Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
— OczywiÅ›cie wycofamy go, ale wczeÅ›niej chciaÅ‚bym poprosić o drobnÄ… przysÅ‚ugÄ™ pana Jaynesa. ProponujÄ™ wrócić do tego później. NaprawdÄ™ chodzi o drobiazg. — W porzÄ…dku, przejdźmy do nastÄ™pnego punktu. Kiedy paÅ„ski klient bÄ™dzie mógÅ‚ zÅ‚ożyć zeznania przed komisjÄ… federalnÄ…? — Kiedy panowie sobie zażyczÄ…. Jest gotów zeznawać choćby i zaraz. — ChcielibyÅ›my nadać tej sprawie przyspieszony bieg. — No cóż, im wczeÅ›niej odbÄ™dzie siÄ™ przesÅ‚uchanie, tym lepiej dla mojego klienta. Sprawling zakreÅ›liÅ‚ kolejny punkt w notatniku. — Chcemy także nalegać na zachowanie Å›cisÅ‚ej tajemnicy. Å»adnych kontak- tów z prasÄ…. Szczegóły naszej ugody spotkaÅ‚yby siÄ™ z powszechnÄ… falÄ… krytyki. — OczywiÅ›cie zachowamy milczenie — obiecaÅ‚ Sandy. — Kiedy panna Miranda powinna zostać zwolniona z aresztu? — Jutro. ProsiÅ‚bym także o przewiezienie jej pod eskortÄ… z centrum Miami do indywidualnej odprawy celnej. ChciaÅ‚bym, aby znajdowaÅ‚a siÄ™ pod opiekÄ… FBI do chwili wejÅ›cia na pokÅ‚ad samolotu. Jaynes wzruszyÅ‚ ramionami, jakby nie mógÅ‚ zrozumieć przyczyn owej proÅ›by. — Nie ma sprawy — rzekÅ‚. — CoÅ› jeszcze? — spytaÅ‚ McDermott, zacierajÄ…c rÄ™ce, jakby miaÅ‚ zaprosić goÅ›ci na część artystycznÄ… spotkania. — Nie. Z naszej strony to wszystko — oÅ›wiadczyÅ‚ Sprawling. — Doskonale. ProponujÄ™ zatem nastÄ™pujÄ…ce rozwiÄ…zanie. Mam tu dwie sekre- tarki przy komputerach. PrzygotowaÅ‚em już wstÄ™pnÄ… wersjÄ™ pisemnej ugody wraz ze stosownymi rezygnacjami z wczeÅ›niejszych wystÄ…pieÅ„ do sÄ…du. UzupeÅ‚nienie omawianych szczegółów nie zajmie dużo czasu, mogliby wiÄ™c panowie od razu zÅ‚ożyć swoje podpisy. Natychmiast zawiózÅ‚bym wszystkie dokumenty do mojego klienta i gdyby on nie miaÅ‚ żadnych zastrzeżeÅ„, za kilka godzin sprawa byÅ‚aby zaÅ‚atwiona. Panie Mast, czy mógÅ‚by siÄ™ pan skontaktować z sÄ™dziÄ… federalnym 276 i jak najszybciej zwoÅ‚ać posiedzenie? PrzeÅ›lemy mu telefaksem gotowe pisma dotyczÄ…ce wycofania zÅ‚ożonych pozwów. — Kiedy bÄ™dziemy mogli przejąć materiaÅ‚y Lanigana, papiery i taÅ›my z na- graniami? — wtrÄ…ciÅ‚ Jaynes. — JeÅ›li nie zajdÄ… nieprzewidziane wypadki, a dokumenty zostanÄ… zatwier- dzone i podpisane przez wszystkie strony, przekażę materiaÅ‚ dowodowy dzisiaj o siedemnastej. — MuszÄ™ natychmiast skorzystać z telefonu — rzuciÅ‚ Sprawling. Takie samo pragnienie wyrazili Mast