Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Ale jeśli w każdej postaci prawdy zawarta jest dla nas granica, jako rezultat urzeczywistnienia komunikacji, wówczas czymś ostatecznym w immanencji jest nieusuwalna niedoskonałość świata i wszelkiej, możliwej do poznania w świecie prawdy. Każda postać [prawdy] musi w świecie ulec rozbiciu, żadna jako prawda nie może siebie w sposób absolutny przeforsować. Toteż jeśli na tej drodze istnieje prawda, to może być tylko w tej transcendencji, która nie jest w zaświatach jako pusty, drugi świat, albo jako [nasz] powtórzony, ale lepszy świat. Myśl, która właściwie ogarnia transcendencję [wychodząc) z niedoskonałości wszelkiej komunikacji i z rozbicia w świecie każdej postaci prawdy, jest podobna do dowodu na istnienie Boga: przy założeniu, że prawda musi istnieć, z niedoskonałości każdego znaczenia prawdy 48 dochodzi do transcendencji. Zatem ważna jest ona [myśl] tylko dla egzystencji, dla której prawda stanowi bezwarunkowe życzenie i której uczciwość nie [pozwala] nigdzie w świecie widzieć prawdy jako jednej, jedynej, nieruchomo spoczywającej w bezczasowości. W filozofii uświadomienie sobie prawdy powstającej w 'komunikacji możliwe jest na tej drodze, że (przemyśli się wszystkie rodzaje wszechogarniającego tak, ażeby droga możliwej egzystencji w świecie uzyskała najszerszą przestrzeń. W obliczu tej zupełnej rozległości rzeczywistości i możliwości, egzystencja jako nieprzerwany ruch w czasowym istnieniu empirycznym musi zachować siebie. Tylko wtedy może oddziaływać radykalna, wypływająca z rozumu i egzystencji, wola komunikacji, podczas gdy posiadanie prawdy, uznanej za ostateczną, faktycznie przerywa komunikację. Otwartość woli komunikacji jest dwojaka; Po pierwsze, na tę poznawalną [rzeczywistość], której jeszcze nie znamy. Skoro bowiem to, co nie daje się zakomu- nikować, jest [ale także] jakby go nie było, to otwartość zmusza do tego, aby wszystko, co tylko możliwe, wprowadzić w medium komunikowalności, by dzięki temu uzyskało ono byt dla nas. Po drugie, otwartość ta jest przygotowana na substancję każdej istoty, która mi się naprawdę zakomunikowuje, jako na coś innego, czym sam nie jestem, lecz z czym mogę się solidaryzować w woli bezgranicznego stawania się sobą. To miłujące szukanie człowieka nie ma kresu. Ale ponieważ moja świadomość zawsze pozostaje ścieśniona, z jednej strony wobec bytu, który dla mnie nie istnieje z powodu swej niemożności zakomunikowania się — choć przecież niedostrzegalnie oddziałuje na mnie, na moje istnienie empiryczne i mój świat — a następnie wobec empirycznego istnienia i egzystencji innych, którzy nie są identyczni ze mną i nie myślą tak jak ja, ale — czego nie dostrzegam — poprzez swój przekaz określają także moje empiryczne istnienie, i 'których komunikacja umożliwiłaby mi jeszcze głębsze dotarcie do samego siebie, [ponieważ tak się dzieje,] to ta moja świadomość nigdy nie jest czymś absolutnie prawdziwym; bowiem nigdy nie jest całością. Niespodziewanie oddziałując na mnie przypomina mi się wciąż, bym nie ustał w ruchu, który skierowany jest na to, co prawdziwe, albo będę musiał do- świadczyć własnej nieprawdziwości w następstwie tego, że sprawy potoczą się bez niego udziału. Prawda, mówi Hegel, na przekór świadomości jest powiązana z rzeczywistością. Rzeczywistość ta istnieje jako działanie tego, co niezakomunikowane i, być może, nie pozwalające się zakomunikować w świecie, jako to, czego nasłuchujemy nie rozumiejąc, co od czasu do czasu przychodzi do nas i czego tylko doznajemy (erleiden). Przy tym bezgraniczna wola komunikacji nigdy nie oznacza zwyczajnego podporządkowania się drugiemu jako takiemu, lecz oznacza poznawanie go, słuchanie, chęć liczenia się z nim aż po konieczność przemiany siebie samego. Toteż konieczne dla życia, w całokształcie wszechogarniającego, w którym się
|
Wątki
|