wia przyjemność, i nie rzucamy w jego stronę owych pogardliwych spojrzeń, które wpraw- dzie nie wyrządzają szkody, ale ranią...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Kierując się wyrozumiałością w życiu prywatnym, sza-
nujemy prawa w życiu publicznym. Jesteśmy posłuszni każdoczesnej władzy i prawom,
zwłaszcza tym niepisanym, które bronią pokrzywdzonych i których przekroczenie przynosi
powszechną hańbę.
Stworzyliśmy też najwięcej sposobności do wypoczynku po pracy, urządzając przez cały
rok igrzyska i uroczystości religijne oraz pięknie zdobiąc nasze prywatne mieszkania, których
urok codzienny rozprasza troski. Z powodu zaś wielkości miasta zwozi się tutaj towary z całej
ziemi; możemy tedy na równi rozkoszować się wytworami obcych narodów, co i naszymi
własnymi.
I w sprawach wojennych różnimy się od nieprzyjaciół. Miasto nasze pozostawiamy
otwarte dla wszystkich; nie zdarza się, żebyśmy wydalali cudzoziemców i nie pozwalali ko-
muś uczyć się u nas albo patrzeć na coś, co mogłoby się przydać naszym wrogom; mamy bo-
wiem zaufanie nie tyle do przygotowań i podstępów wojennych, ile do własnej odwagi w
154
działaniu. Inni przez twarde i pełne trudów wychowanie i ćwiczenia już we wczesnej młodo-
ści dochodzą do męskiej odwagi, my zaś żyjąc w sposób bardziej swobodny z nie mniejszą
odwagą stawiamy czoło równym niebezpieczeństwom.
Państwo nasze jest godne podziwu i pod tymi względami, i pod wielu innymi. Kochamy
bowiem piękno, ale z prostotą, kochamy wiedzę, ale bez zniewieściałości, bogactwem się nie
chwalimy, lecz używamy go w potrzebie; przyznanie się do ubóstwa nie przynosi nikomu
ujmy, jednakże jest ujmą, jeśli ktoś nie stara się z niego wydobyć. U nas ci sami ludzie, któ-
rzy zajmują się sprawami państwa, zajmują się także swymi osobistymi, a ci, którzy ograni-
czają się tylko do swego rzemiosła, znają się także na polityce. Jesteśmy jedynym narodem,
który jednostkę nie interesującą się życiem państwa uważa nie za bierną, ale za nieużyteczną.
Krótko mówiąc, twierdzę, że państwo nasze jako całość jest szkołą wychowania Hellady, i
wydaje mi się, że u nas każda jednostka może z największą swobodą przystosować się do
najrozmaitszych form życia i stać się przez to samodzielnym człowiekiem. A że nie są to
okolicznościowe przechwałki, ale rzeczywista prawda, na to wskazuje potęga naszego pań-
stwa, którą zdobyliśmy dzięki tym cechom charakteru.
Państwo nasze dlatego budzi podziw, że swoją odwagą zmusiliśmy wszystkie morza i lądy,
aby stały się nam dostępne, i że wszędzie postawiliśmy wieczne pomniki klęsk przez nas za-
danych i dobrodziejstw przez nas wyświadczonych. W obronie takiego miasta polegli odważ-
nie ci oto, nie chcąc go stracić; w obronie tego miasta także wszyscy pozostali przy życiu mu-
szą być gotowi do cierpień.”47
Pociech rodzinom zmarłych Perykles nie szczędził, choć nawet najpiękniejsze i najszczer-
sze wyrazy współczucia brzmieć musiały, jak zawsze w takich chwilach, pusto i sztucznie.
Dla wielu jednak najlepszą pociechą było uroczyste przyrzeczenie, które Perykles złożył nad
mogiłą poległych: osierocone dzieci utrzymywać będzie państwo, póki nie dorosną.
Nikt jednak z zebranych wówczas za Bramą Dipylońską nie przewidywał, że ów pożar,
który wszczął się nie bez udziału Peryklesa, trwał będzie jeszcze lat dwadzieścia i siedem.
Nikt nie przeczuwał, że ta wojna pochłonie dziesiątki, a może i setki tysięcy istnień ludzkich
– po to tylko, by przynieść ruinę wielkości ich państwa. Nikt nie był w stanie odgadnąć, jak
często żałobne kondukty udawać się będą za Bramę Dipylońską i jak piękne, coraz to wznio-
ślejsze mowy słyszeć się będzie nad zbiorowymi mogiłami młodych mężczyzn na państwo-
wym cmentarzu zasłużonych.
KRÓL EDYP
Następnego lata, to jest roku 430, Lacedemończycy powtórnie wtargnęli do Attyki. Dowo-
dził, jak poprzednio, król Archidamos. Ludność znowu schroniła się za mury, wróg zaś nisz-
czył pola i wsie. Wydawało się, że wszystko potoczy się jak w roku ubiegłym: po kilkudzie-
sięciu dniach Spartanie odejdą i przez jakiś czas Attyka będzie wolna. Stało się jednak coś, co
Wątki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.