się ropień, pojawia się u lekarza za późno, by dało się im pomóc przy użyciu leków. Co więcej, antybiotyki w tak niewielkim stopniu zmniejszają prawdopodobieństwo pojawienia się ropnia (występuje on bowiem u jednej na sto czterdzieści osób chorych na paciorkowcową infekcję gardła), ropnie zaś tak łatwo się leczy, że lekarze nie podają z tego powodu antybiotyków. 67 tylko 2 procentom chorych na infekcję paciorkowcową w czasie epidemii gorączki reumatycznej, czyli jednemu choremu na pięćdziesięciu. Pozostałe 98 procent nie zachorowało na gorączkę reumatyczną, niezależnie od tego, jak ich leczono. Co więcej, antybiotyki nie zapobiegały całkowicie gorączce reumatycznej, zredukowały tylko o połowę jej występowanie - z 2 do 1 procenta. Zatem połowa z 2 procent, które i tak zachorowałyby na gorączkę reumatyczną, zachorowała na nią mimo zażycia antybiotyków. Nawet w bazie Warrena w czasie największej zarejestrowanej epidemii gorączki reumatycznej antybiotyki pomogły tylko 1 procentowi chorych, którym je podano. Niewątpliwie antybiotyki zmniejszają prawdopodobieństwo zachorowania na gorączkę reumatyczną po przebyciu paciorkowcowej infekcji gardła, ale tylko u osób z taką infekcją, które miały zachorować na gorączkę reumatyczną. Jednak nie wiemy przecież, kto na nią zachoruje. Zatem antybiotyki okazują się potencjalnie pomocne, tylko jeśli gorączka reumatyczna ma się rozwinąć. Badania przeprowadzone w bazie Warrena oszacowały tę możliwość na 2 procent. Jakie jest dziś prawdopodobieństwo zachorowania na gorączkę reumatyczną, jeśli nie bierze się antybiotyków? Zachorowalność na gorączkę reumatyczną w bazie Warrena tysiąckrotnie przewyższała normę dla większości populacji w krajach uprzemysłowionych, gdzie choroba ta występuje dość rzadko. Badania statystyczne przypadków zapalenia gardła dowodzą tego niezbicie. W przeprowadzonym niedawno badaniu w obrębie jednej społeczności, gdzie analizowano trzydzieści tysięcy przypad- ków infekcji gardła (niektóre leczone, inne zaś nie), gorączka reumatyczna nie wystąpiła ani razu. W ciągu pięćdziesięciu lat od epidemii w bazie Warrena przeprowadzono dziesiątki tego typu badań, rozpatrując tysiące przypadków bólu gardła u dzieci i dorosłych. Do dziś w ramach żadnego z tych badań nie stwierdzono przypadków gorączki reumatycznej, również w grupach, w których podawano placebo. Badacze z bazy Warrena musieli podać antybiotyk pięćdziesięciu rekrutom z bólem gardła, żeby u jednego z nich zapobiec gorączce reumatycznej. Dziś musielibyśmy zastosować antybiotyk u ponad miliona chorych, żeby zapobiec jednemu przypadkowi gorączki reumatycznej39. To nieco zmienia postać rzeczy. Podstawą leczenia każdego schorzenia jest założenie, że choroba stanowi większe zagrożenie niż samo leczenie. Ale milion recept na antybiotyki (które będą przeciwdziałać jednemu przypadkowi gorączki reumatycznej) spowoduje ponad dwa tysiące czterysta potencjalnie śmiertelnych reakcji alergicznych podobnych do tej, która wystąpiła u Angela. Przy tym u stu tysięcy osób pojawi się biegunka i tyle samo dostanie wysypki. Co więcej, antybiotyki mają zapobiec długotrwałej chorobie reumatycznej serca, ale tylko jedna trzecia przypadków gorączki reumatycznej prowadzi do chorób serca. Liczba recept, które trzeba wypisać, żeby zapobiec jednemu zachorowaniu na serce, jest trzy razy większa niż liczba recept, które trzeba wypisać, żeby zapobiec gorączce reumatycznej. Żeby zapobiec jednej chorobie serca, trzeba by wydać trzy miliony recept na antybiotyki, przy czym u siedmiu tysięcy chorych wystąpiłyby reakcje alergiczne takie jak u Angela40. 39 Częstotliwość występowania gorączki reumatycznej na podstawie analiz populacji określono na 438 na 100 000 osób. Ta liczba wedle najnowszych danych Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom w Atlancie zmniejszyła się pięć tysięcy razy i wynosi 0,1 na 100 000 osób. Co więcej, w bazie Warrena wszyscy chorzy z infekcją paciorkowcową byli badani przez lekarza, tymczasem w praktyce tylko polowa chorych na infekcję gardła
|
WÄ…tki
|