Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Ileż nieporozumień wyrasta z nieuwzględniania wieloznaczności wyrazów, form wypowiedzi, gatunków literackich, funkcji języka, wreszcie okoliczności wypowiedzi.
Tymczasem prawda ontyczna, a co za tym idzie - i prawda poznawcza, z samej swej natury nie może być prawdą totalną, gdyż rzeczywistości nie da się sprowadzić ani do jednego bytu, ani do jednego jego rodzaju, a co za tym idzie - oddać jednym słowem, jednym wyrażeniem językowym. Wszelkie monizmy popadają ostatecznie w sprzeczność. Czym innym jest bowiem Bóg a czym innym świat, czym innym kwiat a czym innym barwa tego kwiatu, czym innym określony przedmiot a czym innym poznanie tego przedmiotu, czym innym poznanie a czym innym działanie, czym innym nauka a czym innym sztuka itd. Nic zatem dziwnego, iż człowiek we wszystkich obszarach rzeczywistości poszukuje prawdy, pragnąc dowiedzieć się, jak się rzeczy mają. Stąd mówi się o prawdzie naukowej, potocznej, religijnej, moralnej, a także o prawdzie w literaturze i sztuce, mając na myśli nie tylko różnorodność przedmiotu, o którym się czegoś dowiadujemy, lecz także różnorodność sposobu zdobycia informacji o tym przedmiocie. Poza tym - w zasadzie46 - wszelkie przedmioty poznania odznaczają się - jak by to powiedział Ingarden - transcendencją pełni bytu, która polega na tym, iż nie da się poznawczo wyczerpać bogactwa całej treści przedmiotu poznawanego ani w jednym akcie poznawczym, ani w skończonej mnogości takich aktów47 . A skoro tak, to wiedza ludzka jest nieadekwatna. Dotyczy jedynie określonych przedmiotów i ich aspektów, wydobywając jedynie coś z całego ich bogactwa. Zdawali sobie z tego sprawę starożytni myśliciele greccy, nazywając siebie filozofami, tzn. miłośnikami mądrości. Pitagoras, który pierwszy miał siebie tak nazwać, następująco wyjaśnia to w rozmowie z tyranem Fliuntu, Leonem: żaden człowiek nie jest mądry, mądry jest tylko Bóg; stąd człowiek może być tylko miłośnikiem mądrości (öéëüóďöďň - philosophos)48 , a więc kimś kto, jedynie dąży do takiej wiedzy, jaką posiadają bogowie. Taki stan rzeczy ma jednak swą podstawę nie tylko w pluralizmie bytów i bogactwie ich treści, lecz także w naturze ludzkiego poznania, którego wynikiem jest wiedza. Poznanie ludzkie jest bowiem aspektywne: ujmuje swój przedmiot od jakiejś "strony", z jakiegoś punktu widzenia. O przebiśniegach, stojących przede mną w wazoniku, mogę powiedzieć prawdziwie zarówno, że są białe, mając na myśli barwę ich kwiatów, jak i że główki mają pochylone. Jeszcze inaczej opisze je malarz, odkrywając odcienie, których ja nie zauważam albo zauważając nie potrafię nazwać. Botanik zaś poda ich łacińską nazwę, wyjaśni budowę, zaliczy do rodziny amarylkowatych, powie, że jest to roślina cebulkowa itp. I wszystkie te wypowiedzi będą prawdziwe, będą wypowiedziami o tym samym przedmiocie, jednak o różnych jego stronach. Mówiąc o aspektywności poznania, trzeba zatem podkreślić trzy sprawy: Aspektywność jest właściwością. każdego ludzkiego poznania; znaczy to, że każdy akt poznawczy (a także ich sekwencja) jest zdolny do ujęcia tylko określonych treści przedmiotowych: wąchając mogę poznać jedynie zapach czegoś, a nie np. smak czy barwę; aby poznać barwę czegoś, muszę na to coś spojrzeć, a jedynie smakując mogę poznać jego smak, choć jeden i ten sam przedmiot może mieć jednocześnie określoną barwę, smak i zapach. Złożoność i bogactwo treściowe przedmiotu poznania pozwalają poznawczo ująć jedynie coś w pełni, jaką stanowi sam ów przedmiot, jakąś jego "stronę". Wybór aspektu poznania zależy od poznającego, od jego zainteresowań. Nie jest jednak dowolny. Ograniczają go z jednej strony zdolności poznawcze samego poznającego, z drugiej zaś - posiadanie przez przedmiot określonych "stron" (nie mogę poznać barwy czegoś, co - jak np. liczba - barwy nie posiada) oraz okoliczności poznawania. A zatem gdy pytamy o prawdziwość naszej wiedzy, uzyskanej dzięki poznaniu, wiedzy, która zazwyczaj jest utrwalona w języku, musimy dokładnie wiedzieć nie tylko, jakiego przedmiotu ta wiedza się tyczy, lecz także, jakiej jego strony, jakiego aspektu. Trzeba po prostu nasz wynik poznania odnieść do tego aspektu przedmiotu, jaki został ujęty w poznaniu. Stąd Antoni B. Stępień powie, że warunkiem rozpatrywania jakiegokolwiek zdania jako wyrażenia prawdziwego lub fałszywego jest uprzednie zrelatywizowanie go do określonego aspektu, przy czym - zaznacza - iż taka relatywizacja nie ma nic wspólnego z relatywizmem teoriopoznawczym. Ten bowiem głosi, że prawdziwość zdania zależy od tego, kto je wygłasza i w jakich okolicznościach, a nie jedynie od relacji zachodzącej między sensem tego zdania a faktycznym stanem rzeczy, do którego się ono odnosi49 .
|
Wątki
|