i Jaynes. Sandy wskazaÅ‚ im aparaty w oddzielnych pokojach. Mimo chÅ‚odnego październikowego dnia i nieba zaciÄ…gniÄ™tego chmurami Pa- trick postanowiÅ‚ wykorzystać przysÅ‚ugujÄ…ce każdemu więźniowi prawo do spÄ™- dzenia godziny na Å›wieżym powietrzu. Strażnicy stanowczo siÄ™ temu sprzeciwili, twierdzÄ…c, że szeryf nie wyraziÅ‚ zgody na jego spacery. Lanigan musiaÅ‚ wiÄ™c zadzwonić do Huskeya i poprosić go o interwencjÄ™. Za- proponowaÅ‚ także, by przyjaciel po drodze wstÄ…piÅ‚ do restauracji Rosettiego przy ulicy Division i kupiÅ‚ trochÄ™ tamtejszych specjałów, sandwiczów z miÄ™sem kraba oraz serowych drożdżówek, po czym zjadÅ‚ z nim lunch na szpitalnym dziedziÅ„cu. Karl oznajmiÅ‚, że bÄ™dzie zachwycony. Usiedli na drewnianej Å‚awce pod bezlistnym skarÅ‚owaciaÅ‚ym klonem, przy ob- murówce maÅ‚ej nieczynnej fontanny. Z trzech stron otaczaÅ‚y ich skrzydÅ‚a wojskowego szpitala. SÄ™dzia kupiÅ‚ również torbÄ™ drożdżówek dla strażników, tamci zajÄ™li wiÄ™c posterunek na drugiej Å‚awce, kilkadziesiÄ…t metrów dalej. Huskey nie wiedziaÅ‚ o odbywajÄ…cym siÄ™ w kasynie spotkaniu, a Patrick wolaÅ‚ go o tym nie informować. W naradzie uczestniczyÅ‚ także Parrish, wiÄ™c zapewne tuż po jej zakoÅ„czeniu musiaÅ‚ powiadomić o jej rezultatach sÄ™dziego. — Co ludzie o mnie mówiÄ…? — zapytaÅ‚ Patrick, rozprawiwszy siÄ™ z trzecim sandwiczem i wytarÅ‚szy usta serwetkÄ…. — Plotki stopniowo przycichajÄ…, wszystko wraca do normy. Ale na swoich dawnych przyjaciół nadal możesz liczyć. — WÅ‚aÅ›nie piszÄ™ do nich listy. Czy mógÅ‚byÅ› je dostarczyć w moim imieniu? — OczywiÅ›cie. — Bardzo dziÄ™kujÄ™. — SÅ‚yszaÅ‚em, że schwytano twojÄ… dziewczynÄ™ na lotnisku w Miami. — To prawda, ale wkrótce powinni jÄ… wypuÅ›cić. Chodzi jedynie o drobne nieÅ›cisÅ‚oÅ›ci w paszporcie. Huskey ugryzÅ‚ spory kÄ™s kanapki i zaczÄ…Å‚ przeżuwać w milczeniu. ZdążyÅ‚ siÄ™ już przyzwyczaić, że w ich rozmowach niespodziewanie pojawiajÄ… siÄ™ dÅ‚ugie przerwy. Nie bardzo zresztÄ… wiedziaÅ‚, o czym mogliby jeszcze mówić, skoro Patrick 277 wolaÅ‚ zachować tajemnicÄ™. — Takie rzeÅ›kie powietrze dobrze mi robi — odezwaÅ‚ siÄ™ tamten w koÅ„cu. — DziÄ™kujÄ™, że wyraziÅ‚eÅ› zgodÄ™ na mój spacer. — Ostatecznie masz konstytucyjne prawo do przebywania na Å›wieżym powie- trzu. — Czy byÅ‚eÅ› kiedykolwiek w Brazylii? — Nie. — To powinieneÅ› odwiedzić ten kraj. — Pójść w twoje Å›lady czy może wyjechać z rodzinÄ…?
|
WÄ…tki
|