Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Widzisz, że ęęśmierćłę zachodzi nawet pomimo twej woli, a co cię ęępo tamtej stroniełę oczekuje, stanie się, choćbyś w niejaki ęęzaświatłę nie wierzył- ale widzisz też, jaka jest moc właściwa twej woli, i że zdolny jesteś, przez przygotowanie się tutaj na ziemi, określić istotnie dalszy twój los... Do nich też należy w pierwszym rzędzie wielu takich, którzy się targnęli na własne życie, aby tchórzliwie umknąć swoim zadaniom tu, na świecie - aczkolwiek niewzruszone wieczne prawo w tych przypadkach wydaje często nierównie łagodniejszy sąd niż wyrok większości ludzi na ziemi. Częstokroć samobójstwo jest rodzajem ęęchoroby duchowejłę, dlatego ludzie, którzy tak z własnej ręki zmarli, ponoszą w mniejszym stopniu skutki z obranej przez siebie śmierci, niżby ponieśli za sposób myślenia i działania, które ich do samobójstwa doprowadziły. Najczęściej podlegają oni po pewnym czasie ponownemu wcieleniu na ziemi". Tu więc samobójstwo potraktowano jako ucieczkę od obowiązków, które człowiek ma spełnić na ziemi. Przyczynę, która doprowadziła człowieka do samobójstwa, autor określił jako „chorobę duchową". My tę chorobę duchową moglibyśmy bliżej określić jako słabą wolę i brak zrozumienia siebie samego, brak zrozumienia swoich wartości wewnętrznych, swojego „ja". Wynika ona równocześnie ze słabego rozwoju intelektu, ze słabej inteligencji i słabości charakteru, który nie dorósł do walki z przeciwnościami. Czyż w tym wypadku możemy potępić tę słabą istotę, która raczej zasługuje na litość, a która tej litości za życia nie zawała ze strony swoich bliźnich, i czyż w tym przypadku prawo reinkarnacji nie jest jedynym rozwiązaniem dla „zbłąkanej duszy", gdyż daje jej możność przeprowadzenia nowej próby życiowej? Tę nową próbę życiową odbędzie lepiej, gdyż w świecie astralnym zrozumie swoje błędy z poprzedniego życia. Zrozumienie prawa reinkarnacji ma dla nas istotne znaczenie. Tłumaczy nam w sposób logiczny nie tylko możliwość stałego doskonalenia się duszy człowieka, dla której wypada nam chyba również przyjąć zasadę stałej ewolucji, skoro przyjęliśmy ją generalnie dla całego rozwoju świata i wszechświata - ale również dlatego, że skłania nas do stałego analizowania siebie samego, do stałego wglądania do wnętrza duszy i odsłaniania z głębi nowych wartości z wyższych płaszczyzn naszej „jaźni". Poza tym prowadzi to nas do takiego stanu, w którym już nie odczuwamy żadnego niepokoju o życie ani o śmierć. Stajemy się wolni od trosk i fikcji oraz zadowoleni z tego, co posiadamy. Prowadzi nas to do przystani błogości i daje nam równowagę duchową wszędzie tam, gdzie splot zagadnień życiowych stwarza nam szereg trudności i kłopotów. Dla ludzi o takim nastawieniu nie są już potrzebne roztrząsania i dowody istnienia świata pozagrobowego, a jeżeli o tym myślą, to wykonują to tak jak każdą inną pracę. Badacze-naukowcy nie są zmuszeni przyjmować obcych sugestii. Niech więc szukają prawdy, ale niech pamiętają również o tym, że odrzucenie teorii nie jest dowodem mądrości. Postęp wiedzy stale daje nam dowody, że wiele prawd zostało odkrytych najpierw w drodze teoretycznych rozważań i wnioskowań, zanim zostały udowodnione przez naukę. Geniusze przeważnie czerpią natchnienie ze swojej podświadomości, która jest bliższa wyższym pierwiastkom człowieka, aniżeli z samego rozumu, który operuje tylko szarymi komórkami