Jednak Lu nie ma przesadnych wymagań i, jak mi mówią, „potrafi dobrze czytać i pisać"...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Skończył liceum, rozumie oficjalną korespondencję, potrafi przetłumaczyć ją mieszkańcom wsi na ich język. Lu jest dumny, że został wybrany w wąskim gronie przez dwudziestu dziewięciu członków swojej organizacji partyjnej. Czy to nie skromna liczba jak na wioskę liczącą dwa tysiące mieszkańców? Lu przyznaje, że partia powinna bardziej aktywnie rekrutować nowych członków, ale niewielu jest takich, którzy „godzą się poświęcić dla ludu". Ile kobiet jest w partii? Moje pytanie zaskakuje Lu; wygląda, jakby liczył w pamięci, po czym mówi, że nie ma żadnej. Po namyśle przyznaje, że byłoby dobrze, gdyby jakaś była.
Upokorzeni iftt^- 93
Wróćmy jednak do sloganów, które Lu musi - bo tak mu kazano — wygłosić na mój użytek. „Partia ma jedną misję — tłumaczy Lu —jest nią rozwój Chin". On zaś ma to wytłumaczyć mieszkańcom wioski. Tak, dobrze usłyszałem, chodzi o rozwój Chin, a nie wsi. Rozwój Chin wymaga, by sprowadzać do fabryk wiejską siłę roboczą — posłuszną, tanią, niewyczerpaną.
Kiedy młodzi chłopcy i dziewczęta z Pagody Feniksa kończą szesnaście lat, Lu namawia ich, żeby opuścili gminę i gdzie indziej sprzedali swoją siłę roboczą. Otrzymuje od przełożonych z komitetu w obwodzie roczne kontyngenty emigrantów, z podziałem na wiek, płeć i kwalifikacje. Te kontyngenty odzwierciedlają potrzeby przemysłu i usług rozwijających się w miastach i na Wschodzie, w regionach najbardziej oddalonych od wsi. Gdyby Lu nie spełnił tych wymogów, musiałby zapłacić karę pieniężną lub zostałby zdegradowany w szeregach partii. Tymczasem młodzi wyjeżdżają sami, zanim ktokolwiek ich o to poprosi, więc Lu bez trudu wywiązuje się ze swoich zobowiązań.
Rodzice przyczyniają się do tego exodusu na równi z partią: nastolatek, który zostaje na miejscu, traktowany jest jak próżniak. Jeśli wyemigruje, rodzina ma nadzieję, że będzie przysyłał część zarobków. Niektórzy to robią, inni znikają na zawsze. Dzieci rzadko wracają do wioski, by zająć się rodzicami, gdyż miłość do nich, kardynalna cnota Chińczyków, ustąpiła miejsca gospodarce rynkowej. Rośnie też liczba sierot. Ojciec, który wyjechał daleko do pracy, zniknął, a matka, nie mogąc wychować swojego syna czy córki, również wyemigrowała albo popełniła samobójstwo, połykając pestycydy (ta trucizna jest na wsi popularna i tania). Nikt nie opłaci szkoły tym porzuconym dzieciom, więc kiedy tylko będą mogły, dołączą do stu- lub dwustumilionowej (nikt nie zna dokładnej liczby) rzeszy ludzi wędrujących w poszukiwaniu pracy.
Zwróćmy uwagę na znaczącą ciągłość komunistycznego reżimu. Kiedy w 1958 roku Mao Zedong zarządził Wielki Skok Naprzód w produkcji przemysłowej, lokalnych działaczy partyjnych obarczono zadaniem wysłania do fabryk dwudziestu milionów chłopów. Kiedy w trzy lata później klęska Wielkiego Skoku stała się oczywista, a głód się rozprzestrzenił, tych dwadzieścia milionów odesłano z powrotem do wiosek. „Jak wielka jest Partia - wykrzyknął Mao - która jednym skinieniem ręki potrafi przemieścić dwadzieścia milionów Chińczyków. Żadna inna Partia na świecie nie potrafi zrobić czegoś takiego". No właśnie.
Od starego Wanga zbieram okruchy informacji dotyczących szkoły, pracy w polu, samobójstw, tych, którzy wyjeżdżają, żeby nigdy nie powró-
'M Ml:- [{ok KoRII,a
cić. Wang został wybrany w powszechnym głosowaniu, jest także przywódcą najpotężniejszego klanu w wiosce - tak potężnego, jak mi powiedziano, że nawet nie musiał kupować sobie głosów. Który z tej dwójki -przywódca wioski czy szef partii - rządzi naprawdę? Stary Wang zajmuje się przede wszystkim sporami między rodzinami. Ma także ambicje wspólnego zagospodarowania wioskowych jabłek i wybudowania wytwórni soku jabłkowego, której młody Lu nie chce. Stary Wang przyznaje, że to Lu decyduje. W tej wiosce organizacja władzy, tak jak wszędzie w Chinach - w miastach, wsiach, przedsiębiorstwach, na uniwersytetach — jest kopią modelu centralnego: partia decyduje, administracja wykonuje, wojsko i policja nadzorują. Staiy Wang jest posłuszny linii partii i zachęca młodych do wyjazdu do miasta. „Dziewczęta do usług, chłopców do pracy fizycznej" — powiada. Na przykład jego własna córka wyjechała do Xi'an, gdzie pracuje jako kelnerka w restauracji. Czy ma od niej jakieś wiadomości? Wang nie odpowiada. Dzielenie się swymi zmartwieniami z obcym oznaczałoby utratę twarzy. Ten podstawowy iys chińskiej kultury utrudnia wszelkie dociekania. Cenzurę można jakoś obejść, ale twarzy nie wolno stracić za żadną cenę.
WÄ…tki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak ciÄ™ zĹ‚apiÄ…, to znaczy, ĹĽe oszukiwaĹ‚eĹ›. Jak nie, to znaczy, ĹĽe posĹ‚uĹĽyĹ‚eĹ› siÄ™ odpowiedniÄ… taktykÄ….