przegra

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Jeśli podkulisz ogon, w listopadzie zdobędziesz nie więcej niż pół
tuzina głosów na Staten Island. Miej jaja, Stanley.
– Dobrze. Daję wam jeszcze jeden dzień – oznajmił burmistrz. Potem
zwrócił się do Kylie. Każdy, kto spodziewał się przeprosin za słowną napaść
albo chociaż gratulacji za unieszkodliwienie zabójczyni, zdecydowanie go
przeceniał. – Kim jest zabita dziewczyna? – Gdy Kylie odpowiedziała, zadał
następne pytanie: – Co teraz zamierzacie?
– Sprawdzamy jej SMS-y i pocztę głosową. Tylko jeden stopień oddalenia
dzieli ją od Gabriela Benoit, człowieka, którego szukamy. Jesteśmy coraz
bliżej.
– Zapytam jeszcze raz: nadal uważa pani, że go złapiecie?
– Tak, panie burmistrzu – odpowiedziała bez wahania. – Oczywiście.
Nie wiem, jak to możliwe, ale Kylie zabrzmiała bardziej przekonująco
teraz niż dwa wieczory i cztery ofiary temu, gdy odpowiadała burmistrzowi
na to samo pytanie.
ROZDZIAŁ SZEŚĆDZIESIĄTY TRZECI
Delia Cates nie jest typem policjantki, która zjawia się na miejscu
przestępstwa ze względu na obecność burmistrza. Jest na tyle mądra, że daje
swojej ekipie wystarczająco dużo czasu na zebranie informacji i poskładanie
ich w całość. Kiedy przyjechała dwadzieścia minut po odjeździe burmistrza,
mieliśmy ich już bardzo wiele. Niektóre z nich były wręcz przerażające.
– Co już wiadomo? – zapytała.
– Strzelała dziewczyna Benoit, Alexis Carter vel Lexi. Jej telefon
komórkowy to skarbnica wiedzy. Nie jest chroniony hasłem – zacząłem. –
Z tego, co udało się ustalić na podstawie jej wymiany SMS-ów z Benoit,
wiedziała, co planuje jej chłopak, ale nie była z nim, kiedy zabijał Rotha,
Stewarta i Schucka.
– Z nawiązką wynagrodziła sobie tę nieobecność teraz.
– Wszystko za plecami Benoit. On nie miał pojęcia, co zamierza Lexi.
Z ostatnich wiadomości wynika, że szukał jej jak oszalały. Miałaś rację.
Konstruują fabułę filmu. W jej torebce znaleźliśmy skrypt tej sceny. Miała
dwa zakończenia.
– Jedno, w którym udaje jej się uciec, i drugie, w którym ginie tragicznie?
– dociekała Cates.
– Nie. W jednym ucieka, w drugim wpada w ręce NYPD Red i stawia nam
czoło, żeby chronić swojego chłopaka.
– Z Tammy Wynette na ścieżce dźwiękowej?
– W scenariuszu użyła nawet naszych imion – oznajmiła Kylie,
rozprostowując kartkę, którą znaleźliśmy w torebce Lexi. – Swojej postaci
dała imię Pandemonia Passionata. Przeczytam fragment dialogu:
DETEKTYW JORDAN: Gdzie twój partner? Co planuje?
PANDEMONIA: Nie trudź się, przystojniaczku. Niczego ze mnie nie
wyciągniesz.
DETEKTYW MACDONALD: Nie wie pani, w jakie kłopoty się wpakowała.
PANDEMONIA: A wy nie wiecie, w jakie kłopoty wy się wpakowaliście.
– Tak według niej to miało wyglądać? Albo wpadnie w nasze ręce, albo
ucieknie? Nie napisała zakończenia najbardziej bliskiego rzeczywistości?
– Nie. – Kylie potrząsnęła głową. – Do samego końca miała złudzenia.
– Potrzebujemy reszty scenariusza. Macie pomysł, gdzie może być? –
zapytała Cates.
– Może w jej komputerze, ale Lexi miała prawo jazdy z innego stanu,
a wszystkie jej poprzednie adresy w Nowym Jorku są już nieaktualne –
wyjaśniłem. – Coś jednak mamy. Pamiętacie, jak Cheryl Robinson
przewidywała, że Benoit planuje coś spektakularnego, coś o wiele większego
niż wcześniejsze morderstwa? Posłuchajcie tego. – Uruchomiłem opcję
odsłuchiwania wiadomości w komórce Lexi:
Lexi, to ja. Sprawy się komplikują. Stoję przed domem Mickeya.
Przyjechały gliny. Jestem pewien, że po niego. W torbie mam plastik wart
czterdzieści pięć tysięcy i nie mogę ich powstrzymać. To tyle. Nie, jeszcze
jedno. Gdzie się, kurwa, podziewasz?
– Czterdzieści pięć tysięcy? To mnóstwo C4 – stwierdziła Cates.
– Wystarczy, żeby wezwać speców od bezpieczeństwa narodowego
i wszystkich, którzy pomogą nam go namierzyć – powiedziałem.
– Nie chcę go namierzać. Chcę być trzy kroki przed nim.
– Zach i ja mamy listę wszystkich wieczornych wydarzeń związanych
z Tygodniem Hollywood. Odbywają się w hotelach, teatrach, restauracjach.
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.