- Nie - obiecał mu solennie...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
- Nie zrobię tego. Jakiś grymas wykrzywił na moment twarz prawnika.
- To dobrze - powiedział. - Zacznijmy już poszukiwania. Tymczasem spróbuj znaleźć adres jej najbliższej rodziny.
Najbliższa rodzina? Max zdał sobie sprawę, jak mało wie o April Cannon. Będzie musiał spytać o to w laboratoriach Colson.
Arky zatrzymał się jeszcze przy drzwiach.
- Max, czy jest coś jeszcze, o czym powinienem wiedzieć?
- Nie — pokręcił głową Max. - Przynajmniej nic takiego, o czym ja wiem.
 
Collingwood wysłuchiwał kolejnych raportów ekip poszukiwawczych. Na niebie pojawiły się pierwsze smugi światła, zapowiadające nadejście nowego dnia. Mała dziewczynka z kręconymi włosami znów patrzyła na niego z okna samolotu. Myślał, że pozbył się już tego wspomnienia. Pogrzebał je.
Lubił April Cannon i nie mógł pogodzić się z myślą, że odeszła, zniknęła w jakiejś ciemnej krainie Nigdy-Nigdy. Na wszystkich czterech monitorach widniał zatrzymany obraz znikającego krzesła, pionowe linie ledwo widoczne na tle zielonej ściany.
Te linie mogły być wynikiem głupiego przypadku: uszkodzenia filmu czy chwilowego odbicia. A może był to obraz jakiegoś innego miejsca. Pionowe kreski przypominały kolumnę. Wyobraził sobie drewniane krzesło postawione w portyku greckiej świątyni.
Jeśli rzeczywiście był to jakiś system transportu, musiał działać w obie strony. Więc dlaczego nie wracała?
Bo system był stary. W końcu dym w ogóle nie działa]/Po prostu utknęła tam i nie mogła wrócić.
Nagle zdał sobie sprawę, że może bardzo prosto to sprawdzić. Założył filtr do kamery, znalazł jakąś łopatę, nabrał na nią śniegu i wrócił do Rotundy. Budynek był pusty; wszyscy szukali April na okolicznych wzgórzach. Max szedł powoli po zasłanej kurzem podłodze. Pomyślał, że po raz pierwszy jest tutaj całkiem sam.
Wysypał śnieg na środek dysku. Potem ustawił kamerę na krześle i uruchomił ją.
Nacisnął ikonkę ze strzałką. Zaświeciła się.
Max odsunął się o krok, obserwując kupkę śniegu i mimowolnie odliczając sekundy.
Nad dyskiem pojawił się najpierw mały świecący punkt, który rozrastał się coraz szybciej do rozmiarów złotej kuli. Kiedy kula osiągnęła największą objętość, była już tak jasna, że musiał odwrócić wzrok. Potem nagle zgasła.
Śnieg zniknął. Na dysku nie pozostała nawet kropla wody. Dobrze. Zabrał kamerę, pobiegł do furgonetki i włożył kasetę do odtwarzacza.
Najpierw odtworzył ją w normalnym tempie, by mieć pewność, że wszystko się nagrało. Teraz nie miał już żadnych wątpliwości. Tuż przed zniknięciem śnieg stał się całkiem przezroczysty.
Przewinął taśmę i puścił ją od początku. Kiedy na ekranie pojawił się złoty punkt, zatrzymał magnetowid i odtwarzał film obraz po obrazie. Świetlisty punkt był coraz jaśniejszy, rozszerzał się, przybierał formę złotego obłoku. W jego wnętrzu migotały jaśniejsze gwiazdki. Wyglądało to niemal tak, jakby światło szukało śniegu. Po chwili złote macki ogarnęły białą kupkę, która od tej chwili zaczęła blednąc, stawała się przezroczysta. Z każdym obrazem była mniej wyraźna, choć zachowała oryginalny kształt. Kiedy zniknęła już niemal całkowicie, na ekranie pojawił się inny przedmiot.
Max zastygł w bezruchu.
Patrzył na pozbawiony głowy tułów. Zniekształcony, o bezwładnych, jakby wyłamanych ramionach.
Ogarnęło go nagle poczucie ogromnej straty. Kiedy do oczu napłynęły mu łzy bezsilnej złości i rozpaczy, zrozumiał, że to może być tylko jej kurtka.
To była tylko jej kurtka.
„Minnesota Twins”. Dostrzegł wyraźny napis. Ale i coś jeszcze. Jakiś przedmiot o cylindrycznym kształcie zwisał z kołnierza kurtki.
Latarka. Należała do April.
Wyglądała na uszkodzoną.
Była to jedna z tych plastikowych tanich latarek, jakich używali na terenie wykopalisk. Ale co się z nią stało?
Zastanawiał się nad tym przez kilka minut. Co zrobiłby na jej miejscu, gdyby uwięziony został po drugiej stronie, gdziekolwiek byłaby ta druga strona? Próbowałby wysłać wiadomość.
„Jestem tutaj”.
I... co?
„Latarka jest zepsuta?”
Wziął głęboki oddech.
„Coś jest zepsute”.
„Urządzenie przesyłające jest zepsute”.
Zadzwonił do Arky'ego.
- Ona to naprawdę zrobiła - powiedział. -Ten dysk jest kanałem przerzutowym, przejściem.
- Skąd wiesz?
- Widziałem jej kurtkę po drugiej stronie. Mam to nagrane.
Prawnik milczał przez chwilę, jakby nie mógł wydobyć z siebie głosu. Max wyobrażał sobie, jak potrząsa głową, próbuje ogarnąć to wszystko myślami.
- Jesteś pewien?
- Tak. Jestem pewien.
- Więc co teraz zrobimy?
Niestety, odpowiedź była całkiem oczywista.
- Musimy pojechać do sklepu z narzędziami.
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.