mózgu. Nawet wszelkiego rodzaju przeczuć nie należy odrzucać, gdyż stanowią przebudzenie samowiedzy i uruchomienie wyższych pierwiastków człowieka; ogólnie są one bierne w stosunku do świadomości, gdy ta nie odwołuje się do „wnętrza" o pomoc. W świetle ewolucji, jaką przechodzi dusza, reinkarnując się wielokrotnie w ciało fizyczne- życie ziemskie można uważać za rodzaj czyśćca, za filtr moralny, przez który przechodzi dusza w dążeniu do umieszczenia się na coraz wyższym poziomie w zaświatach. „Wy sami, w chcecie uchwycić sens życia, byliście z dawna poszukiwaczami prawdy na drodze błędów. Staniecie się znalazcami, gdy zaufacie słowom znalazcy (ęęJesteście królami, co nie znają królestwałę). W was samych jest owo królestwo, za którym szperają wasze oczy, gdy patrzycie na zewnątrz! Pytacie, nie otrzymując odpowiedzi, a przecież pytacie na nowo: ęęGdzie jest ów kraj, co nam jest przeznaczony? Czyż końcem naszym jest ten ziemski padół-czyli też nasza jaźń' żyć będzie nadal?łę Baczcie, bo ci, co przed wami tak pytali -w was są, w waszym królestwie wewnętrznym, i oni mogliby dać wam odpowiedź, gdybyście nie ogłuchli w zgiełku świata zewnętrznego".' Filozofia indyjska w swoich rozważaniach nad stalą ewolucją życia w świecie fizycznym i duchowym idzie jeszcze dalej, obejmując reinkarnacją całe życie ziemskie, zarówno w świecie roślinnym, jak i zwierzęcym i ludzkim. Wydaje się to z początku fantazją, ale w swojej logice jest to bardzo przekonywające. „Człowiek przejawia się zrazu w stanie dzikim, zaledwie nieco wyższym od zwierzęcia, pozornie może nawet niższym. W królestwie zwierzęcym nie posiadał on stanu indywidualnego i stanowił cząstkę wspólnego życia gatunku. Dzięki specjalnym warunkom wyodrębni) się i oddzielił od reszty, jednak przez pewien czas rodził się jeszcze jako zwierzę oddzielne. Zwierzęta te po kilku reinkarnacjach-jako odrębne jednostki zwierzęce - są już przygotowane do przejawienia się pod postacią ludzką, o ile znajdują organizmy ludzkie dość pierwotne, by w nich mogły żyć. Zdziwicie się pewnie, że na przykład pies inteligentny, przechodząc do świata ludzkiego, staje się brutalniejszym niż był poprzednio. Wszystkie jednak szlachetne cechy psa nie znikną w człowieku pierwotnym, zaćmiewają się raczej tylko przez pewien czas, trwając w stanie uśpienia. Jedną z głównych przyczyn tego pozornego cofnięcia się jest to, że suma inteligencji, wystarczająca do rządzenia ciałem zwierzęcym, jest całkowicie niewystarczająca do kierowania ciałem ludzkim. Stąd ten zaobserwowany przez nas pozorny ruch wsteczny, zachodzący w przyrodzie na wszystkich stopniach rozwojowych. I tak najwyżej rozwinięte rośliny wykazują oznaki wielkiej wrażliwości, zdobywają stosunkowo dużo doświadczeń, a ożywiające je życie przechodzi z wolna do stanu życia zwierzęcego. Wszyscy uczeni zgadzają się z tym, że nadzwyczaj trudno jest wykreślić wyraźną linię demarkacyjną pomiędzy tymi dwoma królestwami przyrody. Próbując ją wykreślić, przekonujemy się, że bardzo pierwotne zwierzę stoi pod wieloma względami niżej od wysoko rozwiniętej rośliny". Zrozumienie własnego obowiązku jest bardzo trudne dla przeciętnego człowieka, ale człowiek, który rozwinął w sobie wyższe płaszczyzny duszy, już inaczej zapatruje się na wszystkie sprawy życiowe. On tei inaczej zapatruje się na grzech i słabość ludzką. On wie, że kara za grzechy to nie tylko zło, które
|
WÄ…tki
|