Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Smolinowi z kolei można by przypomnieć, że pozytywistyczna koncepcja redukowania całej wartościowej wiedzy do tego, co da się bezpośrednio zaobserwować, skompromitowała się sama i nawet „twardzi pozytywiści” musieli ją porzucić. Chociaż, jak wspomniałem wyżej, to, co już poznaliśmy, nie uczy nas niczego pewnego o tym, czegośmy jeszcze nie poznali, lekcja płynąca z dotychczasowej historii nauki jest dość przekonywająca: ewolucja wyposażyła nas „nadmiarowo” w umysłowe zdolności niezbędne do przetrwania. Ale czy ten naddatek wystarczy do tego, aby poznać wszystko? Nawet jeśli kiedyś, mimo wszystko, stworzymy wreszcie tę wymarzoną teorię unifikującą całą fizykę, jeśli poznamy fundamentalne prawo rządzące wszystkim, ciągle jeszcze pozostanie wiele do poznania i do zrozumienia. Wszechświat bowiem nie jest maszyną, która jedynie realizuje program raz na zawsze ustalony na jego fundamentalnym poziomie. Prawo i przypadek odgrywają ważne i uzupełniające się role w strukturze Wszechświata. Małe zmiany wielkości pewnych parametrów, rządzone grą prawdopodobieństw i statystyką, mogą - na mocy ścisłych praw fizyki - powodować drastyczne zmiany ewolucji świata.
Właśnie tej jego cesze zawdzięczamy, że świat nie jest nudną pustynią, lecz grą ciągle bogacących się struktur. Poziom fundamentalny to jeszcze nie wszystko. Ustala on tylko dość ogólne reguły gry. Wszechświat strukturalizuje się dzięki strategii przejść fazowych. Sama możliwość tych przejść jest oczywiście zakodowana w prawach poziomu fundamentalnego, ale to, co dzieje się w momencie przejścia fazowego, jest w znacznej mierze dziełem przypadku, lokalnych fluktuacji, Właśnie przejściom fazowym, jakie dokonały się w pierwszych ułamkach sekundy po przekroczeniu progu Plancka, zawdzięczamy to, że pierwotna „fundamentalna prasymetria” uległa spontanicznemu złamaniu na cztery podstawowe oddziaływania fizyczne: grawitację, oddziaływania jądrowe silne l słabe oraz oddziaływanie elektromagnetyczne. Niewykluczone, że gdyby w młodym Wszechświecie „coś było trochę inaczej”, mielibyśmy dziś zupełnie inną fizykę. Znajomość, nawet bardzo dokładna, poziomu fundamentalnego nie określa jednoznacznie wszystkiego, co z niego wyewoluowało. Fizyka Wszechświata to nie tylko fizyka poziomu Plancka, a Wszechświat nie jest jedynie grą podstawowych oddziaływań fizycznych. To także ciągle narastająca hierarchia złożonych struktur: od agregatów atomów tworzących związki chemiczne aż do supergromad galaktyk. Procesem wzrostu złożoności kieruje wszędzie ta sama strategia. Małe, przypadkowe zmiany pewnych wielkości prowadzą, na mocy ścisłych praw fizyki, do drastycznych zmian dynamicznego procesu. Mechanizm ten, nie całkiem słusznie, przyjęło się nazywać dynamicznym (albo deterministycznym) chaosem. Owszem, ma on cechę nieprzewidywalne własności, ale równocześnie prowadzi do pięknego porządku, jaki obserwujemy w świecie. I właśnie dlatego, że porządek świata nie jest do końca przewidywalny, a zadaniem fizyki jest jego badanie, nie przestanie ona być ciekawą nauką. Nie można także wykluczyć tego, iż gdy wreszcie odnajdziemy „wyśnioną ostateczną teorię”, okaże się, że wcale nie jest ona „ostateczna”, że nie zamyka „poszukiwań w głąb”, lecz przeciwnie - otwiera nowe horyzonty. Tak dotychczas działo się w historii fizyki: każde osiągnięcie otwierało drogę do następnych. Wszechświat może być niewyczerpywalną strukturą - jak ciąg liczb rzeczywistych: za każdą liczbą jest ich jeszcze nieskończenie wiele. Pisząc ostatnie strony książki o kwantowaniu grawitacji i kwantowej kosmologii, trudno oprzeć się jeszcze jednej refleksji. Zupełnie niezależnie od tego, czy świat jest do końca poznawalny, czy nie, wszystko dziś wydaje się wskazywać na to, że w naszych badaniach zbliżamy się jednak do jakiejś granicznej sytuacji. Najbanalniejszą, ale równocześnie najbardziej konkretną, jest granica finansowa. Nawet najbogatsze państwa (takie jak Stany Zjednoczone) czy zespoły państw (takie jak Unia Europejska) nie mogą dziś sobie pozwolić na budowanie znacznie większych (w porównaniu do już istniejących) akceleratorów cząstek elementarnych, a bez nich teorie odpowiednio głębokich poziomów świata pozostaną tylko mniej lub bardziej wiarygodnymi domysłami. Ale także w dziedzinie badań czysto teoretycznych wyraźnie widać zbliżanie się do jakiejś bariery. Jeżeli budujemy obecnie modele kwantowego powstawania świata z nicości, to o cóż jeszcze można pytać dalej? O nicość? Pozostaje, oczywiście, pytanie o pochodzenie praw przyrody, ale jest to już pytanie typowo filozoficzne.
|
Wątki
|