Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Ruszyłam za nią. Musiałam się schylić, gdy, skręcając za róg, wypaliła za siebie. Ostrożnie się wychyliłam i spojrzałam w dół na puste schody, skąpo oświetlone blaskiem latarni. Mogła stać niżej, na półpiętrze, przyklejona do ściany, czekając tylko, aż pobiegnę w jej stronę. Wyobraziłam sobie, że skręcam na podeście i w tej samej sekundzie kula dosięga mojej piersi, a krew staje się jedynym kolorowym elementem tej czarno-białej sceny.
Podeszłam do brzegu balkonu i spojrzałam w dół. Nie było jej. Zbiegłam ze schodów. Paris uruchomiła silnik wozu Treya w chwili, gdy dotknęłam ziemi. W następnym momencie oślepiły mnie światła jadącego wprost na mnie samochodu. Podniosłam pistolet, wystrzeliłam serię w przednią szybę i, uskoczyłam na bok. Paris starała się zawrócić samochód, ale kola kręciły się w miejscu, wyrzucając w górę piasek i żwir. Samochód wpadł w poślizg i bokiem uderzył w betonową ścianę. Włączył się alarm. Paris otworzyła drzwi, wypadła z samochodu, podniosła się i zaczęła biec w kierunku bramy, prawą ręką przyciskając do ciała lewe ramię. Potknęła się i upadła, wstała, podbiegła jeszcze parę kroków, potknęła się i upadla ponownie. Leżała na ziemi, łkając, tuż pod tablicą informacyjną budowy Farmy pod Szczęśliwym Psem. - Nie, nie, nie, nie! - zawodziła bezustannie. Podeszłam do niej. Z rany na ramieniu sączyła się krew. - Gra skończona, Paris - powiedziałam, patrząc na nią z góry. - Twoje szczęście się skończyło, suko. LV Molly siedziała skulona na swoim łóżku, z nogami podciągniętymi pod brodę. Trzęsła się i z trudem powstrzymywała od płaczu. Wsłuchiwała się w odgłosy trwającej na dole kłótni, w podniesione głosy dobiegające spod podłogi. Bruce krzyczał. Jakieś przedmioty roztrzaskiwały się z hukiem o podłogę. Głos matki był pełen nienawiści - krzyk ze złego snu, jakiego Molly nigdy dotąd nie słyszała, dziwny, przerażający pisk, który unosił się i opadał jak syrena. Jakby postradała zmysły. Bruce nazwał ją kilka razy wariatką. Molly bała się, że Bruce może mieć rację. Może jakaś sprężyna, która dotąd pozwalała Krystal jakoś się trzymać, w końcu pękła i wszystko, co przez lata dusiła w sobie, teraz z niej wypływało. Gdy jej wrzask znów się podniósł, Molly wyskoczyła z łóżka, zamknęła drzwi i z trudem przesunęła szafkę nocną, by je zablokować. Chwyciła telefon, który dała jej Elena, wróciła do swej pozycji na łóżku i wykręciła numer jej komórki. Nie odbierała telefonu. Po policzkach Molly potoczyły się łzy. Głosy na dole nagle zamarły i nastała dziwna, straszna cisza. Molly wytężyła słuch, starając się usłyszeć choćby najmniejszy dźwięk, ale w domu panowała cisza tak idealna, że Molly zaczęła się zastanawiać, czy to nie ona ogłuchła. Aż nagle z przewodu wentylacyjnego dobiegł cichy, delikatny głos, jak z innego wymiaru: - Chciałam mieć ładne życie... Chciałam tylko mieć ładne życie... LVI Landry nadjechał tuż po karetce, którą wezwano dla Paris. Moja kula przeszyła jej ramię. Straciła trochę krwi, ale z pewnością dożyje jutrzejszego dnia, a potem następnego i następnego - a wszystkie je spędzi w więziennej celi. 407 Landry wysiadł z samochodu i podszedł do mnie, gestem ręki dając znać policjantowi, który zabezpieczał teren, żeby chwilę poczekał. Szeregowy Saunders, moja eskorta z nocy, której wypuszczono konie Michaela Berne’a, nie spuszczał ze mnie oka. Nie mógł uwierzyć, że jestem niewinna. Landry, cały czas patrząc na mnie uważnie, kazał mu odejść. - Nic ci nie jest? Uśmiechnęłam się do niego lekko. - Musisz być zmęczony zadawaniem mi w kółko tego samego pytania. - Trudniej zabić ciebie niż kota - szepnął. Opowiedziałam mu o tym, co się stało, co usłyszałam i jakie było moje zdanie na ten temat. - Co cię w ogóle skłoniło, żeby tu przyjść? - Nie wiem. Pomyślałam, że Paris może chcieć skontaktować się z Treyem. Wszystko kręci się wokół jego osoby, jego pieniędzy i tego miejsca. Spojrzałam na stajnię, na masywne ściany skąpane w kolorowych światłach karetki i wozów policyjnych. Właśnie prowadzono Treya - zakutego w kajdanki - do jednego z radiowozów.
|
WÄ…tki
|